W dniu 10 lipca bieżącego roku o godz. 9:00 odbywały się uroczystości upamiętniające spędzenie mieszkańców małego miasteczka w powiecie łomżyńskim do stodoły. Wydarzenia upamiętniła żydowska gmina wyznaniowa w Warszawie, natomiast o prawdę walczyli m.in. Janina Wądołowska – ostatni żyjący świadek tamtych wydarzeń, Wojciech Sumliński oraz Tomasz Budzyński – autorzy książek z serii „Powrót do Jedwabnego” oraz wielu Polaków z całej Polski, dla których prawdziwa historia mocno leży na sercu.

Według oficjalnych, kłamliwych przekazów, mord Żydów w Jedwabnem odbył się przez Polaków mieszkających w Jedwabnem z inspiracji niemieckich okupantów w 1941 roku. Prawda jest taka, że pogromu Żydów w stodole Bronisława Śleszyńskiego dokonali Niemcy. Wg niektórych kłamliwych tez, ofiar było 1.600, jednak ta stodoła była taka mała, że tyle osób by się nie zmieściło. Wg IPN (szacunki z 2001 roku) ofiar było nie mniej niż 340.

Wg spisu powszechnego, zaraz po I Wojnie Światowej miasteczko te zamieszkiwało ponad 1200 osób, z czego prawie 800, to byli Żydzi, natomiast 10 lat Polacy stanowili już 60% populacji z 2167 mieszkańców. Niemieccy okupanci, których witano kwiatami na tym terenie pojawili miesiąc wcześniej. Najpierw do rynku sprowadzono wszystkich Żydów jedwabieńskich, potem spędzili ich do stodoły i podpalili stodołę z użyciem dwóch baniek z naftą. Po niemieckiej zbrodni utworzono w Jedwabnem getto, dla około 100 ocalałych Żydów jednak rok później je zlikwidowano i Żydów przeniesiono do getta w Łomży.

W marcu 2001 roku, ówczesny prezydent RP Aleksander Kwaśniewski niestety powiedział, że To było ludobójstwo dokonane przez Polaków z Jedwabnego na ich żydowskich sąsiadach i przeprosił Żydów za to. Po nim przeprosił również biskup warszawski, ks. Rafał Markowski. Słowa te wzbudziły niesmak w osobach, które walczą o Polskę. Na szczęście, Stowarzyszenie Wizna 1939 zainaugurowało w bieżącym roku marsz pamięci.

Jest to pierwszy marsz pamięci ofiar niemieckiej zbrodni w Jedwabnem – mówi prezes Dariusz Szymanowski – Robimy go po to, by upamiętnić ofiary zbrodni na Polakach przede wszystkim, bo znajdujemy się naprzeciwko dawnego posterunku żandarmerii, tutaj katowano Polaków na początku lipca 1941 r., potem 1943 rok, stąd albo wywożono ciężarówkami do pobliskiego lasu przestrzelskiego albo prowadzono i tam dokonywano egzekucji.

Po marszu ludzie się zebrali w okolicy dawnej stodoły, gdzie Pani Janina Wądołowska, ostatni świadek tych wydarzeń opowiedziała prawdziwą historię wydarzeń z 10.07.1941 r.

Po rozmowie ze świadkiem, głos zabrał również dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński, autor serii książek oraz filmu „Powrót do Jedwabnego”. Ponieważ przez wszechobecną cenzurę, filmu nie da się obejrzeć na YouTube, możemy udostępnić kopię filmu (w tym celu proszę o kontakt na e-mail: p.dabrowski@niezaleznemediapodlasia.pl).

– Naszym obowiązkiem jest domagać się ekshumacji, by ta prawda została wydobyta na powierzchnię i dlatego tu jesteśmy – mówi Sumliński – Będziemy tak często, jak będzie to potrzebne by doprowadzić do ekshumacji, nie spoczniemy

Potem niektórzy uczestnicy z transparentami udali się w bezpośrednie sąsiedztwo stodoły, gdzie odbywały się obchody zorganizowane przez m.in. Michaela Schudricha, amerykańskiego historyka pełniącego od 2004 roku funkcję naczelnego rabina Polski, niestety na e-mail Redakcji odnośnie jego stanowiska nie dostaliśmy odpowiedzi.

Wiesław Bruzgo z Suchowoli wraz z kolegami miał transparent: Nie przepraszam za Jedwabne. Niech przeproszą sprawcy. Chcemy prawdy = ekshumacji oraz Dokończyć ekshumację = skończyć z oszczerstwami pseudo polityków wobec Polaków. Kłamstwo jedwabieńskie = egzekucja bandyckiej 447”.

Uroczystości zakończyły się ok. godz. 12:30.

Cała galeria zdjęć: fotodabrowski.eu.

Paweł Stanisław Dąbrowski, tel. 86 444-10-59
NiezalezneMediaPodlasia.pl, Zycie-Lomzy.pl