Recenzja sagi ,,Dworek pod malwami”

saga1

P. Kukliński, Dworek pod malwami, Warszawa 2011-2012 i wznowienia

Podlasie nie znajduje się w orbicie zainteresowań przeciętnego Kowalskiego – omijając Krzysztofa Kononowicza i aferę związaną z logiem ,,Wschodzącego Białegostoku” czy przereklamowany stereotyp związany z postacią Ludwika Zamenhoffa. Inne oblicze Białegostoku i w ogóle Podlasia można ujrzeć w sadze ,,Dworek pod malwami” Piotra Kuklińskiego (pseudonim Mariana Piotra Rawinisa).

Historia przedstawiona w sadze rozgrywa się w latach 1909-1938. Opowiada o losach rodziny Kalinowskich, właścicieli dworku w Kalinówce. Są nimi pani Katarzyna, jej syn Michał, pan na Kalinówce oraz jego synowie Staś i Ignaś. Wraz z upływem lat pojawiają się nowi bohaterowie, starzy odchodzą, przechodzą przemiany.

Wątków nie da się zliczyć – mezalians, zaginięcia i powroty, uwięzienie młodego człowieka pod zarzutem podłożenia bomby. Wątki związane z życiem osobistym bohaterów przeplatają się z wątkami historycznymi. Mamy tu ostatnie lata zaborów, I wojnę światową, rewolucję w Rosji, pandemię grypy hiszpanki. Na kartach sagi pojawiają się też postaci historyczne jak Józef Piłsudski, Feliks Dzierżyński, Mikołaj II i, jakżeby inaczej, jedna z najbarwniejszych osobistości na Podlasiu tych czasów – Mikołaj Kawelin.

Jakkolwiek nie zamierzam streszczać sagi, jej wielu wątków i zwrotów akcji, ale mogę z czystym sumieniem ją polecić. Bohaterowie zapadają w pamięć, jej klimat jest niepowtarzalny a wydarzenia historyczne nie są traktowane po macoszemu. Ma swoje wady, lecz określiłbym je jako łyżkę dziegciu w beczce miodu. Moim zdanie jednak przydałaby się kontynuacja opisująca losy Kalinowskich w czasie II wojny światowej i pierwszych lat PRL-u? Choć kilku bohaterów pojawia się w innej sadze autora, to nie jest ona pełnoprawną kontynuacją ,,Dworku pod malwami”.

Polecam miłośnikom powieści obyczajowo – historycznych a także osobom zainteresowanymi przeszłością Podlasia.

Stefan Aleksander Dziekoński