Tęsknota za powagą w kreskówce


moviiieee      W dzisiejszych czasach seriale dla dzieci i młodzieży krytykowane są za płytkość, promowanie tandety i złego smaku. Na produkcjach Disneya czy Cartoon Network nie zostawia się suchej nitki. Dzisiejsi dwudziesto – trzydziestolatkowie wracają wspomnieniami do lat 90, gdy – według nich – kreskówki niosły głębsze przesłanie, były dojrzałe, a niekiedy nawet mroczne. Ich fabuła była wciągająca, postacie złożone. a morał nienachalny i prezentowany w atrakcyjnej formie. Za przykład podawane są ,,Batman” i nieemitowane w Polsce ,,Gargulce”. Na czym więc polega tęsknota za ową powagą? Przyjrzyjmy się bliżej obu serialom, za którymi tak tęsknią współcześni kinomani.

W latach 90 na ekranach telewizorów zadebiutował ,,Batman the animated series”. Z miejsca zyskał status kultowego. Miłośnicy superbohatera (i nie tylko oni) z wypiekami na twarzy śledzili jego losy. Serial uważany był za bardzo mroczny i dojrzały. Wielu pojawiających się w nim złoczyńców było ludźmi ciężko doświadczonymi przez los, żądnymi zemsty lub normalnego życia mimo, że większość z nich wydaje się być postaciami rodem z fantastyki trapią ich prawdziwe problemy. Mister Freeze na przykład mógł żyć jedynie  w niskich temperaturach. Było to skutkiem wypadku – w nim stracił swoją ukochaną, nieuleczalnie chorą żonę. Wiedziony żalem chciał zniszczyć człowieka, który uniemożliwił badania nad chorobą małżonki i spowodował wypadek.

Inny odcinek przedstawia losy braci, którzy w życiu poszli zupełnie innymi drogami. Jeden został księdzem, inny zaś szefem mafii. Inny odcinek opowiadał losy prokuratora z rozdwojeniem jaźni. Na co dzień był kulturalnym, elokwentnym człowiekiem, jednak pod wpływem zdenerwowania do głosu dochodziła jego druga osobowość agresywnego szaleńca. Mimo starań Batmana i narzeczonej druga osobowość zaczęła coraz bardziej przejmować kontrolę nad nieszczęśnikiem… Właśnie za takie historie fani uwielbiali serial. Owszem, zdarzały się odcinki przeciętne, niekiedy wręcz zwyczajnie nudne, krytykowane nawet przez najwierniejszych widzów za nijakość, tym niemniej dziś ,,Batman” jest mile wspominany właśnie za dojrzałość i niezapomnianych bohaterów.

Kolejna kreskówka  to ,,Gargulce”. Jakkolwiek bliższa klasycznej fantastyce też uznawana jest za mroczny, pasjonujący serial. Przedstawione są w niej losy klanu Gargulców żyjących w Szkocji tysiąc lat temu. Na skutek czaru zostają uśpione i budzą się dopiero w naszych czasach. W przeciwieństwie do ,,Batmana” większość czarnych charakterów nie ma tragicznej przeszłości, niektórzy zaś wiodą nawet udane, dostatnie życie. Tym niemniej nawet oni mają niekiedy ludzkie uczucia, potrafią nawet kochać. Serial porusza takie tematy jak wykorzystywanie czyjejś ufności dla własnych celów, tworzenie więzi między ojcem i jego dzieckiem czy manipulacja. Bohaterowie stają przed dylematami moralnymi, walczą ze swoimi słabościami. Pomimo nieco większej niż w ,,Batmanie” obecności humoru (Gargulce to dzieło Disneya) serial utrzymuje poziom, niekiedy skłania nawet do refleksji.

Po tym bardzo krótkim przedstawieniu cech obu seriali wracam do pytania: dlaczego starsze pokolenie tęskni za ,,dojrzałością” kreskówek? Dlaczego dzisiejsze programy dla dzieci są tak krytykowane? Moim zdaniem wynika to z przerostu akcji nad fabułą. Szybkie tempo, sceny walk lub, zwłaszcza w produkcjach dla młodzieży, wydumane problemy piszczących nastolatek i nieustanne rzucanie zabawnymi tekstami zaczęły wypierać powagę i refleksję. Winą obarcza się również nadopiekuńczych rodziców żądających złagodzenia tonu kreskówek, co powoduje spadek ich jakości. Przykładowo serial o Batmanie z 2004 roku jest uznawany za infantylny i robiony pod publiczkę w przeciwieństwie do tego z lat 90. Pozbawiony wielu elementów tragizmu i momentów refleksji nie zyskał szerszego uznania u fanów poprzednika. Dzisiaj chwile zadumy mają miejsce przede wszystkim w filmach pełnometrażowych, w serialach praktycznie ich nie ma.  Stąd kreskówki skupiają się głównie na widowiskowości i wartkiej akcji. Jakkolwiek wymienione wcześniej przeze mnie seriale pełne są akcji, jednak zazwyczaj (lecz nie zawsze) nie dzieje się ona kosztem rozwijania się historii. I właśnie za tymi wyważonymi proporcjami tęsknią fani dziecięcych a ,,dorosłych” kreskówek.

Stefan Aleksander  Dziekoński

Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.