Dzień: 25 kwietnia 2015

Zmarł Władysław Bartoszewski: żyd, kolaborant, zdrajca, anty-polak, sługa Izraela.

Bartoszewski
Władysław Bartoszewski: żyd. kolaborant, zdrajca i bankructwo LOTu? Kłamstwa wokół działalności Bartoszewskiego? Medal Orła Białego dla siebie a nie dla Pileckiego? „Syjoniści byli największymi pomocnikami Hitlera i w największym stopniu przyczynili się do swojej zagłady. Fakty są niewygodne dlatego wciąż pompuje się „Polaka antysemitę” zasłonę dymną dla Syjonistycznych zbrodni.”
Gdy wybuchła wojna Władysław Bartoszewski miał 17 lat. 19 września 1940 został zatrzymany na Żoliborzu w masowej obławie zorganizowanej przez hitlerowców. Przypadkowo dostał się do Oświęcimia, był w tym samym transporcie co Witold Pilecki. Od 22 września 1940 został więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Auschwitz I, numer obozowy 4427).
Zwolniony z Oświęcimia po kilku miesiącach – 8 kwietnia 1941, co było wydarzeniem niespotykanym.Według Bartoszewskiego zwolnienie zawdzięcza przyjaciołom z Polskiego Czerwonego Krzyża, oficjalnym powodem był zły stan zdrowia. Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry Bartoszewskiego, która kolaborowała z Niemcami, nawet wyszła za mąż za SS-mana.
Jednak według relacji prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji Białego Domu, istnieje świadek, który przeżył Oświęcim i twierdzi, że Bartoszewski był kolaborantem. Świadek opowiadał, że spotkał się z Bartoszewskim w Oświęcimu, znał m.in. szczegóły na temat wykształcenia Bartoszewskiego. Twierdził, że za sprawą Bartoszewskiego i 14 innych donosicieli, którzy opuścili Oświęcim (notabene pociągiem pierwszej klasy) zlikwidowano 21 wysokich rangą AK-owców. Ów świadek jest przekonany, że Bartoszewski był konfidentem.

Continue reading „Zmarł Władysław Bartoszewski: żyd, kolaborant, zdrajca, anty-polak, sługa Izraela.”

Farsy wyborcze w warunkach tzw. „demokracji parlamentarnej”…

bydelko wyborcze

Zamierzałem bojkotować ten temat, ale przed rzeczywistością trudno jest uciec. Zbliża się farsa „wyborów” prezydęta (prezydenta nie mamy jako zgnojony, zniewolony i rozszabrowany jewrobarak) i ze wszystkich stron zalewany jestem dyskusjami i nawoływaniami do udziału w tej farsie. Istnieją w Polsce dziesiątki, jeśli nie setki niszowych grupek czy samotnych samozwańczych liderów tworzących programy, konstytucje i nawołujących do „zjednoczenia” się Polaków i poparcia go/ich w wyborach (o tym w skrócie napiszę później).

Argumentów przeciwko udziałowi w tych hucpach jest wiele.

– Bydełko wyborcze jest ogłupione propagandą żydo-mediów, nie ma zielonego pojęcia o otaczającym świecie i o tym, co w Polsce jest grane i wybiera głównie agenturę okupanta. Tego nie przeskoczymy. Durnie wybiorą żydowskich demagogów i obiecywaczy złotych gór.
– Farsa jest organizowana przez okupanta i na warunkach okupanta.
– Farsa wyborcza legitymizuje okupanta.
– Szansę na dobre wyniki mają tylko partie/organizacje (i ich kandydaci)
a) mające szeroki dostęp do mass mediów, zwłaszcza do telawiwzorni
b) mające gwarancję wsparcia przez co najmniej część tych mediów
c)  posiadające rozbudowane zaplecze organizacyjne w całej Polsce
d) posiadające pieniądze potrzebne na kampanię

Farsy wyborcze są manipulowane na wiele sposobów głównie przez żydo-madia. Nagłaśniani są w nich wyłącznie kandydaci/partie agenturalne. Nieagenturalne są albo kompletnie ignorowane, albo ośmieszane i oczernianie. Kandydaci/partie nieagenturalne mające nieco większą popularność muszą liczyć się z różnymi prowokacjami i fingowanymi przez służby/media skandalami (np. obyczajowymi czy „korupcyjnymi”). Kolejna manipulacja – przed farsami ogłaszane są różne – zawsze wymanipulowane – sondaże, które mają spory wpływ na niezdecydowanych (a tych wśród bydełka wyborczego mogą być miliony). Często niezdecydowani głosują na kandydatów/partie mające największe szanse na zwycięstwo. Te sondaże to zwykła psychomanipulacja.

Farsa prezydęcka

Nawet nieoczekiwane zwycięstwo w farsie „prezydęckiej” niewiele nam da. Prezydęt w III RP to funkcja głównie reprezentacyjna. Bieżącą polityką (realizacją wytycznych płynących z bilderbergowskiej Brukseli, Telawiwu i Waszyngtonu) zajmuje się żont a nie prezydęt. On nie żondzi. Belweder to tylko sukces prestiżowy. Choć przydatny dla żondzoncej agentury – „swój” prezydęt nie zawetuje agenturalnych uchwał knessejmu. Natomiast „konkurencyjny” może to zrobić.

Farsa knessetowa

Wprowadzenie nawet 10-20 % nieagenturalnych posłów (w chwili obecnej marzenie ściętej głowy i science fiction) niczego nie zmieni (przypominam los Samoobrony i Andrzeja Leppera). Agenturalne partie i tak przegłosują co zechcą. Konieczne byłoby zdobycie od razu absolutnej większości – ponad 50 %. A jeszcze lepiej „konstytucyjnej” większości – ponad 2/3 foteli – bo wtedy można zmienić konstytucję i ew. odrzucać veto prezydęta. Ale to kompletna abstrakcja. Continue reading „Farsy wyborcze w warunkach tzw. „demokracji parlamentarnej”…”