Czy w polskim wymiarze sprawiedliwości istnieją grupy „równe i równiejsze”?
Oficjalna odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości z dnia 13 stycznia 2026 roku na wniosek redaktora Naczelnego SlonecznyStok.pl – Stanisława Bartnika, obnaża drastyczne różnice w podejściu państwa do ochrony różnych grup społecznych przed mową nienawiści. Podczas gdy resort intensywnie pracuje nad „Krajową Strategią przeciwdziałania antysemityzmowi”, prośby o analogiczną ochronę dla Narodu Polskiego i chrześcijan są zbywane argumentami o „braku definicji legalnych”.

Mur „braku definicji” tylko dla wybranych?
W oficjalnym piśmie podpisanym przez Dyrektora Biura Komunikacji i Promocji, Cypriana Maciejewskiego, Ministerstwo Sprawiedliwości jednoznacznie stwierdziło, że nie planuje analizy orzecznictwa z ostatnich 10 lat pod kątem antypolonizmu czy chrystianofobii. Powód? Według resortu pojęcia te nie występują w polskim porządku prawnym jako kategorie zdefiniowane.

Ta argumentacja rozpada się jednak w zderzeniu z faktami. Ten sam resort, w tym samym piśmie, powołuje się na projekt uchwały Rady Ministrów (ID 155) dotyczący strategii przeciwdziałania antysemityzmowi. Co istotne, pojęcie „antysemityzmu” – podobnie jak antypolonizmu – również nie posiada definicji legalnej w polskim Kodeksie karnym. Mimo to, w przypadku jednej grupy resort potrafi opracować kompleksowy dokument, a w przypadku Narodu Polskiego twierdzi, że „brak jest podstawy prawnej do podejmowania działań”.

„Adekwatna ochrona” kontra rzeczywistość
Wnioskodawca, Stanisław Bartnik, przedstawił ministerstwu listę drastycznych przykładów mowy nienawiści wymierzonej w Polaków i katolików, takich jak określenia: „faszystowskie bydło”, „polskość to syndrom ciężkiego mentalnego spierdolenia” czy „bandy zwyrodnialców w sutannach”.

Reakcja resortu? Ministerstwo uznało, że obowiązujące przepisy Kodeksu karnego (art. 119, 256 i 257) w sposób „adekwatny i wystarczający” chronią Polaków. Jednocześnie jednak ministerstwo pracuje nad nowymi rozwiązaniami dla innej grupy narodowościowej, przyznając tym samym, że ogólne przepisy mogą być jednak niewystarczające.

 

MSWiA i Policja: Kto wyszkoli funkcjonariuszy?
Kontrowersje budzi również kwestia szkoleń dla służb mundurowych. Ministerstwo Sprawiedliwości umywa ręce, twierdząc, że szkolenia dla Policji pozostają poza ich zakresem zadań. Tymczasem w projekcie strategii ID 155 resort sprawiedliwości – we współpracy z MSWiA – wprost zakłada „zwiększenie skuteczności karania na poziomie Policji” poprzez „właściwe szkolenia oraz dystrybucję materiałów informacyjnych”.

Powstaje kluczowe pytanie o rolę MSWiA: dlaczego resort spraw wewnętrznych angażuje się w szkolenia dotyczące jednej formy uprzedzeń, całkowicie ignorując potrzebę edukowania policjantów w zakresie rozpoznawania mowy nienawiści wymierzonej w większość narodową i wyznaniową w Polsce?

Instytucjonalna obojętność
Ministerstwo Sprawiedliwości oficjalnie potwierdziło, że w resorcie nie działa żadna grupa zadaniowa ds. zwalczania antypolonizmu ani chrystianofobii. Jako przyczynę podano, że wykrywanie przestępstw to zadanie prokuratury i Policji. Takie postawienie sprawy przez organ, który jednocześnie tworzy dedykowane zespoły i strategie dla innych grup, musi być odczytywane jako przejaw nierównego traktowania obywateli ze względu na ich narodowość i wyznanie.

Działania te rzucają cień na deklarowaną przez obecne kierownictwo resortu bezstronność i sprawiedliwość. Jeśli państwo polskie tworzy specjalne tarcze ochronne dla wybranych, a pozostałym – w tym własnemu Narodowi – każe zadowalać się „ogólnymi przepisami”, to mamy do czynienia z niebezpiecznym precedensem dyskryminacji instytucjonalnej.

Równość, a nie przywilej!

Wnioskodawca, Stanisław Bartnik, podkreśla, że podjęte przez niego kroki prawne nie są przejawem wrogości wobec społeczności żydowskiej, lecz wynikają z fundamentalnego obowiązku stania na straży sprawiedliwości społecznej. W tak delikatnej materii, jaką jest ochrona przed mową nienawiści, wymagamy od państwa równego traktowania wszystkich obywateli, bez względu na ich narodowość czy wyznanie. W demokratycznym państwie prawa nie może być miejsca na stawianie jakiejkolwiek grupy ponad inne – zwłaszcza gdy odbywa się to kosztem ochrony interesów Narodu Polskiego.

Ponadto, autor wniosku ostrzega przed niebezpieczeństwem płynącym z selektywnego wdrażania strategii ochronnych. Istnieje realna obawa, że wprowadzenie tych przepisów w obecnym kształcie umożliwi surowe karanie jednej grupy (Polaków), przy jednoczesnym pobłażaniu innym. Brak analogicznych wytycznych i szkoleń w zakresie zwalczania antypolonizmu sprawia, że system staje się asymetryczny, co uderza w fundamenty zaufania obywatela do własnego państwa.