Róża i kolce


MC zdjecie róza 2Dnia 2 września, nieomal dwa miesiące temu szłam ulicą Malczewskiego w Warszawie. Dokładnie w rocznicę śmierci księżniczki i sanitariuszki Róży Marii Sapieżanki, szczególnie ważnej dla mnie postaci. Poległa w 1944 roku, dokładnie sześćdziesiąt dziewięć lat wcześniej.

Piękna bohaterka przyszła na świat w dniu 19 stycznia 1921 w  miejscowości Bobrek koło Oświęcimia. Jej matką była Teresa z Sobańskich, zaś ojcem  – Adam Zygmunt Sapieha, jeden z pierwszych austro-węgierskich lotników podczas I wojny światowej, a od 1924 roku oficer rezerwy 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich.

Mam nieustanny głód autorytetów, a że staram się zaspakajać wczytywaniem się w dzieje Wielkich Nieobecnych, wśród nich znajduje się Maria Róża Sapieżanka sanitariuszka oddziału „Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej). Jej zwierzchnikiem był zaś Henryk Lenk (1894- 1969) – dr medycyny major – podpułkownik, który w  1918 r. jako ochotnik wstąpił do 21. Pułku Piechoty Wojska Polskiego.

Do oddziału należeli też inni  znani sanitariusze –  urodzony w  Równem w 1930 roku, a zmarły przed kilkoma miesiącami prof. dr hab. Zbigniew Słomko, późniejszy kierownik Katedry Perinatologii i Ginekologii oraz Kliniki Perinatologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu,  a  także Teresa Hagmajer, która w latach okupacji uczyła się na tajnych kompletach w Gimnazjum im. Cecylii Plater. Wraz z grupą kobiet z Konfederacji Narodu brała udział w akcji Międzyorganizacyjnego Porozumienia Pomocy Więźniom. Żywność pozyskiwały z pomocą rodzin w zaprzyjaźnionych majątkach, m.in Wyleżyńskich w Wielgolesie.

Dlaczego wspominam ją na łamach „Bedekeru białostockiego”? Zaczynam szukać w dziejach mojego rodzinnego miasta postaci, które byłyby dla mnie ważne i które mogłabym umieścić na liście moich prywatnych autorytetów. Szukam symbolu dziewczęcości, ofiarności, niezłomności i ponadczasowego bohaterstwa. Takie postacie znam z opowieści mojej Babci, niestety niewiele ich w annałach miasta. Myślę tu o wielkich, rodowitych białostoczankach, które w czasach trudnych znane by były również w dalekich krajach z godnej naśladowania postawy. Niestety, wiele znanych białostockich postaci jest …znanych jedynie w samym Białymstoku.  Jeśli – mądre i dobre, strasznie nad tym boleję, jeśli z przerostem ego i pokładami wylewającej się spośród słów „zawistnej żółci” – może i to dobrze…

Marta Cywińska              

Tagi , , , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Róża i kolce

  1. Joanna K. mówi:

    Księżniczka dożyła 23 lat, gdyby żyła dłużej z pewnością trafiłaby w łapy /bo nazwy anatomicznej „ręce” trudno tu użyć/ np. Brystygierowej Luny – a propos jak się dziś czuje jej syn prof.muzyki Włodzimierz Brystygier mieszkający spokojnie w Warszawie, czy przeprosił za mamusię? – zboczonej sadystki żydówki – tego spotkania nie przeżyłaby z pewnością, jak wielu najdzielniejszych z dzielnych Polaków walczących o Polskę jeszcze długo nim umilkły działa nad Sprewą.
    Dzisiaj, dzięki niezłomnej postawie IPN możemy ich odnajdywać w dołach jak ten np. przy chlewni w Areszcie Śledczym w Białymstoku. Znajdujemy, czasem identyfikujemy – mordercy nie zatarli wszystkich śladów. Jednakowoż następcy zbrodniarzy, siedzący dzisiaj w b. KL-D, b.UW, SLD często ich potomkowie, walczą o to by IPN został nareszcie zlikwidowany, a miejscowi pożyteczni idioci dzielnie im w tych zabiegach sekundują.