Kilka lat temu, moje „Kochanie” zakomunikowało, że od tej pory będzie robiła zakupy tylko u Pana „Bolka”.  Pan „Bolek” trudni się „prywatnym importem” chemii gospodarczej i kosmetyków, oraz długoterminowych artykułów spożywczych, takich jak kawa, czekolada.

Promocje towarów Kiełbasa mięso-podobna Proszek proszko-podobny

Promocje towarów -Kiełbasa mięso-podobna Proszek proszko-podobny

Chemia i smakołyki są przywożone z Niemiec i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to był handel przygraniczny, ale my mieszkamy w Białymstoku, a wiec na drugim końcu Polski!!
Co takiego jest w towarach z zachodniej granicy, że warto zasuwać 1500 km, żeby przywieść małego busa chemii i czekolad, a do tego sprzedać to na pniu w ciągu kilku godzin i jeszcze na tym zarobić?
Może działa tu „głód” na dewizowe produkty, których tak nam brakowało przez lata rosyjskiego reżimu? Puszka Pepsi, kupiona za bony towarowe smakowała jak ambrozja, a widok PEWEX-u znajdującego się niegdyś przy „Centralu” powodował wzmożona pracę kubków smakowych, co się objawiało popularnie zwaną – „cieknącą ślinką”.
pustki w sklepieWtedy, była zła komuna i nie mieliśmy dostępu do produktów z zachodu, chyba że za dewizy, właśnie w PEWEX-ie. Monopol na dobre markowe wyroby, był w łapach czerwonego proletariatu, podobnie jakKartka_P3_11-83 kasa. W normalnych sklepach półki świeciły pustkami i co najwyżej można było kupić ocet bez kolejki. Na „jadalne” towary dostawało się przydział od KC PZPR (bo to oni wtedy trzymali ster władzy) w formie kartek na których pisało ile człowiek może zjeść danego miesiąca, pod warunkiem, że sobie to mięso, kaszę, cukier „wystoi” w kilometrowych kolejkach, tworzonych niejednokrotnie dzień wcześniej.

Jednak to nie żaden „głód na produkt”, ale czysta ekonomia, bo okazuje się że produkty z Niemiec, są tańsze w zakupie, a do tego lepsze jakościowo! O co tu chodzi? Dlaczego coś jest tańsze i do tego lepsze od tych sprzedawanych w Polsce? Kto nie wierzy niech zakupi u Pana „Bolka” proszek do prania, którego wystarczy sypać połowę, a upierze ładniej niż identycznie zapakowany, ale kupiony w kraju nad Wisłą.

Tak moi kochani jesteśmy rabowani przez zachodnie koncerny na wiele sposobów. Wymienię tu kilka czynników powodujących znaczne zubożenie naszych portfeli.

Pierwszy czynnik to cena – znacznie wyższa od cen na zachodzie europy. Przepłacamy za badziewny towar, jednocześnie zarabiając mniej.

Drugi czynnik to jakość. Przy podłym produkcie, ale za to ładnie zapakowanym jak ten zza granicy, musimy kupić dwa razy więcej, bo proszek nie dopiera, lub w przypadku np perfum – są mniej trwałe.

Trzeci czynnik, to brak konkurencji cenowej i dzięki temu „Galerie” mają możliwość ściągnięcia „idiotów” do swoich sieci supermarketów cenami niższymi od Polskich sklepów, bo zachodnie markety są na wiele lat zwalniane z podatków, a nasz Polski handlowiec nie ma i nie miał  NIGDY ŻADNYCH ULG.

Tych kilka czynników pokazuje jak jesteśmy oszukiwani, rolowani, a nawet można powiedzieć okradani z naszych pieniędzy. Staliśmy się neokoloną zachodu.  Jesteśmy wysypiskiem śmieci – tanich tandetnych towarów sprzedawanych drożej niż ich lepsze, tak samo pakowane odpowiedniki na zachodzie. Jesteśmy zasypywani bublowatym towarem, produkowanym specjalnie na nasz rynek. Produkty robione dla Polaków, są celowo robione gorzej, bo nikt tego w Polsce nie kontroluje, ani nie porównuje do pierwowzoru. Na rynku panuje „Wolna amerykanka”, sprzedaż kwitnie pod pozorną kontrolą jakości.
Do mięsa dodaje się wody, spulchniaczy i klei , które tę wodę na długo zatrzymają w mięsie, a do proszków wystarczy dodać kredy, kwarcu, by zwiększyć ich objętość, wagę i wcisnąć „idiotom” w 5-cio kilogramowych paczkach.
Wmówiono nam za komuny, że musimy kupować dużo za małe pieniądze, więc nie ma się co dziwić, że ludzie nie patrzą na jakość, a tylko na gramaturę.
Zacznijcie coś z tym robić, bo tak żyć się nie da. Nagłaśniajcie to i sprawdzajcie jakość towarów jakie wciskają wam, Niemcy, Belgowie, Hiszpanie w polsko brzmiących „Biedronkach”, „Stokrotkach” itp. „Jaskółkach”.
Żądajcie podniesienia jakości wyrobów i zrównania szans w konkurencji, walczcie lokalnie o wyrównanie obciążeń podatkowych, a nawet o faworyzowanie polskich handlowców, bo niby dlaczego bogaty zachód ma być zwalniany z podatków przez wiele lat, a biedny polski przedsiębiorca ma sam utrzymywać dziurawy budżet.

Jeszcze przytoczę perełkę cenową znalezioną na fakty.pl:

Szok! Porównaliśmy ceny w polskim i niemieckim Realu!

Ceny wielu produktów spożywczych są tańsze w Niemczech niż w Polsce. Dotyczy to nawet sklepów tej samej sieci. Potwierdził to reporter Faktu, kupując koszyk tych samych produktów w Realu w Polsce i w niemieckim mieście Schwedt.

Polacy z terenów przygranicznych masowo korzystają z korzystnej różnicy cen i jeżdżą na zakupy do Niemiec.Tam kupują nawet do 30 proc. taniej. Głównie przywożą proszki do prania, wina, piwa, soki, kawę, słodycze, jogurty.

Zakupy zrobiliśmy w sklepie Real w niemieckim Schwedt, leżącym 5 km od granicy polsko-niemieckiej. Za koszyk, z artykułami różnego asortymentu, zapłaciliśmy w Niemczech równowartość 219 zł 80 gr, a w tym sklepie tej samej sieci w Polsce za to samo zapłaciliśmy aż 286 zł 95 gr. Na zakupach zaoszczędziliśmy więc 67 zł 15 gr.

Ceny realne

Na portalach prawicowych trwa nawoływanie do bojkotowania tych złodziejskich sieci i kupowania tylko w Polskich sklepach, a ja myślę, że jest to tak zwane „wołanie na puszczy”, bo co może zrobić ojciec rodziny zarabiający 1200 PLN na miesiąc, albo kasjerka zatrudniona w Auchanie, dostająca na rękę 900 PLN?
Oczywiście że kupią w markecie, bo taniej! Wiec przestańcie bojkotować, bo jest kabaret – My bojkotujemy, a ONI się z nas śmieją i dalej robią swoje!
Uważam że, samorządy lokalne powinny zostać zasypane żądaniami opodatkowania „zachodu” i wprowadzenia ulg dla lokalnych, polskich sieci. Nie prośmy, ale właśnie żądajmy zrównania szans. Dość okłamywania nas o miejscach pracy tworzonych przez zachodnie sieci, bo jedno miejsce pracy w markecie, zabiera pracę kilkudziesięciu lokalnym sklepikarzom, dostawcom, hurtownikom i producentom.
Dość wmawiania nam, że zachodni inwestor jest bogaty i potrzebujemy jego kapitału. Widać po latach tzw wolności, komu był i jest potrzebny kapitał i w która stronę on wyparowuje, bo na pewno nie przybywa.

Przestańcie w końcu dawać się strzyc jak stado baranów, nie dostając nic w zamian, bo nawet głupiemu baranowi należy się kawal łąki z soczysta trawą, a wy nie dostajecie nawet suchego siana.

Jacek Porosa