Tag: Francja

Europa winna Paryża

JihadDzisiejsze wydarzenia z Francji przypomniały nam wszystkim, że Europa nie należy już do nas. Parę osób prosiło mnie, abym napisał kto jest winny tego zamachu, lecz mój komentarz będzie dziś nadzwyczaj krótki.

Jak to kto jest winny? Oczywiście, że Europejczycy. Społeczeństwa tego kontynentu żyją dziś w fikcyjnym świecie politycznej poprawności, gdzie nie dochodzi do zamieszek, zamachów, ani gwałtów. Gdy do nich dochodzi, winni są rdzenni mieszkańcy danego rejonu, a każdy inny kolor skóry czy wyznanie jest automatycznie uniewinniające.

W obozach dla uchodźców co chwila dochodzi do gwałtów na wolontariuszkach, a winni tych czynów są jedynie przenoszeni do innych ośrodków.

Każdego dnia getta europejskich stolic płoną, a policja po cichu informuje, że są strefy do których nie zapuszczają się żadne patrole.

Chociaż Szwecja jest w czołówce światowej jak „kraj gwałtów”, feministki w rządzie tego postępowego kraju nie dostrzegają żadnego problemu, za to martwią się „rolą kobiet w społeczeństwie cygańskim” i urządzają na ten temat ogromne konferencje w światowej klasy hotelach.

Europejczycy sami wybrali polityków, którzy odebrali im wolność słowa i możliwość obrony przed napastnikami. Europejczykowi nie wolno posiadać broni, ani bronić się przed bandyckim atakiem, gdyż to on wtedy zostanie skazany. Europejczykowi nie wolno na głos wyrażać pewnych poglądów, ponieważ rozmaite „Stop Hejt”, „Fundacje Otwartego Społeczeństwa” i im podobne tworki tworzone i sponsorowane przez międzynarodowych kryminalistów i handlarzy ludźmi, zakazują im jakiejkolwiek krytyki postępowego świata. Continue reading „Europa winna Paryża”

SKRZYDŁA NAD HOTELEM RITZ

Ritz 1Ile to już lat minęło od wieczoru, w którym Hotel Branicki zamienił się  na kilka godzin w Hotel Ritz! Socjeta białostocka przybyła wówczas na promocję mojej książki Skrzydła nad Transylwanią. Nie zabrakło również postaci, które znalazły się – nawet jeśli tylko metaforycznie – w książce, choć dziwnym zbiegiem okoliczności przynajmniej kilku „genderowych Piotrusiów” utożsamiało się wówczas z Apollo Parnasiusem, kilku pisarzy – z Jalelem a z piękną Eleną  – kilka egzaltowanych Rumunek transylwańskich i ze dwie Podlasianki. Czy naprawdę tak trudni postawić mur między postacią fikcyjna, stanowiącą collage dziesiątek innych i postacią rzeczywistą, która sama wdrapałaby się na dziesiąte piętro wieżowca, byleby tylko wejść do literatury? Czytelniczki Pudelka i Życia na gorąco zgłębiały  tylko po to Skrzydła nad Transylwanią, żeby wyłowić i przeplotkować  wątki autobiograficzne przypisywane autorce.

A ja za Transylwanią tęsknię i dalej wierzę, że podziemne korytarze Hotelu Ritz do niej prowadzą! Wystarczyło przekroczyć zdobne drzwi budynku na rogu ulic Inflanckiej oraz Instytuckiej pod numerem 68a, między Pałacykiem Gościnnym i Pałacem Branickich. Babcia wielokrotnie opowiadała mi o bywalcach Hotelu Ritz – uwieczniłam ich na kartach powieści. Sam budynek miał ponoć wdzięk dżentelmena – neobarokowy, z elementami eklektyzmu. Continue reading „SKRZYDŁA NAD HOTELEM RITZ”

Strych na Bojarach

wejscie+na+strychPamiętam strych pewnego domu na Bojarach. Domu, któremu pozostało wtedy jeszcze kilka tygodni życia przed rozbiórką. Kiedy wchodziłam tam po raz ostatni, schody trzeszczały niemiłosiernie. To była skarga osamotnionego, pozostawionego samemu sobie domu. Nie miał już drzwi i całe wytworne okoliczne towarzystwo szukało tam skarbu, pozostawiając po sobie skrawki koszul i potłuczone butelki. Samotny dom umiera jak samotny człowiek. Dopiero gdy jest po wszystkim, sąsiedzi podkreślają, że pukali do drzwi, że interesowali się losem, że byli zdziwieni, że od kilku tygodni nie daje znaku życia. Wybite okna, sforsowane okiennice. Sam już nie pamięta czasów własnej świetności. Jest nieszczęśliwą niepotrzebnością.

Po schodach przypominających raczej drabinę wspinam się na strych. Tam, przed wielu laty bawiły się godzinami trzy dziewczynki. Jedna mieszka teraz na stałe na południu Francji i do pochodzenia białostockiego się nie przyznaje, bo to przeszkadzałoby jej w interesach. Druga mieszka na północy Francji i jest znaną skrzypaczką, nawet po latach wzdychającą do niespełnionej miłości w osobie pewnego organisty, który godzinami potrafił grać fugę Bacha. Dla innej. Trzecia muska właśnie klawiaturę laptopa z widokiem na paryski bulwar nad Sekwaną i już jutro wraca do Polski.Na lotnisku Roissy włoży tylko jeszcze w siedmiomilowe buty, by wyprzedzić pociąg relacji Warszawa-Białystok… i dzieciństwo wydarzy się przez chwilę jeszcze raz! Continue reading „Strych na Bojarach”