Tag: Warszawa

Prokurator na terenie prac ekshumacyjnych
IPN na Służewcu

fot.: Marcin Pegaz/Gazeta Polska
fot.: Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Na terenie cmentarza przy ulicy Wałbrzyskiej policja „zabezpiecza” prace ekshumacyjne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej! Szczątki Żołnierzy Wyklętych zabrał… zakład pogrzebowy STYKS. Historycy z IPN i środowiska niepodległościowe są zszokowane.

Na miejscu byli Tadeusz Płużański, współpracujący z „Gazetą Polską Codziennie”, i Wojciech Mucha, dziennikarz „GPC”. Od samego początku akcji przekazywali nam wstrząsające wiadomości z cmentarza.

Według naszych informacji – sprawa szczątków Żołnierzy Wyklętych pomordowanych przez komunistów… została odebrana IPN i przekazana prokuraturze powszechnej. Śledztwo prowadzi prokuratura mokotowska. – To absurd i uderzenie w IPN oraz zespół dr. Szwagrzyka – mówią nasze źródła.

Z informacji, które przekazał nam Tadeusz Płużański, wynika, że na cmentarzu najpierw pojawili się policjanci w cywilnych ubraniach, a następnie umundurowani funkcjonariusze, który przystąpili do „zabezpieczania” terenu ekshumacji. Według informacji naszych dziennikarzy prof. Krzysztof Szwagrzyk nie może brać udziału w tych czynnościach. Naukowiec został przesłuchany. Szczątki Żołnierzy Wyklętych zabrała… prywatna firma pogrzebowa STYKS, a konkretnie należąca do niej furgonetka. Continue reading „Prokurator na terenie prac ekshumacyjnych
IPN na Służewcu”

Róża i kolce

MC zdjecie róza 2Dnia 2 września, nieomal dwa miesiące temu szłam ulicą Malczewskiego w Warszawie. Dokładnie w rocznicę śmierci księżniczki i sanitariuszki Róży Marii Sapieżanki, szczególnie ważnej dla mnie postaci. Poległa w 1944 roku, dokładnie sześćdziesiąt dziewięć lat wcześniej.

Piękna bohaterka przyszła na świat w dniu 19 stycznia 1921 w  miejscowości Bobrek koło Oświęcimia. Jej matką była Teresa z Sobańskich, zaś ojcem  – Adam Zygmunt Sapieha, jeden z pierwszych austro-węgierskich lotników podczas I wojny światowej, a od 1924 roku oficer rezerwy 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich.

Mam nieustanny głód autorytetów, a że staram się zaspakajać wczytywaniem się w dzieje Wielkich Nieobecnych, wśród nich znajduje się Maria Róża Sapieżanka sanitariuszka oddziału „Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej). Jej zwierzchnikiem był zaś Henryk Lenk (1894- 1969) – dr medycyny major – podpułkownik, który w  1918 r. jako ochotnik wstąpił do 21. Pułku Piechoty Wojska Polskiego.

Do oddziału należeli też inni  znani sanitariusze –  urodzony w  Równem w 1930 roku, a zmarły przed kilkoma miesiącami prof. dr hab. Zbigniew Słomko, późniejszy kierownik Katedry Perinatologii i Ginekologii oraz Kliniki Perinatologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego Continue reading „Róża i kolce”

Strych na Bojarach

wejscie+na+strychPamiętam strych pewnego domu na Bojarach. Domu, któremu pozostało wtedy jeszcze kilka tygodni życia przed rozbiórką. Kiedy wchodziłam tam po raz ostatni, schody trzeszczały niemiłosiernie. To była skarga osamotnionego, pozostawionego samemu sobie domu. Nie miał już drzwi i całe wytworne okoliczne towarzystwo szukało tam skarbu, pozostawiając po sobie skrawki koszul i potłuczone butelki. Samotny dom umiera jak samotny człowiek. Dopiero gdy jest po wszystkim, sąsiedzi podkreślają, że pukali do drzwi, że interesowali się losem, że byli zdziwieni, że od kilku tygodni nie daje znaku życia. Wybite okna, sforsowane okiennice. Sam już nie pamięta czasów własnej świetności. Jest nieszczęśliwą niepotrzebnością.

Po schodach przypominających raczej drabinę wspinam się na strych. Tam, przed wielu laty bawiły się godzinami trzy dziewczynki. Jedna mieszka teraz na stałe na południu Francji i do pochodzenia białostockiego się nie przyznaje, bo to przeszkadzałoby jej w interesach. Druga mieszka na północy Francji i jest znaną skrzypaczką, nawet po latach wzdychającą do niespełnionej miłości w osobie pewnego organisty, który godzinami potrafił grać fugę Bacha. Dla innej. Trzecia muska właśnie klawiaturę laptopa z widokiem na paryski bulwar nad Sekwaną i już jutro wraca do Polski.Na lotnisku Roissy włoży tylko jeszcze w siedmiomilowe buty, by wyprzedzić pociąg relacji Warszawa-Białystok… i dzieciństwo wydarzy się przez chwilę jeszcze raz! Continue reading „Strych na Bojarach”

Kilka pytań

ludovic_rodo_pissarro_cafe_parisien_d5459080hJak postrzegają Białystok przyjezdni, którzy nie mają z nim żadnych związków emocjonalnych? Czy ulegają stereotypom czy też sami, wedle swoich niezależnych kryteriów tworzą sobie obraz miasta, do którego chcieliby powrócić? Jak postrzegają Białystok ci, którzy z niego wyjechali na stałe i albo przyznają się do swoich korzeni, albo wręcz ich się wstydzą? Wschodniego człowieka szybko da się rozpoznać w metropolii; jest zbyt serdeczny, zbyt gościnny, zbyt ufny, zbyt dobrotliwy czasem. Niektórych  szybko pożera Warszawa albo Bruksela i już wcale białostoccy nie są.

Znam takie białostoczanki, które w końcu lat dziewięćdziesiątych, będąc w ósmym miesiącu ciąży specjalnie jeździły do prywatnej kliniki położniczej w Warszawie, by ich dzieci koniecznie na świat w stolicy przyszły, czyli innymi słowy  nie miały wpisanego Białegostoku jako miejsca urodzenia, bo potem z pracą będzie ciężko, na studiach „będą się śmiali”, a dziadek  i tak był spod  miejscowości  na J* albo na M*, to nikt się w nie dowie. Oj, wstydliwe to kobiety były, wstydliwe. Teraz już nie… Zupełnie się nie wstydzą tak idiotycznych pomysłów. Continue reading „Kilka pytań”

Dom św. Marcina i kochane przedszkole

SRzadko zdarza się, by po tylu latach i z tak serdecznym sentymentem niegdysiejsi absolwenci przedszkola wracali doń wspomnieniami. Moje dzieci do dziś  z rozrzewnieniem wspominają czas, gdy chodziły do Przedszkola Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Domu św. Marcina.

Zdobyły tam wiele umiejętności praktycznych, stworzyły więzi, których nie zatarł upływ czasu. Do dziś w ich wspomnieniach żywe są uroczystości  i chwile codzienne przedszkola, panie wychowawczynie i siostry, które się nimi opiekowały. Choć  z racji moich zainteresowań i działań  pedagogicznych widziałam już wiele, wiele przedszkoli – również elitarnych, o których matki zapisują swoje dzieci w kolejce, nim te przyszły na świat; przedszkoli Paryża, Warszawy i  Czachówka Dolnego czy Górnego, to drugiego takiego przedszkola nie spotkałam! Nazwy poszczególnych grup: Dolina Muminków,  Smerfy, Chatka Puchatka,  Skrzaty, Tajemniczy Ogród, Krasnale to także odrębne, Piękne Światy, nauka estetyki, kolorowe, wręcz bajkowe wnętrze i dobroć po prostu. Wspaniała pani logopeda, która… miała wpływ już wtedy na tęsknoty teatralne moich dzieci. Kochana, jedyne Panie – pani Maria, pani Ula, kochana Siostra Jadwiga, WSPANIAŁE WSZYSTKIE NIE WYMIENIONE TU Z IMIENIA SIOSTRY I WSPANIAŁE WYCHOWAWCZYNIE, których nie sposób zapomnieć! Uroczystości religijne i rodzinne, bajkowy Dzień Dziecka i wzruszające  jasełka, wyprawy i zabawy, serdeczne więzi między dziećmi  i rodzicami dzieci uczęszczających do tej samej grupy. Continue reading „Dom św. Marcina i kochane przedszkole”