Wózek z ulicy Drewnianej


Stary domom przy ulicy Drewnianej powinien bliżej przyjrzeć się zegarmistrz z duszą detektywa albo detektyw z duszą zegarmistrza.

To kolejne miejsce w Białymstoku, w którym czas płynie zupełnie na przekór zegarom.

article-jak-wybrac-wozek-dzieciecyTamtędy właśnie późnym południem można było spotkać dumnego ojca spacerującego z wózkiem. Jak czule spoglądał na siedzącą w wózku dziewczynkę z kręconymi, jasnymi włosami, które wymykały sę spod chusteczki w groszki! Widać było, że tatuś poświęca jej uwagę, opowiada  o domach i ogrodach, które razem mijają. Dziewczynka uśmiecha się, macha rączkami…Gdy wrócą do domu, mama przygotuje jej coś do jedzenia, potem kąpiółkę i utuli do snu. Nim dziewczynka zaśnie, tatuś opowie jej bajeczkę… Będzie umacniał w niej poczucie wartości i dawał jej poczucie bezpieczeństwa.. Mądrze i odpowiedzialnie przygotuje ją do dorosłości…

W tych czasach byłby ojcem wirtualnym. Zapracowanym. Nieobecnym. Rozwiedzionym. W kolejnym nieformalnym związku, choć dopiero trzy tygodnie upłynęły od cywilnego rozwodu. Robiłby wszystko, żeby wykręcić się od płacenia zasądzonych na córeczkę alimentów (aż po kilkunastu latach pobiłby rekord nie płacącego alimenciarza, zmieniającego nazwiska i adresy, by uczuć się bezkarnym i uniknąć odpowiedzialności.). A może tylko wypisywałby do komornika bzdurne pisma, żeby go najlepiej zwolnił z obowiązku alimentacyjnego? Chwaliłby się potem swoim licznym kochankom, jaki to on dumny jest, że i komornika, i matkę dziecka udało mu się wykiwać, bo najważniejsza w życiu jest jego świadoma ścieżka samorozwoju oraz „kreatywna kreatywność”, której nauczył się na licznych i kosztownych kursach. Swojej córeczce nie kupił nic – z wyjątkiem pierwszej grzechotki oraz pary rajstop.Wiecznie niedojrzały, nie rozumiejący, czym jest wychowanie dziecka, skoro sam dzieckiem pozostał. Infantylny konfabulator spełniający się jedynie  w chorych przestrzeniach Internetu z wieloma naraz.

Domy przy ulicy Drewnianej nie chcą słyszeć tej historii. Każdy z nich ma swoją własną i nią właśnie wolałby się podzielić. Zapachem ogrodu w czerwcowy wieczór. Jeszcze ciepłymi bułeczkami drożdżowymi i kubeczkiem gorącej czekolady w porze podwieczorku.

wozek2O tej porze na ulicy Drewnianej turkoczą niewidzialny koła. Dziecięcy wózek sprzed I wojny światowej wypełniony piernatami, zdobny koronką …

 Koń i jego wóź jeszcze pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia…

 Mały fiat kupiony „na talon” w dziesięć lat później…

 Rozklekotany Peugeot ściągnięty z Belgii  w latach dziewięćdziesiątych..

 Rower górski, który właśnie przefrunął nad ulicą…

 Ludzie lubią  historie z happy-endem w nadziei, że happy-end i ich  już niedługo spotka.

 A na ulicy Drewnianej leży malutkie kółeczko.. Fragment grzechotki? Atrapa obrączki? A może…

 Marta Cywińska

 

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.