W dobie eskalujących napięć geopolitycznych, gdzie stereotypy i własne interesy państw dyktują ton debaty publicznej, pojawiają się postacie wybierające drogę dialogu i pojednania. Do takich należy Sławomir Zakrzewski – polski aktywista pokojowy, znany z konsekwentnych działań mających za cel budowanie mostów między narodami, które przez historię były często dzielone murami.
Biografia i motywacja: Pokojowa misja przed ambasadą i poza granicami
Zakrzewski swoją rozpoznawalność zdobył w Warszawie, prowadząc od sierpnia 2024 roku nieprzerwany protest pod ambasadą Stanów Zjednoczonych. Jego protest, trwający już ponad 400 dni, jest wołaniem o zaprzestanie globalnych konfliktów – zarówno tych tuż za naszą wschodnią granicą, jak i tych palących na Bliskim Wschodzie. W wywiadzie po powrocie z Rosji (Misja pokojowa Sławka Zakrzewskiego: 400 dni protestu przeciw wojnie…), opowiada o poczuciu obowiązku, które sprawia, że codziennie, nie patrząc na warunki, pojawia się z transparentami i apelem o pokój. Walczy nie tylko o Ukrainę czy Gazę, ale o godność polskiej debaty publicznej, zagrożonej – w jego opinii – przez manipulacje i podżeganie do nienawiści.
Rosja oczami Zakrzewskiego: Moskwa, Donbas, Krym
W październiku 2025 roku Zakrzewski odbył podróż po Rosji, dokumentując swe doświadczenia w dostępnych nagraniach („Kiedy wy się uwolnicie od tego Lenina? Zakrzewski z Moskwy o wspólnej historii!”). Jego droga prowadziła przez Moskwę – z przemówieniem na Placu Czerwonym – do miejsc dotkniętych działaniami wojennymi: Kurska, Ługańska, Doniecka, Mariupola oraz anektowanego Krymu. Na każdym etapie podkreślał serdeczność lokalnych mieszkańców i otwartość na dialog – niezależnie od toczącego się konfliktu politycznego.
W Moskwie, stojąc przed mauzoleum Lenina, Zakrzewski podjął wątek wspólnej historii Polaków i Rosjan. Odwołał się do doświadczeń komunizmu, który – według niego – zniszczył życie zarówno mieszkańców Polski, jak i Rosji, tworząc fałszywe podziały i narzucając narrację nienawiści. Propaganda komunistyczna i późniejsza wojna informacyjna, jego zdaniem, odwróciły uwagę od realnych potrzeb społeczeństw – porozumienia, współpracy i wzajemnego zrozumienia. Mocne słowa o tym, jak wiele łączy oba narody, padły właśnie na tle jednego z najważniejszych symboli historii Rosji.
Zakrzewski relacjonuje również swoje wizyty w regionach strefy działań wojennych. Przywołuje obrazy codziennego życia w Donbasie: otwarte restauracje, place zabaw pełne dzieci i obywateli pragnących wrócić do normalności. Zwraca uwagę na dynamiczną odbudowę infrastruktury, zwłaszcza w Mariupolu – miejscu o symbolicznym ciężarze dla współczesnej historii. Szczególne wrażenie robią na nim spotkania z górnikami z Donbasu, których światopogląd skupiony jest na pracy i rodzinie, nie na wojennych narracjach elit.
Znaczącym elementem jego podróży było zetknięcie się z losami ukraińskich jeńców wojennych w Kursku. Wybrzmiewa w opowieści Zakrzewskiego żal nad losem młodych mężczyzn, którzy – często bez własnej woli – stają się ofiarami politycznych decyzji. Podobną wrażliwość ujawnia podczas pobytu na Krymie, gdzie podziwia zgodne współistnienie Rosjan, Tatarów i Ukraińców w codziennym życiu.
Budowanie mostów, nie murów
Zakrzewski w swoich nagraniach konsekwentnie przeciwstawia się etykietkom „zdrajcy” czy „promotora rosyjskiej narracji”, jakie próbowano mu przypiąć. Uparcie powtarza, że opowiada się po stronie zwykłych ludzi, pragnących zakończenia konfliktów napędzanych przez wielką politykę. W rozmowie po powrocie do Polski wskazuje na konieczność prowadzenia otwartego dialogu między narodami słowiańskimi i odbudowywania wzajemnego zaufania, mimo dramatycznych doświadczeń historycznych. Apeluje do władz i społeczeństwa o szersze spojrzenie na problemy: wojny nie wygrywa się nienawiścią, lecz pojednaniem i współpracą.
Nie jest tajemnicą, że działalność Zakrzewskiego budzi w Polsce spore emocje. Z jednej strony zarzuca się mu powielanie rosyjskich tez (szczególnie w kontekście Donbasu czy oceny polityki ukraińskiej), z drugiej – docenia się szczerość i autentyzm jego działań, nieopartych na interesie partyjnym czy politycznej kalkulacji. Wielodniowy protest pod ambasadą USA postrzegany jest przez część opinii publicznej jako gest szlachetnego sprzeciwu wobec wojny – przez innych jako naiwność lub wręcz dezinformacja.
Podróż Sławomira Zakrzewskiego po Rosji to coś więcej niż prywatny reportaż z niezwykłego kraju. To manifestacja przekonania, że tam, gdzie rządy widzą wroga – narody mogą odnaleźć przyjaciela. Relacje z drogi, otwarte rozmowy i szczere refleksje aktywisty ilustrują, jak wielka siła drzemie w indywidualnej inicjatywie. W dobie wojny informacyjnej i coraz głębszych podziałów, głos zarówno z Placu Czerwonego, jak i z centrum Warszawy – staje się inspiracją do wyjścia poza utarte schematy myślenia o „naszych” i „obcych”. Czy pojednanie ponad podziałami jest możliwe? Działalność Sławomira Zakrzewskiego pokazuje, że warto wciąż o nie walczyć.
