Miesiąc: Sierpień 2013

Festiwal propagandy trwa – To Meksykanie
atakowali!

Festiwal propagandy. Tak tylko można nazwać to co teraz odbywa się w masowych mendiach. Zwalanie winy i przekonywanie społeczeństwa, iż to „kibole” są bandytami i brutalami trwa już od dłuższego czasu.
Rząd boi się młodych gniewnych, którzy już dawno skumali co tak naprawdę dzieje się w Polsce i coraz częściej upominają się o kraj swoich przodków. Coraz częściej słyszy się o liściach, które trzeba zastąpić komunistami, bo komuna nigdy z kraju nie wyszła i nigdy nie została rozliczona, ale to temat na inny, dłuższy wpis.
Proszę poczytać i zobaczyć co naprawdę się wydarzyło na gdyńskiej plaży i kto był agresorem.

2823784457_93de010093_zCo się naprawdę stało na gdyńskiej plaży?

Liberalne media bombardują nas opowieściami o brutalnych, rasistowskich pogromach jakie spotkały meksykańskich turystów ze strony kibiców Ruchu Chorzów. Jak było naprawdę?

Meksykańscy marynarze z żaglowca „Cuauhtemoc”, który zacumował w gdyńskim porcie, około godziny 15 zeszłego dnia, lekko pijani leżeli na plaży.
Cuauthemoc to statek szkoleniowy meksykańskiej Marynarki Wojennej. Załoga to głównie kadeci plus marynarze w służbie czynnej. Generalnie nie ma cywili. Załoga to nie jakaś przypadkowa grupa osób, ale zdyscyplinowany, dobrze znający się i zorganizowany zespół, któremu tajniki posługiwania się bronią, także białą, nie jest obcy.” –mówi Rafał Wiechecki były Minister Gospodarki Morskiej oraz Przewodniczący Polsko-Meksykańskiej Grupy Parlamentarnej Sejmu RP V kadencji. Continue reading „Festiwal propagandy trwa – To Meksykanie
atakowali!”

Miliony polskich ofiar wymiaru
niesprawiedliwości

polska-temida

Czy Polskie sądy są Polskie? Czy nadużycia w prokuraturach i sądach stały się plaga całego kraju? W artykule Mariusza Cysewskiego możemy przeczytać na temat ilości krzywd do jakich przyczynił się „Polski” wymiar niesprawiedliwości.

 

Ile jest ofiar wymiaru niesprawiedliwości w Polsce? Trzy miliony? Sześć? Dziewięć? Dla tych milionów ludzi – obecne państwo to źródło zła

[Ponowna publikacja artykułu z 9 marca b.r., który znikł w wyniku problemów NE z serwerem]

Wg A. Seremeta, w Polsce skazuje się 98,25% oskarżonych. Liczba ta nie wygląda wiarygodnie, lecz potwierdziły ją źródła niezależne. Tymczasem do 1939 r. w Polsce niepodległej – a dla przestępców miała rękę choć sprawiedliwą, to i ciężką – współczynnik ten wynosił ok. 70%. Jeśli od 1939 nie nastąpiła skokowa poprawa jakości orzeczeń, ponad 28% skazanych w Polsce współczesnej byłoby uniewinnionych w Polsce Niepodległej (do 1939 r.) Niemal co trzeci. Continue reading „Miliony polskich ofiar wymiaru
niesprawiedliwości”

Wasilków: Cmentarz i Dom

AniołDo Wasilkowa przyjeżdżałam kiedyś często w odwiedziny do moich podopiecznych w Domu Samotnej Matki. Stan „bliżej życia”, radość ocalenia.

Spotkanie z Olgą, która nie poddała się aborcji dzięki opiece i perswazji Sióstr. Z Katarzyną, którą mąż na utrzymanie dziecka nie łożył grosza, a szrama na jej policzku straszy do dziś. Z Basią, która musiała uciekać z dziećmi w samym środku nocy.Tyle kobiet, tyle dzieci, tyle nieszczęść…  Opiekując się wówczas samotnymi matkami w najśmielszych wyobrażeniach nie przypuszczałam nawet, że i ja będę samotną matką.

Z Domu Samotnej Matki szłam zazwyczaj na cmentarz, by stanąć twarzą w twarz z  postaciami potężnych aniołów dmących w trąby, podnoszących upadłych grzeszników. Gdy będzie się zbliżał koniec świata, ponoć najpierw usłyszymy jego zapowiedź na wasilkowskim cmentarzu. „Memento mori” – przypomina napis na  cmentarnych murach. Ze śmiercią spotkamy się tylko raz, musimy wziąć ją na siebie sami. Jest ona połączona ze świadomością własnej bezsilności, zaś nagła – pozbawia szansy dobrego zakończenia ziemskich spraw i pożegnania z bliskimi. W modlitwie prosimy, by Bóg uchronił nas od niespodziewanej śmierci, odbiera ona bowiem możliwość wyspowiadania się i przyjęcia sakramentów. Nasz społeczeństwo zbudowane jest  na opiece na starymi, chorymi, potrzebującymi, ubogimi w duchu, wszak ich egzystencja pokazuje, że na różne sposoby można być człowiekiem i okazywać CZŁOWIECZEŃSTWO! Życie ludzkie jest wartością godną najwyższej ochrony, zaś śmierć każdego człowieka jest też uszczerbkiem dla pozostałych ludzi.W różnych oficjalnych dyskusjach poświęconych eutanazji biorą politycy, dziennikarze, członkowie różnych organizacji, ale większość z nich nie czuwała przy umierającym człowieku, nigdy nie była w hospicjum, nigdy nawet nie widziała zwłok. Continue reading „Wasilków: Cmentarz i Dom”

Oskar Wądołowski przeprasza Miecugowa

OskarNazywam się Oskar Wądołowski. Jestem znany m.in. z incydentu z 2 sierpnia 2013 gdzie wyraziłem publiczny protest na Przystanku Woodstock podczas programu na żywo „Szkło kontaktowe” prowadzonego przez Grzegorza Miecugowa gdzie pokazałem transparent o treści „TVN KŁAMIE”. Kilka słów o mnie: jestem znanym białostockim działaczem polityczno-społecznym, znanym m.in. z różnych happeningów, manifestów oraz protestów w całej Polsce. Wielokrotnie byłem już cytowany i pokazywany na łamach mediów, w tym również w TVN24 w „Szkle kontaktowym”. Reprezentuję i wyrażam poglądy polityczne prawicowe, według idei konserwatywno-liberalnych.

Kilka słów o mnie. Jestem białostockim działaczem polityczno-społecznym, znanym m.in. z różnych happeningów, manifestów oraz protestów organizowanych przeze mnie w całej Polsce. Wielokrotnie byłem już cytowany i pokazywany na łamach mediów – w tym również w „Szkle kontaktowym” w TVN24. Reprezentuję i wyrażam prawicowe poglądy polityczne, według idei konserwatywno-liberalnych. Continue reading „Oskar Wądołowski przeprasza Miecugowa”

TAJNY REFERAT ADOLFA BERMANA
czyli przejmowanie Polski

zydowski_potop_polsko_obudz_sieTAJNY REFERAT ADOLFA BERMANA (*)

sekretarza Poale-Syjonu, wygłoszony w kwietniu 1946r. w Krakowie na posiedzeniu egzekutywy Komitetu Żydowskiego (według stenogramu);
Żydzi mają okazję do ujęcia w swoje ręce całości życia państwowego w Polsce i rozszerzenia nad nim swojej kontroli:
– Nie pchać się na stanowiska reprezentacyjne.
– W ministerstwach i urzędach tworzyć tzw. drugi garnitur.
– Przyjmować polskie nazwiska.
– Zatajać swoje żydowskie pochodzenie.
– Wytwarzać i szerzyć wśród społeczeństwa polskiego opinie i utwierdzać go w przekonaniu, że rządzą wysunięci na czoło Polacy, a Żydzi nie odgrywają w państwie żadnej roli.

CELEM URABIANIA OPINII I ŚWIATOPOGLĄDU NARODU POLSKIEGO W POŻĄDANYM DLA NAS KIERUNKU, W RĘKACH NASZYCH MUSI SIĘ ZNALEŹĆ W PIERWSZYM RZĘDZIE PROPAGANDA Z JEJ NAJWAŻNIEJSZYMI DZIAŁAMI: 

PRASĄ,
FILMEM,
RADIEM.

– W wojsku obsadzać stanowiska polityczne, społeczne, gospodarcze, wywiad.
– Mocno utwierdzić się w gospodarce narodowej. Continue reading „TAJNY REFERAT ADOLFA BERMANA
czyli przejmowanie Polski”

Oto luksusy związkowych bonzów

Jak czytamy na stronie www.fakt.pl Piotr Duda wydaje się być kupionym za srebrniki Judaszem. Po owocach ich poznacie – mówi stara nauka, a owoców pracy Piotra Dudy nie widać, a wręcz odwrotnie. Może się zrehabilituje na jesieni, ten „facet z ciekawą przeszłością”, i oby nie była to krwawa rehabilitacja z niepotrzebnym rozlewem krwi polskiej.

Duda Limuzyna

Fakt pisze: „Lubią mówić o biedzie w Polsce, ale na własnej skórze jej nie zaznają. Szefowie związków zawodowych żyją jak królowie i korzystają z licznych przywilejów.

Czy to przystoi, by szef „Solidarności”, który mówi, że reprezentuje bezrobotnych i ubogich, tak obnosił się z luksusem? Gdy spotkaliśmy ostatnio Piotra Dudę (51 l.), nie wyglądał na reprezentanta strudzonych ludzi pracy. Bo jak się ma superlimuzynę z dostępnym 24 godziny na dobę kierowcą, to przestaje się być człowiekiem ludu. A już na pewno nie klepie się biedy, gdy – jak on – pobiera się pensję ok. 11 tys. zł miesięcznie i korzysta z hojnego funduszu reprezentacyjnego związku. Duda nie może też narzekać na problemy lokalowe, skoro oprócz własnego mieszkania w XIX-wiecznej kamienicy na Śląsku, ma do dyspozycji lokale w Warszawie i Gdańsku. Continue reading „Oto luksusy związkowych bonzów”

Przed pomnikiem księdza Jerzego
Popiełuszki

ks. PopiełuszkoPod koniec czerwca tego roku, wraz z grupą  studentów francuskich, którzy przyjechali do Polski w ramach programu Erasmus, wybraliśmy się na grób księdza Jerzego Popiełuszki. Studenci wchodzący w skład tej grupy pochodzą z różnych regionów Francji, od Nordu po Pireneje  i w czasie minionego roku akademickiego intensywnie uczyli się języka polskiego, ponadto zgłębiali tajniki polskiej historii, kultury oraz literatury w ramach naszych zajęć. Dyskusja o wielkich Polakach XX wieku zawiodła nas w różne miejsca, które o dziwo Francuzom  nie są znane. Wybraliśmy się też wspólnie na Żoliborz, do Kościoła Świętego Stanisława Kostki.

Francuzi nie mogli sobie wyobrazić, że pomnik Księdza Męczennika powstał w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się drewniany krzyż. Krzyż ten już wtedy był otoczony różańcem z polnych kamieni, ułożonych w kształcie polskich granic. Nie mogli też sobie nawet wyobrazić, jaka atmosfera panowała podczas Mszy za Ojczyznę, z których pochodzi słynna  maksyma „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”.

Wspólnie zwiedziliśmy też Muzeum, które za każdym razem odkrywam na nowo, z kolejną grupą moich francuskich studentów. Niektórym z nich trzeba przy tej okazji opowiedzieć  w sposób syntetyczny, ale zarazem PRAWDZIWY historię II wojny światowej, polskiej martyrologii na Kresach, ba, nawet uzmysłowić, czym Kresy są !Trudno im sobie bowiem  wyobrazić, że historia Katynia nie jest historią Chatynia, że biografia Wałęsy nie wygląda tak różowo jak na wikipediowych stronach w języku francuskim. Trudno im sobie wyobrazić. co to znaczy, że mój dziadek był w Ostaszkowie i kim byli Żołnierze Wyklęci! Głód wiedzy w tych młodych ludziach obcych cywilizacyjnie – ogromny, choć wiedza wyniesiona z czasów szkolnych w sposób niedostateczny pozwala im na porównanie wielkich nurtów historii – oficjalnych i prawdziwych. Continue reading „Przed pomnikiem księdza Jerzego
Popiełuszki”

Judeopolonia – program grabieży

Bardzo ciekawe przykłady  grabienia polskiego majątku narodowego przez okupantów.

BenjaminFranklinMedallion2-47256_136x1361. Grabież srebra i złota FON plus cztery miliony dolarów przywiezionych z Londynu do Polski przez gen. Tatara.

 Strata FON – 4 miliony złotych.

2. “Urwanie łba” 195 wielkich afer dokonanych przez prominentów żydo-komuny (PRL). Dane w/g informacji prasowych lat 80-tych.

 Strata 12 bilionów złotych.

3. Grabież dobytku 300 rodzin tzw., wrogów ludu z Krakowa oraz wystepujących w mniejszym zakresie na terenie całego kraju wysiedleń w okresie bitwy o handel. Polegało to na wytypowaniu właściciela bogatego domu lub mieszkania. Wtajemniczeni UB-ecy właściciela zabijali lub aresztowali a majątek ich był przechwytywany przez morderców z Bezpieki.

 Straty 1 bilion złotych.

4. “Urwanie łba” sprawie “wystrzał” (kradzież depozytów, wymuszanie okupu od cinkciarzy). Udziałowcami afery byli pułkownicy i generałowie MSW.

 Straty skarbu państwa – 2 biliony złotych.

5. Bitwa o handel z lat 1945-1950 pod nadzorem Żyda-Minca. Odebrano wówczas Polakom dorobek całego życia, dorobek wielu pokoleń polskich rodzin.

 Straty astronomiczne – 200 bilionów złotych. Continue reading „Judeopolonia – program grabieży”

Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim

Czytając tę książkę odnosi się wrażenie, że fakty tam opisane mają miejsce dopiero tu i teraz. Zachęcam do przeczytania tej niewielkiej książki, ale jak bogatej w naukę.
„Naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie

—————————————————————————————-

andrzej_leszek_szczesniak_judeopolonia_zydowskie_panstwo_w_panstwie_polskim
Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim
dr Andrzej Leszek Szcześniak

Dla przeciętnego Polaka problem Judeopolonii po prostu nie istnieje, ponieważ nie było mu dane poznać prawdziwej historii swojej Ojczyzny. Najpierw totalitarne państwo, a teraz poprawne politycznie programy szkolne i media nie są zainteresowane, aby prawda historyczna kształtowała właściwe postawy obywateli. O niewygodnych tematach samozwańcze autorytety milczą.

Publikacja ta wolna jest od takiej poprawności i w świetle dokumentów przybliża Państwu skrupulatnie przemilczany fakt tworzenia żydowskiego państwa na ziemiach polskich, o czym wiedzieli do niedawna tylko nieliczni. Osoba dr Andrzeja Leszka Szcześniaka zapewnia rzetelność opracowanego tematu.

Książka jest poszerzoną wersją hasła “Judeopolonia”, które obok innych mogą Państwo znaleźć w Encyklopedii “Białych Plam” Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego.

 

JUDEOPOLONIA

Termin “Judeopolonia” wiąże się z próbą utworzenia na ziemiach zaboru rosyjskiego w czasie I wojny światowej politycznego tworu, podporządkowanego Niemcom, w ramach zamierzonego przez nich tworzenia Mitteleuropy. Stanowić on miał państwo satelickie Niemiec, które na stałe rozczłonkowałoby i odizolowało ludność polską zaboru rosyjskiego od Polaków w powiększonym zaborze niemieckim i austriackim oraz uniemożliwiłoby definitywnie odrodzenie się niepodległej Polski. Continue reading „Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim”

Nad książką Niziurskiego

imagesW samym środku wakacji siedzę na ławce przed moją dawną podstawówką i czytam bestseller uczniowski sprzed dwudziestu kilku lat. Edmunda Niziurskiego „Szkolny lud, Okulla i ja to świetny pretekst do rozmyślań nad współczesną szkołą.

Cóż za plejada barwnych postaci!

Nauczyciele w powieści nazywani są „gogami”. Dyrektor Rumpel „nie zajmuje się pojedynczymi uczniami”, „wykańcza szkołę” – w sensie metaforycznym i dosłownym, zaniedbując sprawy remontowe[1]. Nowy uczeń wtajemniczany jest systematycznie w przywary nauczycieli. Jeden z kolegów  przestrzega  go przed wicedyrektorką, bowiem jest ona „podobna do kobry i równie jadowita”[2], a przemawiając do uczniów używa górnolotnego, niezrozumiałego dla nich słownictwa ( mądre słowa na „izm” i „cja”, zwanych przez uczniów „izmacjami”[3] ). Kiedy zaś denerwuje się „mówi spiesznie, połykając niektóre zgłoski. Jest uparta i nie zmienia raz przyczepionych uczniowi etykietek[4]. Ma silne poczucie misji i  chęć zawracania zagubionych  uczniów ze złej drogi. Uczniowie i nauczyciele boją się jej. Narzuca wybór zastępowego, autorytarnie podejmuje decyzję o przeniesieniu ucznia do innej szkoły, bez dokładnego sprawdzenia, czy jego zachowanie było naganne. Ucisza uczniów nie przebierając w słowach („Znów drą się jak nieszczęście! Czemu się drzecie tak obrzydliwie?[5]). Continue reading „Nad książką Niziurskiego”

Demoliberalna kasta zmarnowała
130 miliardów
złotych w ciągu 10 lat!

„Tanie państwo”, „rewolucja moralna”, „patriotyczne” frazesy, te same slogany i zaklęcia od lat. Jak informuje portal Wirtualna Polska, powołując się na raporty Najwyższej Izby Kontroli, finansowa skala nieprawidłowości w finansach publicznych zagiustiziamknęła się kwotą 18,7 miliarda złotych. Tak dużych strat pieniędzy podatników i błędów w ich wydawaniu kontrolerzy nie wykryli nigdy wcześniej. Były one rezultatem wydawania środków niezgodnie z prawem, niegospodarności, zawyżonych cen zakupów państwowych i błędów księgowych. Obrazowo rzecz biorąc kwota 18,7 miliardów to więcej niż budżet Warszawy lub równowartość podatków PIT, CIT, VAT i akcyzy płaconych przez ponad 1,9 mln statystycznych Polaków przez cały 2012 rok.

Absurdalne projekty naukowe, niepotrzebne usługi doradcze, organizowanie konferencji i inne „reprezentacyjne” wydatki w państwowych spółkach, dziurawy system ubezpieczeń społecznych etc. etc. – w ten właśnie sposób w ciągu 10 lat państwo popełniło błędy lub zmarnowało 129 mld zł z pieniędzy podatników i to tylko w instytucjach, które zostały sprawdzone przez Najwyższą Izbę Kontroli. Pełną skalę nieprawidłowości trudno oszacować, zapewne jest to wielokrotność tej sumy.

Jak wyglądało marnotrawstwo w podziale na lata? Continue reading „Demoliberalna kasta zmarnowała
130 miliardów
złotych w ciągu 10 lat!”

Miejsca pominięte

piora013Bedeker białostocki to konsekwencja sentymentalnych wyborów. Przywiązania do miejsc, w których przetrwało jakieś  Piękno i Dobro, choćby przygłuszone lub są one warte wydobycia z meandrów mocno już zakurzonej pamięci Nie opisuję w nim miejsc, w których spotkałam złych, zawistnych ludzi lub przeraźliwie egocentrycznych. Niszczycielskich  i  newage’owsko (!)  zafiksowanych na samorozwoju i nie dostrzegających innych. To nie znaczy, że Białystok „zdekomponowuję”. W każdej opowieści odżywa on na nowo – z perspektywy metropolii, pustyni, okna samolotu, cmentarnej zadumy nas grobem  wiele tysięcy kilometrów stąd.

Choć z Białegostoku wyjechałam, tak naprawdę nigdy go nie opuściłam i wracam do niego, na ile tylko pozwala mi szum intensywnych zdarzeń. Odbiorca o szóstym (detektywistycznym) zmyśle z pewnością zrozumie, dlaczego nie wszystkie miejsca i  nie wszyscy ludzi znajdą się na mojej sentymentalnej, białostockiej mapie. Continue reading „Miejsca pominięte”

Wątpliwości wokół wojennej działalności
Bartoszewskiego

bartoszewski kłamcaBartoszewski – czyli jakie „elity” mamy w Polsce.
Należy pamiętać że kłamstwo ma krótkie nogi, a wychodzi na to że „profesor” Bartoszewski cały życiorys ma zbudowany na kłamstwie.

…Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry Bartoszewskiego, która kolaborowała z Niemcami, nawet wyszła za mąż za SS-mana. Jednak według relacji prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji Białego Domu, istnieje świadek, który przeżył Oświęcim i twierdzi, że Bartoszewski był kolaborantem…

Cały artykuł z www.padre.info.pl:

Gdy wybuchła wojna Władysław Bartoszewski miał 17 lat. 19 września 1940 został zatrzymany na Żoliborzu w masowej obławie zorganizowanej przez hitlerowców. Przypadkowo dostał się do Oświęcimia, był w tym samym transporcie co Witold Pilecki. Od 22 września 1940 został więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Auschwitz I, numer obozowy 4427). Continue reading „Wątpliwości wokół wojennej działalności
Bartoszewskiego”

Wspaniała Żydówka Wielkiej Polski

Foto. arch.
Dora Kacnelson

Jestem Żydówką Wielkiej Polski – tak siebie określiła 20 XI 2002 r., kilka miesięcy przed śmiercią, prof. Dora Kacnelson w czasie ostatniej swojej prelekcji w Klubie Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Wygłaszała odczyt „Księża polscy na syberyjskiej katordze”. Mówiła: „Urodziłam się w Wielkiej Polsce, wielkiej kultury, wielu religii, w niej pragnę zakończyć życie”. Wyjaśniała, że terytorialnie Wielka Polska była przed rozbiorami. Pozostała nią duchowo i intelektualnie w czasie rozbiorów, wzbogacała cywilizacyjnie narody Rosji i podbite przez nią plemiona Azji, także przez swych zesłańców na syberyjskiej katordze. Zakończyła prelekcję słowami: „Przed Wielką Polską chylę czoło! Kocham ją, pozostanę jej wierną do końca życia, ja, polska Żydówka”.

W pewne zakłopotanie natomiast wprawiła słuchaczy lubelskiego KIK wcześniej, 4 IV 2002 r., w czasie odczytu „Kresy polskie współcześnie: Lwów, Krzemieniec, Wilno. Martyrologia narodu polskiego trwa”. Zwróciła się wówczas do obecnych księży z pytaniem: „Dlaczego ja, córka niedoszłego rabina, na polskich Kresach muszę ustawicznie domagać się od polskich duchownych, by w kościołach nie zamierały polskie modlitwy i śpiewy?”. U Michnika Dora Kacnelson zaskakiwała słuchaczy nie tylko w Lublinie. Z doniesień prasowych wiemy, że na początku lat 90., jak relacjonowała jej przyjaciółka, poszły obie na odczyt Adama Michnika. W dyskusji postulowała większą troskę o Polaków pozostałych po wojnie na obszarze polskim zagarniętym przez Związek Sowiecki.

Po swej wypowiedzi usłyszała, że jest antysemitką. Oznajmiła wówczas: „Jestem Dora Kacnelson z Drohobycza. Mój ojciec był w Bundzie, a mój stryj był twórcą państwa Izrael. Co za idiota, nie widzi moich semickich rysów?”. Dora Kacnelson pragnęła osiąść w Lublinie ze względu na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Marzyła o współpracy z uczelnią. Władze miasta prosiła o mieszkanie mogące pomieścić jej pokaźne archiwa. Po śmierci pragnęła przekazać je miastu. Uzyskała przydział na mieszkanie o powierzchni 40 m2. Archiwum nie zdołała sprowadzić do Lublina ani z Drohobycza, ani z Bochni, gdzie miasto ofiarowało jej równie małe pomieszczenie, ani z Berlina, gdzie pod koniec życia przebywała. Dom – oaza wolności Dora Kacnelson urodziła się 19 IV 1921 r. w Białymstoku. Jej ojciec, Beri Kacnelson, porzucił w 1905 r. odbywane w Mińsku studia rabinackie, aby bronić swoich rodaków przed rosyjskimi pogromami. On i koledzy mieli otrzymać rewolwery do samoobrony bezpośrednio od Józefa Piłsudskiego. Matka, Basewa Kacnelson z domu Dojno, rozczytywała się w twórczości Stefana Żeromskiego i wzorem jego Siłaczki uczyła po wsiach biedne dzieci żydowskie i białoruskie. Przedwojenny Białystok pozostał w pamięci Dory Kacnelson jako oaza wolności – także dla Żydów. W mieście rozwijało się swobodnie życie religijne zarówno Żydów, jak i Polaków. Obok chrześcijańskich kościołów istniały cztery synagogi. Funkcjonowały hebrajskie szkoły i gimnazja z językiem jidysz. Działały różne żydowskie organizacje – zarówno socjalistyczne, jak i syjonistyczne. Dzieci z rodzin inteligenckich kształcono często w polskich gimnazjach, do jednego z nich uczęszczała Dora Kacnelson.

Polskie i żydowskie uczennice były jej najbliższymi przyjaciółkami. Przejawów antysemityzmu w gimnazjum, jej zdaniem, po prostu nie było. W gimnazjum zainteresowała się twórczością Adama Mickiewicza i Starym Testamentem, którego lekturze oddawała się codziennie wraz z ojcem. Wtedy, w Białymstoku, ślubowała, że odnajdzie grób Mojżesza i napisze książkę o Adamie Mickiewiczu oraz o polskiej poezji powstańczej. Grobu Mojżesza nie odnalazła, ale książek o Mickiewiczu, o polskich powstańcach z XIX wieku i ich poezji, opublikowała kilka. Studia w Leningradzie Szokiem dla rodziców i ich dorastającej już córki stała się okupacja we wrześniu 1939 r. Białegostoku przez – według jej słów – „hordy bolszewickie”. Codziennie z pobliskich domów aresztowano ludzi, wywożono całe polskie rodziny. Ograniczeniu uległo życie religijne ludności żydowskiej. Dora Kacnelson wraz z rodzicami opuściła Białystok pod koniec 1939 r. i przeniosła się do krewnych w Leningradzie. Podjąwszy studia filologiczne na tamtejszym uniwersytecie, była świadkiem presji ideologicznej wywieranej na uczelni zarówno na studentach, jak i wykładowcach. Dostrzegała opór, niestety tylko małej części rosyjskich i żydowskich profesorów, wobec stalinizmu. Już w Leningradzie doszły ją „pogłoski o wymordowaniu polskich oficerów w Katyniu”. Nie dawała więc wiary późniejszym tłumaczeniom wielu obywateli sowieckich, że o zbrodni katyńskiej nic nie wiedzieli. W latach 1946-1949 Dora Kacnelson odbyła w Leningradzie aspiranturę naukową. Jej uwieńczeniem stała się obroniona w 1952 r. dysertacja kandydata nauk (doktorska) „Mickiewicz a poezja ludowa”. Była ona owocem także rozległej kwerendy źródłowej, którą prowadziła, przebywając w latach 1946-1949 w Wilnie. Zbierała wówczas materiały dotyczące zarówno Mickiewicza, jak i losów polskich powstańców z 1863 r. na Litwie, m.in. księży: Antoniego Mackiewicza, Stanisława Iszory oraz – dziś bohatera Białorusi – Konstantego Kalinowskiego. Antysemityzm, z którym Dora Kacnelson zetknęła się – jak stale i publicznie oświadczała – dopiero w Związku Sowieckim, a nie w przedwojennej Polsce, spowodował, że przez wiele lat, mimo żmudnych poszukiwań, nie mogła uzyskać pracy.

Otrzymała ją w końcu w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Połocku. Represjonowana, niebawem musiała odejść z tej uczelni. Przeniosła się w 1961 r. aż na wschód Syberii, do Ułan Ude, stolicy Buriacji, a w 1962 r. – do Czyty na wschód od Bajkału. Badała tam dzieje polskich zesłańców, którzy byli przez cały XIX wiek zsyłani przez Rosjan na Syberię. Z uniwersytetu w Czycie usunął ją rektor Mikołaj Babin – wykładowca marksizmu-leninizmu. W Drohobyczu W 1966 r. przeniosła się do Drohobycza, z którym już się na stałe, jako docent, związała. Ze względu na jej erudycję zwracano się do niej „pani profesor”. Ona korygowała, oświadczając: „Jestem doktorem filozofii. Wykładałam literaturę i historię Polski w uczelniach sowieckich jako docent. Za umiłowanie Polski ze wszystkich mnie wyrzucono”. W 1983 r. „za polskość” – jak jej powiedziano – Dora Kacnelson została jednak wyrzucona i z uniwersytetu w Drohobyczu. Polsce, Polakom, mieszkańcom tego miasta i tej ziemi poświęciła się bez reszty. Na uniwersytecie wykładała literaturę i historię polską. Organizowała koła nauki języka polskiego i wieczory poezji polskiej. Jednocześnie, dojeżdżając do Lwowa, prowadziła tam prace badawcze w archiwach i dawnym Ossolineum. Współpracowała wówczas ze znakomitymi Polakami pozostałymi we Lwowie: Mieczysławem Gębarowiczem, Ludwikiem Grajewskim, Kazimierzem Giebułtowskim, Wacławem Olszewiczem i bibliotekarzem, „mądrym polskim Żydem” – Bogdanem Gordonem. Kiedy poszukiwania w Ossolineum uniemożliwiła jej „stalinówka” – jak ją określała – Taisa Kozaczuk, całą swoją niespożytą energię skupiła na działalności oświatowej i charytatywnej w Drohobyczu. To ona ożywiła działalność Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Drohobyckiej. Słowo polskie i wiedzę o dawnej i współczesnej Polsce niosła do odwiedzanych wsi. Przekazywała też pomoc materialną biednej ludności polskiej, o którą zabiegała w kraju. Wielkie nadzieje wiązała ze zrywem „Solidarności” w Polsce. Bolała, że rządy solidarnościowe mogły otoczyć większą opieką Polaków na obszarze byłego Związku Sowieckiego, a tego w pełni nie uczyniły. Emerytury dla weteranów Dora Kacnelson publikowała w Polsce liczne artykuły, drukowała książki: „Z dziejów polskiej pieśni powstańczej XIX wieku. Folklor Powstania Styczniowego”, Wrocław, Ossolineum, 1974 r.; „Poezja Mickiewicza wśród powstańców. Wiek XIX. Z archiwów Wilna, Lwowa, Czyty”, Kraków, Universitas, 1999 r.; „Rok 1863 na Polesiu Kijowskim. Pamiętnik Józefa Sobkowicza” (opracowanie Dora Kacnelson, Krzysztof Gębura), Siedlce, Akademia Podlaska, 2000 r.; „Skazani za lekturę Mickiewicza. Z archiwów Lwowa i Wilna”, Lublin, Norbertinum, 2001 r. W Paryżu w „Kulturze” ogłosiła cenną rozprawę „Polscy naukowcy Wilna i Lwowa pod okupacją sowiecką”.

Dla weteranów polskich wojny 1939 r. i podziemia niepodległościowego w Związku Sowieckim z AK, BCh, również NSZ, co dobitnie podkreślała, dobijała się u władz polskich o emerytury. Narzekała na opieszałość polskiego MSZ i podległych mu placówek konsularnych na terytorium b. ZSRS w niesieniu pomocy rodakom. Stwierdzała, że tę pomoc uzyskiwała łatwiej od różnych polskich organizacji społecznych i kościelnych niż państwowych. Demaskowała kłamstwa Dora Kacnelson nie zapomniała o swoich związkach z narodem żydowskim. W Drohobyczu najsilniej zabiegała o zachowanie dorobku malarskiego Brunona Schulza. Najmocniej protestowała, gdy z polecenia Yad Vashem w Izraelu skradziono z Drohobycza freski Schulza. Za martyrologię Żydów, za holokaust w latach II wojny światowej wyłączną odpowiedzialnością obarczała narodowosocjalistyczne Niemcy. Mówiła o holokauście dwu narodów dokonanym przez Niemców: żydowskiego i polskiego. Obarczała odpowiedzialnością Żydów amerykańskich, że nie reagowali, gdy w czasie II wojny światowej trwał holokaust. Krytykowała Amerykański Kongres Żydów za brak chęci niesienia pomocy cierpiącym biedę rodakom w dawnym Związku Sowieckim. Przyznawała rację Normanowi Finkelsteinowi, że Żydzi amerykańscy z martyrologii swych europejskich rodaków czynią dochodowe przedsiębiorstwo holokaust. Nikt ze środowisk żydowskich tak mocno i zdecydowanie nie demaskował kłamstw i fałszerstw Jana Tomasza Grossa dotyczących Jedwabnego, jak Dora Kacnelson. To nie konfabulator – stwierdzała – to wynajęty przez amerykańskich Żydów oszust. Bolała ją i przerażała eskalacja nieuzasadnionych, jej zdaniem, roszczeń finansowych Żydów względem państwa polskiego. Nie mogła zrozumieć, dlaczego niektóre sądy polskie wydają sfałszowane dokumenty na własność pożydowską, jak pisała: „kombinatorom nie mającym ani z prawem własności drogą dziedziczenia, ani w ogóle z narodowością żydowską nic wspólnego”. – Polacy obronili swoją własność w przeszłości przed Rosjanami, przed Niemcami, muszą ją obronić obecnie przed tymi Żydami, którzy stali się niegodni mojego narodu – tak zdecydowane, mocne słowa padały z jej ust. Krytyczna była również względem ruchu feministek oraz w sprawie homoseksualizmu, który jako Żydówka nazywała słowami z Księgi Kapłańskiej Starego Testamentu: „To jest obrzydliwość!”. Przyjaciele z Polski Pozostawała w kontakcie i serdecznej przyjaźni z wieloma Polakami, a także instytucjami w Polsce. Była w stałych kontaktach ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej i innymi polskimi organizacjami kombatanckimi. Ceniła współpracę z Instytutem Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym KUL. Współpracowała z wybitnymi polskimi historykami, m.in. z prof. Stefanem Kieniewiczem, prof. Franciszką Ramotowską, prof. Wiktorią Śliwowską, dr Teresą Stanek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Współpracowała również i pozostawała w przyjaźni z księżmi profesorami z KUL, m.in. z ks. Romanem Dzwonkowskim, ks. Marianem Radwanem, ks. Edwardem Walewanderem, ks. Zygmuntem Zielińskim. Wspominała o bliskich relacjach łączących ją z dr Heleną Gulanowską z Lublina, prof. Eugeniuszem Niebelskim i prof. Mirosławem Piotrowskim z KUL, dyrektorem Biblioteki KUL Andrzejem Paluchowskim, dyrektorem lubelskiego wydawnictwa Norbertinum Norbertem Wojciechowskim, Jerzym Narbuttem, Bohdanem Porębą z Warszawy, prof. Peterem Rainą z Berlina. W obronie Polaków Dora Kacnelson w publikacjach, a w szczególności w licznych swoich wystąpieniach w kraju i za granicą, z siłą swej mocnej argumentacji broniła dobrego imienia Polaków. Kochając naród żydowski miłością wielką, potrafiła jednocześnie dostrzegać i ganić u jego przedstawicieli wszelkie przejawy antypolonizmu, nawet najdrobniejsze. Irytowała ją opieszałość w czynieniu tego samego przez polski Instytut Pamięci Narodowej. Pisała, być może w nadmiarze żalu, że dostrzega „antypolską pozycję kierownictwa Instytutu Pamięci Narodowej”. Znamiennym mottem opatrzyła Dora Kacnelson swoją książkę „Skazani za lekturę Mickiewicza. Z archiwum Lwowa i Wilna”, wydaną w 2001 r. przez Norbertinum w Lublinie: „Bohaterom Armii Krajowej, walczącym o wolność Polski z okupantem hitlerowskim i sowieckim, broniącym ludność polską i żydowską na ziemi wołyńskiej, lwowskiej i wileńskiej przed zbrodniarzami ukraińskimi i litewskimi, składa hołd – autorka”. Do Lublina Dora Kacnelson przybywała często, zatrzymując się u przyjaciół. Była w ciągłym ruchu, mimo już dość sędziwego wieku. Pod koniec życia coraz rzadziej przebywała w Drohobyczu, coraz częściej w Lublinie, Krakowie, Warszawie, a ostatnio w Berlinie.

Tam przed nią zmarł jej mąż, Aleksiej Jegorow, z którym wzięła ślub w 1955 r., po wypuszczeniu go z łagru sowieckiego na Kołymie. Pamiętnik polskiej Żydówki Z Berlina Dora Kacnelson pisała do mnie dwa tygodnie przed śmiercią, 15 czerwca 2003 r., prosząc o recenzję wydawniczą jej książki „Ukochałam obydwa narody. Pamiętnik polskiej Żydówki” (17 arkuszy wydawniczych). Druk książki powierzyła wydawnictwu Arcanum w Bydgoszczy. Prosiła mnie o napisanie wstępu do książki, zapowiadała przybycie do Lublina, by kontynuować u władz miasta starania o mieszkanie. Zmarła w Berlinie 1 lipca 2003 roku. Losy maszynopisu wspomnień Dory Kacnelson, które miały być wydane przez Arcanum pod wspomnianym wyżej tytułem, z moim wstępem, są nieznane. Z informacji medialnych wynika, że po jej śmierci zaginęły i wątpliwe jest ich odnalezienie. Dora Kacnelson, prosząc mnie o recenzję wydawniczą, przesłała mi konspekt książki podający treść wstępu i pięciu rozdziałów. Konspekt stanowi dziś unikalne źródło ujawniające treść nieopublikowanej dotąd wspomnieniowej książki. Prof. zw. dr hab. Ryszard Bender

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/42960,wspaniala-zydowka-wielkiej-polski.html

Boraksowa konspiracja

BoraksDzisiaj przypominam ważny artykuł z „Nexusa”, „Spisek w sprawie boraksu”, który jest tłumaczeniem artykułu „The Borax conspiracy” (http://www.health-science-spirit.com/borax.htm).
W Polsce można jeszcze kupić boraks, dlatego radzę się w niego zaopatrzyć.
Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego jesteśmy pozbawiani możliwości taniego i skutecznego leczenia. Zdrowe społeczeństwo, to silne społeczeństwo, które w razie inwazji będzie się potrafiło bronić.A komuś naprawdę zależy, żebyśmy byli jak najsłabsi…

Spisek w sprawie boraksu

Boraks jest występującym w przyrodzie minerałem i źródłem ważnego pierwiastka, boru, oraz tanim i skutecznym środkiem antyseptycznym, przeciwgrzybiczym i owadobójczym, którego stosowanie zostało pod naciskiem Wielkiej Farmy zakazane niemal na całym świecie.
JAK UNIEMOŻLIWIONO LECZENIE ZAPALENIA STAWÓW
Trudno sobie wyobrazić, że boraks, skromny środek czyszczący i owadobójczy, zawiera w sobie potencjał mogący obalić nasz system gospodarczy. Proszę się jednak nie lękać – to zagrożenie zostało rozpoznane i podjęto już stosowne kroki w celu jego zneutralizowania. Zacznijmy jednak od początku.
Kopalny boraks jest surowcem, z którego wytarza się także inne związki boru. Główne złoża znajdują się w Turcji i Kalifornii. Ich nazwa chemiczna to uwodniony sodowy (lub disodowy) tetraboran (lub po prostu boran sodu), co oznacza, że zawiera cztery atomy boru w połączeniu z dwoma atomami sodu i 10 cząsteczkami (lub czasami mniej) krystalicznej wody. Boraks jest solą sodową słabego kwasu borowego. W roztworze boraks jest silnie zasadowy. Po spożyciu reaguje z kwasem solnym w żołądku, tworząc kwas borowy i chlorek sodu. Boraks zawiera 11,3 procent boru, podczas gdy kwas borowym zawiera go o 50 procent więcej. Po spożyciu związki boru są szybko i prawie całkowicie wydalane z moczem. Dawniej kwas borowy był powszechnie stosowany jako konserwant żywności, ale obecnie jest to zakazane w większości krajów. Continue reading „Boraksowa konspiracja”