Autor: Marta Cywińska

Dzień Pana Przeciętniaka

12Pan Przeciętniak obudził się i zasiadł przed komputerem. Włączył Internet i przeglądał wiadomości. Na stronie głównej ,,realnej polski” pierwsza informacja brzmiała ,,ATAK PARÓWEK Z KOSMOSU – SZCZEGÓŁOWY PLAN EWAKUACJI ZIEMI”. Reszta informacji prezentowała podobny poziom merytoryczny o stanie rzeczy. Po przeczytaniu informacji, pan Przeciętniak zajrzał na stronę ,,I Tube” i obejrzał sobie po jednym odcinku seriali ,,Łatwe sprawy” i ,,Dlaczego on?”. Oba seriale przedstawiały losy biednych, pokrzywdzonych kobiet będących ofiarami mężczyzn i swych dzieci. Każda z nich miała ślepo oddaną przyjaciółkę, która do spółki z policją, ratowała sytuację.

Następnie pan Przeciętniak poszedł do pracy, po drodze wstępując do kiosku. Wziął do ręki pierwszego z brzegu Bzdurlequina na okładce którego widniała para, która chwaliła się swoimi śnieżnobiałymi zębami. Na okładce następnego, dwoje zakochanych z porozpinanymi ciuchami nawzajem miętosiło sobie usta. Wyglądało to tak, że nawet ostatni jełop odgadłby, co zrobią zaraz… Continue reading „Dzień Pana Przeciętniaka”

Laboratorium. Ku przestrodze przed
judeobolszewizmem

chemical-laboratory     I jak, pani magister C – rozległ się głos koordynatora badań – czy obiekt MINCIN 3 jest gotowy?

        Tak proszę pana, w ciągu ostatnich czterech dni masa mięśniowa wzrosła o 250%.

Koordynator uśmiechnął się. Tak, już wkrótce ci żołnierze… nie, nie żołnierze. Monstra, zgładzą Wielką Federację Obu Ameryk a wtedy Wszech Unia Euroazjatycka stanie się supermocarstwem. No i ta dwusetletnia wojna skończy się, a rok 2302 będzie pierwszym od dwóch wieków rokiem spokoju. Tak, armia genetycznie zmodyfikowanych ludzi będzie niezwyciężona.

Bestie. Tak pani magister C – zwana niegdyś Dorotą – nazywała swych przełożonych w myślach. Czemu tu u licha pracuję? Po co udawałam się na studia z zakresu genetyki nowoczesnej? Chyba po to, by żyć  – odpowiedziała sobie patrząc na wielką kadź. Continue reading „Laboratorium. Ku przestrodze przed
judeobolszewizmem”

Obserwacje: ,,Mamo, Tinky–Winky
to ped…au!”

TWW życiu dziecka ( nastolatka?) przychodzi taki czas, gdy to ukochana postać z bajki czy pluszak staje się obiektem, często niewybrednych, żartów. Zanika niewinny chichot malca na widok bohatera bajki, a pojawia się niemal rechot. Księżniczka z bajki  staje się „niezłą babką”, o ile szkrab nie postanowi użyć bardziej dosadnych określeń. Choć nieraz i na pozór uroczy malec potrafi zaskoczyć.

Anorektyczna Barbie o nieprawdopodobnych proporcjach kobiety-maskotki dla zwichrowańców jest bohaterką wersji „moderne” starych, dobrych bajek. Niewinny Tinky-Winky przed kilku laty również stał się ofiarą seksualizacji mediów.Kto dziś jeszcze pamięta o edukacyjnych walorach opowieści o pluszaku i jego kumplach? Powszechne skojarzenia dotyczą  słynnej torebki…

Oglądając pełnometrażowe filmy dla dzieci możemy dostrzec pewną prawidłowość: w każdej tego typu produkcji sceny komiczne przeplatają się ze scenami pełnymi refleksji, czy wręcz smutku. W jednym momencie śmiejemy się do rozpuku, chwilę potem w milczeniu patrzymy na poważną rozmowę o smutnej przeszłości jednego z protagonistów. Podobne sytuacje występują chyba w 99% amerykańskich filmów animowanych wielkich wytwórni. Szczególnie uwypukla się to w komediach, bowiem w jednym filmie możemy zobaczyć zarówno głupiego leniwca, sepleniącego i z wybałuszonymi oczami, jak i kobietę oddającą własne życie za swoje maleńkie dziecko. To działa również w drugą stronę: w dość poważnym, jak na film dla dzieci, obrazie traktującym o kalece o dobrym sercu i okrutnym człowieku pełnym religijnej obłudy oraz nieczystej żądzy pojawiają się zabawne, kamienne stworki o zabójczo śmiesznych tekstach. Continue reading „Obserwacje: ,,Mamo, Tinky–Winky
to ped…au!””