Miesiąc: Październik 2013

Obywatel USA odpowiada grandziarzom
i kryminalistom w togach rezydującym
w polskich sądach i prokuraturach…

temidaW związku z otrzymaniem powiadomienie z Konsulatu Rzeczypospolitej czuje sie zobligowany na odpowiedz, pomimo że powinienem je zignorować, ponieważ rozkazujący ton narusza moje prawo suwerennego obywatela, jego honor, godność i brak szacunku dla czasu obywatela.
Ja nie jestem parobkiem na folwarku jakim jest dzisiejsza Polska, aby wykonywać czyjeś polecenia i rozkazy. Kierują mną jednak aspiracje polityczne i chęć powrotu do Polski aby stworzyć naprawdę wolne społeczeństwo, pozbawione skorumpowanych urzędasów i prokuratorów, czy też policji tworzącej państwo policyjne a nie służącej obywatelom.

Ja jestem wolnym i suwerennym obywatelem Stanów Zjednoczonych od 1985 roku. Gdzie już w roku 1980 wystąpiłem o azyl polityczny, aby nie żyć w państwie morderców, czekistów, NKWD-zistów, czerwono gwardzistów i innych pospolitych bandytów związanych z władzą ludową, która to w imieniu jakieś mitycznej i mistycznej siły uzurpowała sobie prawo do decydowania za obywateli , myślała za nich i dzieliła wypracowane poprzez nich dobra. Niby w rzekomej trosce o tych obywateli.

Ta władza rekwirowała, okradała i prała mózgi przy tym często mordując, w latach 45 do 89 ubiegłego stulecia 1 850 000 Polaków straciło życie, czy też zostało wywiezionych na Syberię a dzisiaj ci bandyci żyją na lukratywnych emeryturach, a ich dzieci przy korytach poselskich po rozprzedaniu zakładów dalej chcą myśleć i decydować za innych. Pod pozorami troski o tych obywateli, którzy tylko w teorii mają demokratyczne prawa a tak naprawdę to nic do powiedzenia, poza ślepym posłuszeństwem wobec teokratycznych uzurpatorów władzy i wodzostwa.  Continue reading „Obywatel USA odpowiada grandziarzom
i kryminalistom w togach rezydującym
w polskich sądach i prokuraturach…”

Referendum do poprawki? Ruskie serwery
zawiodły. Są rozbieżności w rachunkach

Źródło: http://www.prawy.pl

radioaktywnoscZa odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz zagłosowało 322 tys. 17 osób, przeciwko było 17 tys. 465 osób – głosi oficjalny komunikat Państwowej Komisji Wyborczej. Cóż z tego, skoro padły serwery…

Niemal codziennie przez ostatnie kilka dni Hanna Gronkiewicz – Waltz obiecywała coś nowego. A to obniżkę cen biletów, a to kartę dużej rodziny, albo szybkie otwarcie drugiej nitki metra. Dziś śpi. A może jeszcze wietrzy bąbelki po wieczornym szampanie?

Tymczasem Państwowa Komisja Wyborcza ma pełne ręce roboty. Choć zakończyło się liczenie głosów oddanych we wczorajszym referendum, to jednak nie obyło się bez wpadki. PKW doliczyła się poważnych rozbieżności między protokołami a danymi z… serwerów. Tak, tych słynnych serwerów, które znajdują się w Rosji!!!

Najpierw miejska komisja nie mogła się połączyć z serwerami Państwowej Komisji Wyborczej, a potem okazało się, że „są błędy rachunkowe”. Do awarii doszło po tym, jak komisja miejska wysłała komisjom okręgowym ponad 30 protokołów do poprawy – informuje radio RMF. Problem z liczeniem głosów trwał około czterech Continue reading „Referendum do poprawki? Ruskie serwery
zawiodły. Są rozbieżności w rachunkach”

Kod kreskowy 590- kupujmy polskie produkty!

kod-kreskowy1Wybierając świadomie towary, których kod kreskowy zaczyna się od liczby 590 wspieramy miejsca pracy w Polsce.

„W obliczu rosnącego bezrobocia i zapaści ekonomicznej naszej ojczyzny możemy choć trochę pomóc zachować miejsca pracy.

Zdając sobie sprawę, że firma, która produkuje w Polsce nie zawsze musi być firmą polską, a zyski z jej dochodu nie koniecznie zostają w Polsce, możemy jednak wesprzeć jej pracowników, aby nie tracili możliwości zatrudnienia, a zarobione przez nich pieniądze zostawały w naszym kraju. Nie wszystko jeszcze zostało sprzedane. Jest jeszcze trochę polskich firm, płacących podatki w Polsce. Pomagając im, pomagamy sobie.

Towar wyprodukowany w Polsce ma na początku kodu kreskowego liczbę 590. Możemy więc świadomie wybierać. Możemy uświadomić rodzinę, znajomych, a nawet nieznajome osoby Continue reading „Kod kreskowy 590- kupujmy polskie produkty!”

Warzywa i owoce, a broń chemiczna
na twoim talerzu

trucizna1-300x199Stany Zjednoczone i większość krajów europejskich były gotowe doprowadzić do wojny, aby „ukarać” prezydenta Syrii, Baszszara al-Asada, który spowodował śmierć ponad tysiąca osób w wyniku ataku chemicznego z użyciem trującego sarinu.

Z mediów nie dowiesz się jednak zbyt wiele na temat sarinu. Tymczasem jest on niczym innym jak szczególnym rodzajem cieczy i tak jak roundup (randap) należy do związków fosforoorganicznych – stale wykorzystywanych na całym świecie jako pestycydy fosforoorganiczne.

Malathion (malation) (środek owadobójczy powszechnie używany w Chinach, krajach byłego ZSRR i Stanach Zjednoczonych, zabroniony w Unii Europejskiej od 2007 roku) i phosmet (środek owadobójczy stosowany najczęściej przy uprawie jabłoni) są estrami kwasów fosforowych, czyli organofosforanami, które stosowane są do produkcji pestycydów organfosforanowych.

Dlaczego organofosforany są tak skuteczne w zabijaniu?

Pestycydy organofosforanowe mają działanie neurotoksyczne podobne do sarinu Continue reading „Warzywa i owoce, a broń chemiczna
na twoim talerzu”

Pomóżmy Patrykowi

Witam Serdecznie
Mam na imię Patryk, jestem 22-letnim niepełnosprawnym ruchowo chłopakiem z niezamożnej rodziny mieszkającej w Chełmnie, niewielkim miasteczku województwa Kuj-Pom, w której życie polega na codziennym zmaganiu się z wieloma problemami.
W 2008 roku, w wieku 17 lat uległem wypadkowi samochodowemu tracąc zdolność poruszania się.
plakat o pomoc
Proszę i szukam ludzi, instytutów, klinik, szpitali, fundacji, firm, organizacji, korporacji, którzy/które są w stanie zaoferować jakąkolwiek formę bezinteresownej pomocy.
Z góry dziękuję  za bezinteresowne zainteresowanie się mą sytuacją i w miarę możliwości udzielenia mi wsparcia, oraz propagowania udzielania pomocy zarówno mnie, jak i osobą znajdującym się w sytuacji analogicznej do mojej.
Sytuacja jest wieloaspektowa, problematyczna i zawiła.
Postaram w miarę jasno określić swe potrzeby, oraz w miarę możliwości zobrazować moją sytuację. Prosiłbym o podejście do mej sytuacji w sposób empatyczny. Życie jest tylko jedno… Chciałbym aby jego reszta nie była przepełniona goryczą związaną z mą sytuacją. Nie chodzi tutaj tylko o mnie. Chciałbym, aby moja rodzina czuła harmonię, której niestety czasami brakuje, ze względu na dezorganizacje spowodowaną mą sytuacją. Mnie osobiście najbardziej przytłacza skrajne poczucie winy.
Na dzień dzisiejszy postać pomocy, która jest mi wręcz niezbędna do życia i radzenia sobie z codziennością, to: żywność, nutri-drinki. Potrzebowałbym także prywatnego fizjoterapeutę (dochodzącego do mojego mieszkania), bowiem w publicznej placówce zdrowotnej w mym mieście zapisy na domową rehabilitacje odbywają się pod koniec roku i są to w chwili obecnej zapisy na 2015 rok. Dojście do tejże placówki jest dla mnie trudne, bowiem droga jest górzysta i dość długa.
Oto opis uogólniający sytuację, w której się znalazłem:
Opiekuje się mną mama, ojczym jest niepełnosprawny, choruje od 15 lat, pracuje w zawodzie stróża obiektu będącego w trakcie budowy, w mieście Toruń. Mieszka z Nami również mój starszy brat, który na dzień dzisiejszy stara się o jakąkolwiek pracę, choć praca, która dawałaby mu poczucie spełnienia, to praca jako kierowca. Czasami bywa, że w związku z wypadkowymi sytuacjami, musimy ograniczać nasze wydatki do poziomu niegodnego obywatela cywilizowanego kraju.  Nie jest Nam łatwo się utrzymać, jak też sprawnie obchodzić się z niedogodnościami związanymi z moim inwalidztwem. Spowodowane jest to Naszymi warunkami mieszkaniowymi (na 4 osoby przypada 38 m2, w postaci kuchni, łazienki i jednego dużego pokoju).
Moje zdolności manualne są niewielkie, sprowadzają się one do samodzielnego posilania się, rzecz jasna posiłkami gotowymi. Z trudem obsługuję notebook`a, który jest jedyną rzeczą sprawiającą mi odrobinę przyjemności, pozwalającą mi oderwać się odrobinę od myślenia o tym, co się stało, jaka jest Nasza sytuacja obecnie i co jeszcze może się nam przytrafić.
Poczucie winy o którym wspomniałem wyżej spowodowane jest u mnie świadomością, że przez moją burzę hormonów związaną z moim wiekiem, presji społecznej wywołanej powstaniem gimnazjów i różnic między klasami finansowymi rówieśników, w chwilę moje zwyczajne życie zmieniło się w życie pełne smutków, cierpienia, niepewności. Chciałem zaimponować swoją przejażdżką, dowartościowując się tym samym. Gdybym choć trochę zastanowił się nad tym, w jaki sposób narażam siebie i nad konsekwencjami jeżdżenia samochodem bez odpowiedniego obycia się, i skonfrontował to z tym, jakie ewentualne korzyści przyniesie mi „popisywanie się” w ten sposób, uważałbym to za skrajny przejaw głupoty z mej strony. Nigdy moje sumienie nie daruje mi tego, co się stało. Właściciel auta, który był w samochodzie w czasie gdy prowadziłem, by nie odpowiadać za udostępnienie samochodu osobie nieletniej i bez uprawnień, pomówił mnie o kradzież samochodu, powołując jednocześnie członków swej rodziny na świadków tegoż zdarzenia. Członkowie jego rodziny złożyli fałszywe zeznania, obciążając mnie tym samym. Postępowanie zostało umorzone. Jednak nie było to dla mnie satysfakcjonujące, wręcz poczułem się poniżony, odrzucony. Uogólniając, uwierzono w przedstawione zeznania w dochodzeniu prokuratorskim, co prawda prokuratura nie zajmuje się osądzaniem, lecz czułem się z góry osądzony. Najbardziej po przeczytaniu tego listu zabolało mnie pewne zdanie. Było napisane, że sam sobie już wymierzyłem karę za to przestępstwo. Jak można opierając się tylko na zeznaniach kilku osób, które są rodziną osoby, która co prawda składa zawiadomienie o przestępstwie, pisać do kogoś takie rzeczy… I robi to instytucja, która powinna działać dla człowieka, nie przeciw niemu. Przecież wystarczyłoby spojrzeć na to z innej perspektywy. Ja za to co zrobiłem naprawdę mógłbym dostać maksymalnie mandat 500 złotych. Za to facet, który to sobie moim kosztem sprytnie przemyślał, zagrożony był odpowiedzialnością karną za 2 czyny. Za udostępnienie osobie nieletniej samochodu, oraz za nieumyślne spowodowanie kalectwa. Pismo z prokuratury otrzymałem niedługo po tym jak wyszedłem ze szpitala w Chełmnie i wróciłem do swego domu. Małymi krokami zacząłem oswajać się z sytuacją która mnie dotknęła. Niestety poczułem się załamany gdy dostałem ten list. Miałem wypadek, co prawda jako nieletni, lecz był to wypadek, a prokuratura przedstawiła mi w sposób dosadny to, że uważają mnie za złodzieja/przestępce. Strasznie mnie to zdołowało. Myślałem, że w prawo można wierzyć.
We wrześniu, w dniu wypadku, doznałem urazu trzonów kręgowych C6, C7 z uszkodzeniem rdzenia, co zdaniem lekarzy będzie skutkować dożywotnią tetraplegią. Zostałem operowany w Toruniu, tak szybko, jak to było możliwe. Niespełna miesiąc po operacji, ordynator stwierdził, że mój stan zdrowia jest stabilny, a ma wydolność fizyczna adekwatna jest do możliwości rozpoczęcia rehabilitacji. Następstwem tego było przetransportowanie mnie do szpitala w Grudziądzu, celem rehabilitowania mnie. Niestety, gdy rozpocząłem terapię rehabilitacyjną, mój stan zdrowia drastycznie się pogarszał. Po 4 dniach nieudolnej rehabilitacji, stwierdzono, że mój stan jest na tyle poważny, że muszę zostać przeniesiony na OIOM w tymże szpitalu. W ciągu 2 dni mój stan nieco się polepszył, zadecydowano o podjęciu dalszej rehabilitacji. Czułem, że nie jest to dobry pomysł. W ten sam dzień, gdy zacząłem ponownie odbywać rehabilitację, ponownie zostałem przeniesiony na OIOM. Następnego dnia skierowany zostałem na oddział dziecięco-młodzieżowy, celem usprawnienia mego organizmu, by radził sobie z obciążeniem związanym z rehabilitacją. Kiedy mój stan się trochę poprawił, a nastąpiło to mniej więcej po tygodniu, ponownie podjęto decyzję o rehabilitowaniu mnie. Tym razem nie miałem przykrych doświadczeń z tym związanych. Rehabilitacja przebiegała dość sprawnie, trwała ona niespełna 2 miesiące. Podczas pobytu w szpitalu w Grudziądzu wykryty został u mnie wirus zapalenia wątroby typu B. Analizując mój stan przed wypadkiem, skłonny jestem twierdzić, że wirus ten musiał zostać wdrożony do mojego organizmu bezpośrednio po wypadku, ze względu na liczne obrażenia otwarte, bądź podczas operowania mnie/wykonywania przy mnie czynności zabiegowych.
Odnośnie tego co pisałem na wstępie powyższego akapitu, wydaje mi się oczywistym, że w szpitalu Toruńskim mój przypadek nie był odpowiednio/należycie rozpatrywany. Przykładem tego jest chociażby określenie mego stanu, jako zdolny do rehabilitacji. Była również sytuacja, w której najprawdopodobniej przez zwykłe niedopatrzenie narażono mnie na dalsze powikłanie stanu mego kręgosłupa i rdzenia kręgowego. Mianowicie chodzi o niezałożenie mi kołnierza ortopedycznego po operacji. Poczułem również zagrożenie związane z jego brakiem, gdy podjęto decyzje o przewiezieniu mnie do Grudziądza.
Chciałbym jeszcze poruszyć pewien aspekt dotyczący niekompetencji pracowników służby zdrowia w Chełmnie. Piszę o tym bezinteresownie, pragnę tylko zwrócić uwagę na to, że tak humanitarny zawód, jak lekarz/pielęgniarz/ratownik itd. nie powinien być w najmniejszym stopniu dotknięty niekompetencją. Przedstawiam 3 sytuacje, których wpływ na moją psychikę był tak silny, że odczuwam lęk przed trafieniem do Chełmińskiego szpitala:
Sytuacja pierwsza:
Po zakończeniu okresu rehabilitatywnego w Grudziądzu, zostałem przewieziony do szpitala w Chełmnie celem dalszej rehabilitacji. Cieszyłem się tym samym wiedząc, że rodzina, jak i koleżeństwo, będą mogli mnie częściej odwiedzać. Pobyt w szpitalu był dla mnie dozą pozytywnych emocji, gdyż codziennie  ktoś przychodził mnie odwiedzać. Wracając jednak do sedna, po wyjściu ze szpitala zostałem przytłoczony dozą przykrych emocji, jak i bardzo złego samopoczucia. Gdy leżałem w szpitalu, me zdrowie zaczęło się pogarszać w sposób dla mnie nieświadomy. Gdy wyszedłem ze szpitala w Grudziądzu, miałem delikatne zmiany odleżynowe w obrębie mięśnia uda  jak i pośladkowego na lewej nodze. Gdy trafiłem do Chełmna, personel szpitalny wiedząc o tychże zmianach, zezwalał mi, nieomieszkam użyć nawet stwierdzenia, był przychylnie nastawiony odnośnie spędzania przeze mnie czasu wolnego od rehabilitacji na wózku inwalidzkim. Spędzałem na nim przeważającą część dnia. Dni mijały, moja zmiana odleżynowa (którą pod koniec pobytu w szpitalu bez wahania można było już nazwać raną) stopniowo się poszerzała, przy czym nie byłem tego świadomy. Poskutkowało to martwicą tkanek wdrażającą się dośrodkowo, oraz infekcją 2 szczepów gronkowca.
Sytuacja druga:
Miałem wizytę lekarską w domu, gdyż miałem gorączkę. Lekarz zadecydował o skierowaniu mnie na oddział chorób wewnętrznych do szpitala w moim mieście. Po niedługim czasie od przyjęcia mnie na oddział, postawiono niewłaściwą diagnozę. Wdrożono leczenie na moczówkę prostą. Po około 2 dniach nieudolnego leczenia doznałem powikłań w postaci ataków epileptycznych. Postanowiono o przewiezieniu mnie na oddział kliniczny endokrynologii. Po dobie testów pod kątem zdiagnozowanej choroby w Chełmnie, okazało się, że jestem zdrowy.
Sytuacja trzecia:
Sytuacja ta miała miejsce podczas jednej z  rehabilitacji szpitalnych w Chełmnie.  Pewna pielęgniarka, która nigdy nie wymieniała cewnika, postanowiła spróbować poszerzyć swe umiejętności praktyczne. Trafiło na mnie. Grzecznie ująwszy mogę powiedzieć, że egzaminu nie zdała. Jej błąd polegał na tym, że wypełniła balon utrzymujący rurkę odprowadzającą w cewce moczowej. Zaraz po założeniu cewnika zwróciłem uwagę na to, że cewnik jest zbyt wysunięty. W następstwie postanowiła go wyciągnąć. Gdy wyciągnęła cewnik, zacząłem bardzo intensywnie krwawić. Pielęgniarka… ciężko mi pisać o niej pielęgniarka. W efekcie ta miła i będąca dosadnym przykładem Chełmińskiego personelu medycznego Pani postanowiła jeszcze wmawiać mi, że krew, która leci pochodzi z odleżyny (o której przedłożyłem również nienaganną historię wyżej). Do dzisiaj nie mam pojęcia co chciała osiągnąć tym kłamstwem. Oczywistym było przecież, że prawda lada chwila wyjdzie na jaw. Za moment zjawiła się lekarka, chwilę później chirurg. Postanowiono o natychmiastowym przewiezieniu mnie do szpitala w Grudziądzu na oddział urologii. Tam założono mi cewnik w normalny sposób. Zalecono, żeby personel szpitalny w Chełmnie dopilnował, aby cewnik był regularnie przepłukiwany, gdyż istniało zagrożenie powstaniem skrzepu. Ciężko aż w to uwierzyć, lecz Chełmiński szpital po raz kolejny pokazał, z czego powinien słynąć. Gdy trafiłem na oddział rehabilitacji, mocz nie schodził do worka, doznałem zakażenia ogólnego organizmu (kwestia zalecenia przepłukiwania cewnika, jak i ryzyko powstania skrzepliny zostały praktycznie zbagatelizowane). W następstwie zostałem przeniesiony na oddział chorób wewnętrznych.  Przez około tydzień od przeniesienia mnie na oddział chorób wewnętrznych nie uchodziła ze mnie prawie że jakakolwiek ilość moczu. Moja mama w desperacji tak długo gniotła ten cewnik, aż przepchała te skrzepy. Przez kilka następnych dni oddawałem coś pomiędzy 5-6 litrów moczu. Zakażenie organizmu ustąpiło z tego co pamiętam 10 dni później.
Dzięki uprzejmości Niezależnych Mediów Podlasia, które zamieściły na stronie moją prośbę i plakacik z danymi: do odpisania 1% z podatku, jak też z danymi do przekazywania darowizn. Na plakaciku zawarte również są moje dane osobowe, jak i kontaktowe.

Jeśliby zdołaliby Państwo wspomóc mą sytuację, bądź pomoglibyście mi ją upubliczniać , czy też odpisali mi 1% podatku za ten rok.  Jeśli zaś nie będziecie mogli tego uczynić, to zrozumiem.
Z radością i wielkim sercem przyjmę jakąkolwiek pomoc.Dziękuję za poświęcony czas na zapoznanie się z moją sytuacją.
Pozdrawiam, Patryk.

Aleksander Wołkowycki – agent NKWD i
Gestapo patronem szkoły w Narewce

Relacja filmowa z pikiety
Relacja filmowa z pikiety

Hańbą jest by w wolnej Polsce patronami szkół byli zbrodniarze wojenni. Aleksander Wołkowycki na pewno do takich się zalicza.

Cytat: Jak z sowiecko-niemieckiego agenta i zdrajcy zrobić bohatera w PRL-bis

Władze szkoły w Narewce korzystają z najlepszych sowieckich wzorców propagandowych. Na stronach upamiętniających zasługi dla bolszewizmu patrona zespołu szkół w Narewce można przeczytać, że sowieccy bandyci zaraz po zajęciu tych terenów wyznaczyli tego agenta NKWD na kierownika szkoły.

Jest to swego rodzaju kuriozum wychowawcze — bo tylu latach od zmiany nazwy państwa z PRL na RP czytamy, jakim dobrem była dla niektórych sowiecka okupacja zachodnich terenów Polski w 1939 roku oraz sowieckie mordy polskich patriotów i wywózki Polaków na Syberię:

(…) Wzmocnienie i rozwój białoruskiego szkolnictwa na białostocczyźnie w latach władzy radzieckiej (1939-1941) otwiera przed Aleksandrem Wołkowyckim możliwość powrotu do ulubionego zawodu nauczycielskiego.

Jesienią 1939 roku otrzymuje mianowanie na kierownika. Continue reading „Aleksander Wołkowycki – agent NKWD i
Gestapo patronem szkoły w Narewce”

Wyspa, na której ludzie zapominają umrzeć

Zdjęcie - Wikipedia
Zdjęcie – Wikipedia

Szanowny Czytelniku,

w amerykańskim The New York Times opublikowano kiedyś artykuł pod zaskakującym tytułem: „Wyspa, na której ludzie zapominają umrzeć” (The Island Where People Forget To Die)1.

Artykuł ten opisywał historię pochodzącego z Grecji weterana drugiej wojny światowej, Stamatisa Moraitisa, który po zakończeniu wojny wyjechał do USA.

Przyjął on amerykański styl życia, miał troje dzieci, dom na Florydzie i dwa samochody, lecz w 1976 roku dowiedział się, że ma raka płuc. Diagnozę potwierdziło dziewięciu lekarzy, którzy dawali mu dziewięć miesięcy życia. Stamatis Moraitis miał wtedy 62 lata.

Zdecydował, że wróci na wyspę, na której się urodził, czyli położoną na Morzu Egejskim Ikarię, aby spocząć wśród swoich przodków na zacienionym cmentarzu nad morzem. Zamieszkał w chacie bielonej wapnem, pośrodku hektarowej winnicy położonej na wzgórzu na północno-wschodnim wybrzeżu Ikarii i czekał na śmierć…

Czekał na śmierć, a potem…

Początkowo – pod opieką matki i żony – spędzał całe dnie w łóżku. Jednak wkrótce na nowo odkrył wiarę swojego dzieciństwa – jego dziadek był prawosławnym księdzem – i każdego niedzielnego poranka wędrował do położonej na szczycie wzgórza prawosławnej kapliczki. Continue reading „Wyspa, na której ludzie zapominają umrzeć”

7000 złotych kary za odmowę przeprosin
za Jedwabne

11 lipca 2011 r.: okładka czasopisma Przekrój”
11 lipca 2011 r.: okładka czasopisma Przekrój”

Oni już postanowili: to Polacy są winni II wojny światowej

W 2011 r. redagowany przez A. Rumianka krakowski „Przekrój” (nr 28) opublikował na okładce rysunek z polską flagą i napisem: „My, Polacy, zabójcy Żydów”. Wewnątrz znalazł się komentarz Mariusza Nowika przypisujący wszystkim Polakom odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie wojenne (obozy koncentracyjne, komory gazowe i getta):

Ci, którzy znaleźli śmierć w płonącej stodole, w obozach koncentracyjnych, komorach gazowych i gettach, mieli polskie obywatelstwo. Mówili po polsku, chodzili do polskich szkół. Byli Polakami. Dopóki nie zrozumiemy, że 70 lat temu sami sobie zgotowaliśmy ten los, nie wyciągniemy nauki z tej lekcji historii.

Redaktor pisma „Wolny Czyn KPN Obszaru V” Mariusz Cysewski wytoczył M. Nowikowi i A. Rumiankowi proces o ochronę dóbr osobistych. Pozew trafił do „sądu” okręgowego w Gliwicach i „sędziego” Andrzeja Kiecia. Głównym celem „sądu” po złożeniu pozwu stało się – jak zawsze – złamanie zasady jawności procesu (nielegalne, bo z naruszeniem Art. 6 § 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) w interesie własnym i swych klientów byle zataić przed opinią przedmiot i treść pozwu – jak i własne kroki konieczne dla realizacji antypolskich interesów. Continue reading „7000 złotych kary za odmowę przeprosin
za Jedwabne”

Kolejny przykład prawdziwego przedstawiciela
narodu

Kolejny przywódca zasługujący na miano męża stanu. Z takich ludzi powinno się brać przykład.

Viktor-OrbanVictor Orban: Nie jesteśmy i nie będziemy sługusami Europy, banków i korporacji.

W ostatni weekend w hali Parku Milenijnego w Budapeszcie odbył się kongres wyborczy Fideszu. Podczas kongresu swoje przywództwo w partii potwierdził Viktor Orban, który ponownie został wybrany przewodniczącym ugrupowania. Podczas kongresu przemówienie do delegatów wygłosił urzędujący premier Węgier Viktor Orban.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze fragmenty z przemówienia Viktora Orbana:

Węgry są silniejsze niż były, mają lepsze wyniki. Uwolniliśmy kraj z pułapki procedury nadmiernego deficytu, w której tkwił od dziewięciu lat, oraz z kleszczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego Continue reading „Kolejny przykład prawdziwego przedstawiciela
narodu”

Jedyny prawdziwy przywódca w Europie

vaclav_klaus-largeVaclav Klaus wezwał Czechy do wyjścia z Unii Europejskiej

Ma chłop jaja pokazał „chłopaczkom w porteczkach”, jak należy się zachować wobec totalitarnych zapędów Niemców którzy graja pierwsze skrzypce w ZSRE
(Zwiazek Socjalistycznych Republik Europejskich)

Były prezydent Czech, Vaclav Klaus wezwał swój kraj do wycofania się z projektu Unii Europejskiej. Swój apel zawarł w swojej nowej książce. Klaus oskarża UE o ingerencję w wewnętrzną politykę państw członkowskich.

Jego zdaniem projekt zaszedł za daleko a biurokracja unijna narusza zasady wolności i suwerenności. Gdy Klaus brał udział w negocjacjach akcesyjnych Czech, jeszcze jako premier nazywał to potrzebą chwili i „małżeństwem z rozsądku”. Teraz wzywa do rozwodu. Continue reading „Jedyny prawdziwy przywódca w Europie”

Raport ONZ: w Polsce (Tuska) nie
da się żyć

 

foto: cod_gabriel (flickr.com / CC 2.0)
foto: cod_gabriel (flickr.com / CC 2.0)

Polska wypada dramatycznie słabo w prestiżowych rankingach badających jakość życia osób powyżej 60. roku życia (ranking Global Age Watch przygotowany przez ONZ) oraz zaangażowanie rządów w zapewnianie obywatelom dostępu do edukacji, wymiaru sprawiedliwości, infrastruktury i służby zdrowia (ranking Human Capital Index przygotowany przez World Economic Forum).

Jeśli chodzi o ranking ONZ (Global Age Watch) badający jakość życia osób powyżej 60. roku życia to nasz kraj zajął w nim odległe 62. miejsce (na 91. państw klasyfikowanych). Z krajów należących do Unii Europejskiej Polska zajęła ostatnie miejsce. Wszystko przez fatalny dostęp do opieki zdrowotnej. Zdaniem analityków ONZ rozwój gospodarczy w Polsce nie przekłada się na poprawę jakości życia ludzi starszych, bo nie jesteśmy w stanie zapewnić im godziwej opieki medycznej (pod tym konkretnym względem nasz kraj zajął dopiero 87. miejsce na świecie). Z kolei w rankingu badającym rozwój kapitału ludzkiego (Human Capital Index) przygotowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne Polska zajęła 49. miejsce na świecie. Okazuje się, że to jeden z najgorszych rezultatów wśród państw należących do świata zachodniego. O rozwój kapitału ludzkiego (w znaczeniu zaangażowania danego rządu w zapewnianie swoim obywatelom dostępu do edukacji, wymiaru sprawiedliwości, infrastruktury i służby zdrowia) lepiej od rządu naszego kraju dbają np. rządy Kazachstanu (45. miejsce) i Tajlandii (44. miejsce). Continue reading „Raport ONZ: w Polsce (Tuska) nie
da się żyć”

Serdecznie zapraszamy wszystkich
na pokaz filmu „CRISTIADA”

Na projekcji filmu dostępne będą książki „Ruch oporu” – Tomasza Nocunia

Cristiada2

Serdecznie zapraszamy wszystkich na kolejny pokaz filmu „CRISTIADA”.

Projekcja odbędzie się w niedzielę 13 października (niedziela) o godzinie 15:00 w dawnym Kinie TON w Białymstoku. Wstęp jak zawsze wolny!

„Cristiada” opowiada historię pięciu zwykłych ludzi, którzy stają w obronie swoich praw. W końcu trafiają w sam środek wojny domowej, gdzie muszą zdecydować, czy i jak daleko pójść, by walczyć o swoją wolność. Muszą zdecydować się na podjęcie największego ryzyka dla dobra swoich rodzin, wiary i przyszłości swojego kraju.

Leszek Żebrowski w Białymstoku
Promocja książki „Paszkwil Wyborczej”
Relacja filmowa ze spotkania

Leszek 1Wczoraj, 2 października na zaproszenie Klubu Gazety Polskiej w Białymstoku, Fundacji Smoleńsk 2011 i Niezależnych Mediów Podlasia, gościł w Białymstoku Pan Leszek Żebrowski ze swoją najnowszą książką – „Paszkwil Wyborczej”. Spotkanie zleciało w mgnieniu oka. Leszek Żebrowski ma ogromny dar opowiadania historii w piękny i zrozumiały sposób. Dwie godziny minęły bardzo szybko. W części dyskusyjnej poruszono wiele tematów, a między innymi temat Jedwabnego. W tym momencie sala się ożywiła, widać było jaki jest stopień niezadowolenia społeczeństwa wobec pomówień mieszkańców Jedwabnego.
Pan Leszek Żebrowski po krótkiej wypowiedzi stwierdził, że temat Jedwabnego jest zbyt rozległy i powinien zostać poruszony na całkowicie oddzielnym spotkaniu i takie spotkanie jest planowane jako następne. Continue reading „Leszek Żebrowski w Białymstoku
Promocja książki „Paszkwil Wyborczej”
Relacja filmowa ze spotkania”

Nierasowa romanistka

szarlotkaZastanawiam się, jak potoczyłyby się moje losy, gdyby Białystok mnie nie wypluł. Z pewnością nie siedziałabym teraz w maleńkiej kawiarence naprzeciw Sorbony i nie pisałabym kolejnego wiersza w języku francuskim!

A przecież bardzo chciałam w Białymstoku zostać! Jak Siłaczka nieść kaganek oświaty – również romanistycznej, tworzyć polski Las Tysiąca Poetów, tworzyć kolejne wystawy-instalacje poświęcone arturiańskiej Bretanii, reżyserować amatorsko sztuki z udziałem studentów lokalnej romanistyki, co zresztą jednorazowo uczyniłam, gdy przed wielu laty pokazaliśmy awangardową wersję sztuki o Świętym Graalu w języku starofrancuskim. Studenci czuli się wówczas dowartościowani i kilkoro nawet rozmiłowało się w meandrach archaicznej wersji języka, kilkoro też uległo głębokiej fascynacji średniowieczem.

Niektórzy przybywający do Białegostoku oraz bliscy memu sercu francuskojęzyczni poeci i pisarze nawet uczynili nasze miasto miejscem serdecznej refleksji. Na paterach Paryża próżno dziś szukać białostockich jabłek. Muszę zadowolić się substytutem szarlotki kupionej w jednym z iluzorycznych sklepików Dzielnicy Łacińskiej. Continue reading „Nierasowa romanistka”