Ulicą Branickiego idąc…


240px-Brama_pałacu_Branickich_i_rondo_Lussy_w_Białymstoku_(2010)Ulicą Branickiego idę od ronda im. dr Andrzeja Lussy. Powraca ta sama przedziwna refleksja: dr Lussę pamiętam jako człowieka skromnego, stonowanego, zaangażowanego społecznika, taktowanego oraz refleksyjnego rozmówcę i nie wiem, czy aż tak chciałby być wyróżniony rondem w centrum miasta.

Pamiętam szczególnie naszą ostatnią rozmowę…

Po prawej – Teatr im Węgierki, nakładające się plenery parku – te sprzed czterdziestu lat i obecne. Kładka nad Białką – nienaturalnie regularną, pozbawioną tajemniczości. Mijający przechodnie ze średnią wieku powyżej siedemdziesiątki.Wczesnym popołudniem widać jak Białystok się starzeje. Ilu desperatów stąd wyjechało? Gdzie ich można teraz spotkać? W Lądku, Berlinie, a nawet Urugwaju? Białystok coraz bardziej bezludny, coraz bardziej pustynny nawet w miejscach najintensywniej, ożywczej zieleni.

bildeTuż po chwili mijam budynki starej Elektrowni, która była symbolem wyjątkowej tajemniczości. Monumentalnej. Trochę wrota z „Władcy pierścieni”, przed którym rzec trzeba było „Powiedz przyjacielu i wejdź” w języku elfów.

Nieopodal Elektrowni archaiczny przystanek PKS-u, przy którym przez lata sterczeli właściciele tobołków związanych węzełek, przepastnych koszyków. Na ławeczce wyczekiwały pochylone kobieciny w przetartych chusteczkach w kwiaty.

Dosłownie kilkaset metrów stąd, za przejściem przez ulicę Świętojańską znajdowała się szczególnie doniosła konstrukcja architektoniczna mojego dziecięcego świata. Za mostkiem prowadzącym od ulicy Orzeszkowej należało już stawiać „czaplowe”, długie kroki…by zatrzymać się przed Bramą.

Bramą, którą tworzyły dwie wysokie topole przytulone w zwieńczeniu. Wydawało mi się wówczas, że przejście przez Bramę jest przejściem do innego zupełnie świata, który łączyłby w sobie tajemniczość „Tajemniczego Ogrodu”, „Alicji w Krainie Czarów” i intensywność zdarzeń z pierwszych komiksów z serii „Thorgala” Wyobrażałam sobie, że za topolową bramą czeka na mnie mój komiksowy idol o dwoistym etymologicznie przydomku – posłaniec Thora (Thorgal), boga piorunów i syn Aegira (Aegirsson), władcy wód.

b2Prywatny świat fantasy pękał jak balonik kupiony na Plantach, gdy tylko spojrzałam na przeciwległą stronę ulicy Branickiego, na koszmarne dziesięciopiętrowe blokowiska – szafy. Szafiska! Bo jakże można je określić inaczej, identycznie wyposażone w latach siedemdziesiątych?! Półkotapczany i zestaw wypoczynkowy. A na stole tu i ówdzie karafeczka pokryta szydełkowym pokryciem w stylu „pudelek z białej wiskozy”.

Bramy topolowej już od dawna nie ma…

Marta Cywińska

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.