„Dziennik pustyni”-fragment

Sidi Bel-Abbès, 20 lutego 2013

Wyjeżdżamy nad ranem chłód jako zapowiedz kolejnych zdarzeń tego dnia. Pustynia wypluwa mnie i wchłania. pustynia cześć III 251_smallKażdy dzień spędzony w algierskim mieście czy miasteczku jest rozpaczliwym egzaminem dla tęsknoty za pustynią. Ludzie stają się krzykliwi – bez wyjątku -nawet ci, którzy mówią szeptem. Ziarenka piasku, ziarenka wspomnień wdzierają się pod powieki.
Ileż można biec z zamkniętymi oczami? W Algierii wiele zdarzeń pozostawionych na stareńkim kontynencie ma zupełnie inny wymiar. Zdarzeń niemożliwych i spoza czasu.
We wspomnienia wdzierają się różne powroty.
Niedawno po latach nieobecności zawitałam do Białegostoku, z okazji spotkania literackiego, które miałam prowadzić w Książnicy Podlaskiej ( choć napis nad witrynami przy ul. Kilińskiego głosi że to w dalszym ciągu to „Wojewódzka Biblioteka Publiczna.”). W tym oto budynku nie byłam od lat ośmiu. Wchodzę – zziębnięte policzki dają zupełnie inne poczucie wyciszenia niż na pustyni. Po latach nie oglądania Białegostoku oziębła mi dusza…
… a pani bibliotekarka na mój widok – „Ooo, pamiętam panią, pani ma na nazwisko Cywoniuk”.
Struchlałam.
I to wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, jak silne są białostockie schematy. Po latach nieobecności jestem dla Białegostoku martwa i nie tylko z perspektywy pustyni.
Jestem u podnóża Atlasu Tellskiego. Ale nawet tu widzę wyraźnie białostockie zdarzenia. Już styk kultur jest materią trudną dla komparatysty! Cóż mówić o styku cywilizacji? Tu zaś jestem na styku kultur, cywilizacji, wspomnień, wielokrotnych śmierci i powrotów do życia. To pustynia nauczyła mnie przeraźliwej dyscypliny funkcjonowania w codzienności – nie nauczyła mnie niestety dyscypliny wspomnień, gdy powieje wiatr wieczorny, wspomnienia czekają w wyimaginowanej oazie: Białystok, Gdańsk, Podkowa Leśna, Lubelszczyzna, Transylwania, Belgia, Francja i Algieria…
Algieria – czy na zawsze? Czy wrócę jeszcze do Europy z odważnym zamierzeniem odkopywania pod hałdami drobnych ziarenek: miejsc, osób, zamierzeń?
Póki wieczór, Sidi Bu-l-Abbas. Miasto nieco mniejsze od Białegostoku. Siedemdziesiąt pięć kilometrów do wybrzeży Morza Śródziemnego(taką długość powinna mieć moja najnowsza książka). W 1849 roku powstał tu garnizon Legii Cudzoziemskiej. Właśnie tu. Legia opuściła Sidi Bel-Abbès w październiku 1962 roku…a ja już nie potrafię opuścić Algierii…mimo wielokrotnych powrotów do Europy.

(Marta Cywińska, fragment „Dziennika pustyni”)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.