IV Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbył się pomimo sprzeciwów

(foto: Jacek Porosa)

IV Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbył się pomimo protestów i ogromnej wrzawy ze strony lewackich ugrupowań będących blisko władzy w tym małym miasteczku.

Były próby sprowokowania organizatorów do awantury, lecz zostały zlekceważone. Basia Poleszuk spisała się na medal ignorując zaczepki i epitety pod adresem  uczestników marszu.

Burmistrz Hajnówki Jerzy Sirak, kolejny raz zbłaźnił się próbując zablokować legalny marsz, a lewacka grupa “Obywatele RP” usiłowała zatrzymać maszerujących kładąc się na jezdni. Policja interweniowała kilkadziesiąt razy i wynosiła opornych z trasy marszu.

Romuald Rajs „Bury”, bo o tego oficera Armii Krajowej idzie największy spór, wg Większości mieszkańców Hajnówki i okolic był bandytą, ale fakty są zupełnie inne, a opowiadania o rzekomym celowym mordowaniu starców, kobiety i dzieci wyssane z palca.

Romuald Rajs został całkowicie zrehabilitowany przez IPN, lecz część mieszkańców Podlasia nie potrafi się pogodzić z tym faktem, a może nie chce, bo taka historia pasuje do zasady dziel i rządź.

Dlaczego lokalni mieszkańcy próbują “zakrzyczeć” historię i zakazać Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych na tych terenach? Przytoczę część wypowiedzi Piotra Łapińskiego z Instytutu Pamięci Narodowej zamieszczoną w Porannym, która bardzo wiele tłumaczy:

Prawosławni mieszkańcy Białostocczyzny służyli też w oddziałach partyzanckich AKO-WiN oraz działających tu brygadach wileńskich AK. Z drugiej strony ludność prawosławna czynnie popierała władzę komunistyczną, służąc ochotniczo w szeregach UB, MO, ORMO.

Wystarczy wspomnieć, że Wydziałem do Walki z Bandytyzmem (tak wówczas nazywano polskie podziemie niepodległościowe) WUBP w Białymstoku kierowali m.in. Jan Onacik oraz Dymitr Karpowicz. W Obławie Augustowskiej z lipca 1945 r. gorliwością wyróżnił się ówczesny kierownik PUBP w Augustowie – Aleksander Kuczyński. Kadrę PUBP w Bielsku Podlaskim utworzyli Białorusini, którzy później zasilali pozostałe jednostki terenowe bezpieki. Po maju 1945 r. niemal 100 procent obsady białostockiego więzienia rekrutowało się spośród ludności prawosławnej, m.in. osławiony kat – Aleksander Jurczuk.

Wielu z nich miało za sobą uczestnictwo w partyzantce sowieckiej podczas okupacji niemieckiej, służbę w sowieckiej milicji w latach 1939-1941, a niekiedy nawet działalność w wywrotowych strukturach KPZB sprzed 1939 r.

Powyższy tekst wiele wyjaśnia dlaczego tak mocno walczą z pamięcią i prawdziwą historią, bo tylko prawdziwa historia odkrywa zbrodnie jakiej się dopuścili na narodzie Polskim. To ich, tych krzykaczy, powinno się nazywać bandytami za to co robią w tej chwili próbując zatkać usta prawdziwym Polakom którzy idą w marszu upamiętniający bohaterów jakimi byli żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, WIN oraz innych ugrupowań czysto polskich.

Nie zamkniecie ust Polakom, prawdziwym historykom, nie wymarzycie z pamięci faktów. Nie zrobicie z bohaterów bandytów, bo to wy, białorusini i ukraińcy mieszkający na Podlasiu, macie pośrednio krew na rękach. To wasi ojcowie byli bandytami witającymi sowietów bramami triumfalnymi i wspólnie z nimi mordowaliście “leśnych”.
Nie zapomnimy wam tej historii i będziemy o niej coraz częściej przypominać, aż odsuniemy waszych ludzi od władzy i pokażemy że TU JEST POLSKA, a nie Białoruś, a komu się nie podoba może wyjechać do swoich.

Na koniec jeden z wielu faktów opisany na stronie Polskiego Radia:

”Na Białorusi rozstrzelano ponad 16 tys. Polaków”

Od września 1939 r. do czerwca 1941 r. zabito na Białorusi co najmniej 8,6 tys. polskich oficerów i 8 tys. polskich cywilów – powiedział białoruski historyk Ihar Kuzniacou na polsko-białoruskiej konferencji naukowej w Mińsku…
Jak podkreśliła na konferencji prof. Natalia Lebiediewa z Rosji, historycy wiedzą na temat zbrodni katyńskiej praktycznie wszystko, łącznie z najdrobniejszymi szczegółami dotyczącymi przygotowań i rozstrzeliwania więźniów – z wyjątkiem tzw. białoruskiej listy katyńskiej….

Kolejny artykuł.

“Polska chce przeprowadzić ekshumację w Kuropatach”

Kuropaty to uroczysko pod Mińskiem, gdzie w latach 1937-1941 oficerowie NKWD rozstrzelali tysiące osób. Według niektórych szacunków spoczywa tam nawet 250 tysięcy osób. Prawdopodobnie właśnie tutaj pogrzebani są polscy oficerowie z nieodnalezionej do dziś tzw. białoruskiej listy katyńskiej. Do tej pory władze Białorusi nie postawiły na miejscu stalinowskiej zbrodni oficjalnego pomnika upamiętniającego ofiary. O zbrodni Białorusini dowiedzieli się bardzo późno – w 1988 roku, gdy późniejszy lider opozycji Zenon Paźniak przeprowadził na własną rękę badania na tym terenie i opublikował artykuł na ten temat.

Wobec powyższych faktów kto jest katem i mordercą? Przeczytajcie artykuły i odpowiedzcie sobie sami.

Jacek Porosa

P.S. Poniżej dwa filmy relacjonujące marsz.  Zachęcam do oglądania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.