Si vis pacem, para bellum


pistolsW czasach współczesnych możemy zaobserwować wiele konfliktów. Amerykanie bombardują Syrię, Chiny koncentrują wojska przy granicy z Wietnamem, a Izraelczycy przeprowadzają czystkę etniczną. Żyjemy w niebezpiecznych czasach, wie to każdy z nas.

Dla nas Polaków największym zagrożeniem jest wojna Rosja-Ukraina. To pierwszy XXI-wieczny konflikt, który rozgrywa się na ziemiach sąsiadujących z nami. Nie chcę się wgłębiać w jego genezę, pragnę tylko zadać wam jedno pytanie.

 

Co zrobicie, gdy działania militarne eskalują w głąb Europy i manewry wojenne obejmą nasze tereny, a Polska po raz kolejny stanie się poligonem starć mocarstw?

 

Owszem jest to czarny scenariusz, ale jak najbardziej realny. Historia nie jednokrotnie nas doświadczała agresją z zachodu, jak i ze wschodu. Niestety jako jednostki, nie mamy zbyt wielkiego wpływu na geopolitykę i stanowimy wyłącznie pionki na cudzej szachownicy. Co więc może zrobić przeciętny Białostoczanin w obliczu takiego koszmaru?

 

Nie oszukujmy się, nie mamy co liczyć na Wojsko Polskie. Jest to instytucja na skraju bankructwa, zżarta przez biurokrację i korupcję. Bez udziału sojuszników, których nie mamy zbyt wielu, nie jesteśmy w stanie utrzymać czynnej obrony dłużej niż tydzień.

Aby zobrazować tragizm całej sytuacji, dodam tylko, że białostockie magazyny wojskowe są strzeżone przez prywatną firmę ochroniarską „Hetman”, gdzie cywile za niewolnicze stawki bronią dostępu do wojskowego sprzętu, uzbrojeni w pistolety maszynowe PM-63 RAK, które to zostały wycofane z produkcji w 1974 roku ze względu na niebezpieczną wadliwość. Wszystko to ponieważ, wojska nie stać na żołd za nocne patrole dla żołnierzy zawodowych.

 

Nasze życie pozostaje więc w naszych rękach, więc lepiej wcześniej dobrze się przygotować. W jaki sposób możesz to zrobić?

 

Zadbaj o swoje schronienie.

Miasto ma obecnie 215 schronów. Mogą one zapewnić miejsce wyłącznie dla 22 tysięcy mieszkańców. Nie stanowi to nawet 10 procent populacji Białegostoku. Na dzień dzisiejszy nie są one w stanie przyjąć kogokolwiek, gdyż nie są wyposażone w filtry i inne części wymagające okresowej wymiany. Bez tego pozostają wyłącznie wzmacnianymi piwnicami. W razie bombardowań pozostajemy bezbronni. Mimo tego zadbaj aby twój dom miał, wystarczająco miejsca na zgromadzone zapasy i alternatywne źródło ogrzewania (może zabraknąć elektryczności). Jeżeli masz ogródek lub działkę, to dopilnuj aby rosły tam warzywa lub rośliny jadalne.

 

Zapasy.

Miasto okupowane, to miasto odcięte od dostaw. Dlatego ważne jest byś miał w domu zapas wody i żywności. Możesz zgromadzić półroczny zapas jedzenia dla czterech osób nie przekraczając kwoty 300 złotych. Produkty takie jak ryż, makaron kasza czy cukier, mają długie terminy ważności, i prędzej czy później je wykorzystasz więc nie będziesz narażony na straty. Dobrze mieć też zapas środków higieny, a jeżeli masz dziecko to też parę dodatkowych pieluch. W twojej domowej apteczce, nie powinno zabraknąć podstawowych leków. Antybiotyki, które są na receptę dostaniesz bez większego problemu w sklepie zoologicznym jako lekarstwa dla rybek  akwariowych.

 

Środki Płatnicze.

Nie rozsądnie jest trzymać cały swój majątek w banku. W przypadku paniki ludzie zaczną wyciągać oszczędności co może szybko doprowadzić do jego niewypłacalności, a odcięcie prądu sprawi, że twoja płatnicza karta zamieni się w bezużyteczny kawałek plastiku. Zrobisz więc słusznie jeżeli część swoich oszczędności, będziesz trzymał przy sobie. Napisałem środki płatnicze zamiast pieniądz, gdyż przykład wojny w Jugosławii pokazał, że waluta nie stanowiła środka płatniczego. W przypadku upadku Narodowego Banku Polskiego twoje złotówki to tylko papier, którym będziesz mógł się ogrzać paląc w piecu. Dobrze jest więc zainwestować w metale szlachetne. Proszki do prania czy benzyna będą na wagę złota, więc też mogą się przydać w handlu.

 

Broń.

Nie jesteś żołnierzem, nie masz szans w bezpośrednim starciu. Broń jest ci potrzebna, aby zadbać o bezpieczeństwo rodziny. Więc jeżeli chcesz zginąć za groby dziadków to wciągnij się do armii, bo wojna to sport drużynowy, a ty nie jesteś Rambo.

Trzy rozbiory i lata okupacji sowieckiej sprawiły, że Polska stała się jednym z najbardziej rozbrojonych krajów świata. Na stu polaków przypada tylko jedna sztuka broni palnej, co stanowi najgorszy wynik w Europie.

Nasza postradziecka mentalność, nie jest tutaj jedynym problemem. Uzyskanie broni utrudnia zawiła i kosztowna biurokracja. Jeżeli masz wystarczająco czasu i nie narzekasz na brak pieniędzy, to możesz się ubiegać o pozwolenie na broń myśliwską, sportową lub kolekcjonerską. Należy, jednak o tym pamiętać, że w przypadku wojny żandarmeria ma prawo zarekwirować twoje uzbrojenie. Pewną alternatywę może stanowić broń czarnoprochowa, którą pełnoletnia osoba może uzyskać bez pozwolenia.

Twoim jedynym wrogiem nie będzie okupant. Głodujący ludzie są zdolni, posunąć się do wielu strasznych rzeczy, więc nawet kij bejsbolowy czy butelka gazu pieprzowego może sprawić, że będziesz bezpieczniejszy.

 

Celem tego artykułu nie jest sianie paniki. Póki co jesteśmy bezpieczni. Musisz, jednak wiedzieć, że w czasach kryzysu zostaniesz sam. Nam wszystkim życzę pokoju i wolności, przypominając jednocześnie wiecznie żywe łacińskie przysłowie. Si vis pacem, para bellum.

P.C.

 

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Si vis pacem, para bellum

  1. bezprawie.pl mówi:

    A co, z wrogiem, okupantem wewnętrzym ?
    Czekać, aż z pomocą, przybędzie mu, jeszcze wróg zewnętrzny ???
    Prościej, czekać na „bratnią pomoc” i dopiero, się „szykować” ?! 😀
    Piąta kolumna, od dziesięcioleci, a raczej setek lat, działa w tym kraju, bez przeszkód. To jak ? Dalej, czekamy ? Na „bratnią” ? „Pomoc” ? :]