OCZAMI DZIECKA ……Jedwabne
10 Lipca 1941…..Tak było !


JEDWABNE.previewDzisiaj 10 Lipca 2013

mija kolejna rocznica tej strasznej zbrodni Niemców,
niemieckich barbarzyńcow, którzy po latach próbują się wyłgiwać ze swoich „dokonań” z przeszłości.

Niewiniątka !!!

Znajdują pomagierów różnych, grossów, szechterów, ruskich i komoruskich pożytecznych idiotów, którzy, głupcy, pewnie za dużą kasę, bijąc się w swoje piersi obłudnie próbują winę zwalać na chłopców do bicia.

POLAKÓW.

Nie uda się wam pożyteczni idioci !

ŻYJĄ JESZCZE NAOCZNI ŚWIADKOWIE.

Nieprzekupieni !

I nic nie pomoże fakt, że usunęliście ten głaz, na którym wyryte w kamieniu słowa o zbrodni niemieckich gestapowców.
Napisaliście na betone…
– zginęli w pożarze…
I dosyć ?

Czego nie ma już TEGO nie było ?

piszecie historię od nowa ?

nie uda wam się kłamcy !!!

PRAWDA jest tylko jedna !

ZA ZBRODNIĘ W JEDWABNEM WYŁĄCZNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ PONOSZĄ
NIEMCY !!!

germańscy zbrodniarze, z gestapo, pomagierzy ukraińscy z SS Galicja

Teraz i zawsze i na wieki wieków !

Tekst na kamieniu,

( znikniętym – wziął sie i zniknął )

który tutaj widzicie na fotografii obok,
na miejcu zdarzenia,
czyli na miejscu niemieckiej zbrodni:

MIEJSCE KAŹNI
LUDNOŚCI ŻYDOWSKIEJ
GESTAPO
I ŻANDARMERIA
HITLEROWSKA
SPALIŁA ŻYWCEM
1600 OSÓB
10.VII.1941

„Oczami dziecka”…..Jedwabne 10.07.1943

Tak się złożyło zupełnym przypadkiem,
Że wszystko wiem o Jedwabnem.
Oczami dziecka zobaczyłem
Jak było w Jedwabnem naprawdę…..

Oczami dziecka patrzyłem sobie
Zanim płonęła stodoła.
Wszystko opowiem dzisiaj Tobie.
HISTORIA O PRAWDĘ woła !

Jakbym oglądał całe zdarzenie :
Dziewczynka mała na to patrzyła…..
Gdy ośmioletnim będąc dzieckiem
Świadkiem straszliwej zbrodni była….

Dzisiaj dziewczynka to już Starsza Pani.
Już dzisiaj synowie i wnuki.
Już osiemdziesiąt lat życia za Nią…..
A pamięć wciąż trwa….i smuci….

I te obrazy…..takie żywe wciąż….
Wypalone jak ogniem w kamieniu…..
I takie ciężkie…..tragedią swą….,.
Na Niemców ciążą sumieniu…….

Mieszkała wtedy koło Orzysza.
Na pięknej mazurskiej ziemi.
Hasała sobie jak sarenka….
Tam wszędzie między swemi…..

Rodzice mieli kawałek pola.
Łąki, konia i krowę.
Dla ośmiolatki nie w polu praca.
Dzień każdy – przeżycie nowe…

A wtedy lato było tak cudne…
Co z tego, że wokół wojna ?
Wszystko tam latem było pachnące.
Wieś była wokół spokojna….

Wszyscy mieszkali tam u siebie:
Polacy, Żydzi, Ruscy.
Pomocni sobie w każdej potrzebie.
I wszyscy sobie bliscy…..

Bo życie na wsi – nie polityka.
Tam życie to jest harówa.
Sianie , sadzenie, zbiory i młocka
Wykopki i zima długa………………..

To świat był naszej małej dziewczynki,
Jej życia środowisko.
No…jeszcze były koleżanki,
Gra w klasy, zabawy – to wszystko….

Aż nadszedł tamten dzień…. Jak co dzień :
Letni…Piękny…. Gorący….
Błękitne niebo, chłód gdzie drzew cień.
Dziewczynka biegnie do wioski……

Tak niedaleko. Za tamtym lasem.
I za tą małą górką.
Tam z przyjaciółką sobie pohasa….
Ładne ma ona podwórko…..

Wybiegła z lasu, wspięła na górkę.
Za górką gdzieś ta wioska.
Tam spotka swoją koleżankę.
Tam ona czeka……

Lecz cóż to widać daleko w dole ?
Tłum jakiś idzie drogą.
Kobiety, dzieci, starcy, mężczyźni
Wloką się noga za nogą……

Wokół kolumny tego pochodu
Dziewczynka widzi Niemców.
Z góry patrzyła, widziała dobrze
niemieckich gestapowców…..

I schnela ! szchnela ! okrzyki słyszy.
Tłum z dziećmi idzie wolno.
Słyszy płacz dzieci, niemieckie wrzaski….
Co jest ??? Co widzi przed sobą ???

Gdzie ten tłum idzie ? Gdzie go Niemcy pędzą ?
Czemu wychodzi z miasta ?
Dziewczynka nie wie….Ona tylko patrzy…..
Lęk jakiś w niej narasta…………………………..

Patrzy i widzi:

Skąd tłum idzie
Jak mija kościół, cmentarze.
Jak poganiany przez tych w mundurach
idzie….

A później staje…..

Tam przy ulicy wielka stodoła.
Wrota do niej otwarte.
Przy niej też Niemcy – dookoła.
Dziewczynka patrzy i patrzy…..

Tłum stał i ruszył.
Skręcił na prawo.

Wchodzi przez wrota otwarte
i schnela ! schnela !
wrzask się powtarza…..

Tłum wszedł i wrota zawarte.

Kordon otoczył całą stodołę
zbrodniarzy w czarnych mundurach
i karabiny podnieśli w górę….
I z luf coś leci….Woda ???

I polewają słomianą strzechę
Stodoły pełnej ludzi.
Z tłumem co tam w środku.
Z tłumem i dzieci, matek i ojców…..

Po co tam weszli ?
Po co ???

Dziewczynka patrzy na tych co leją
z karabinów wodę ( ? )
Dzień jest gorący, stodoła mokra….
Więc leją na ochłodę ?

Dziewczynka widzi :

leją i leją….
Strzecha już mokra, ściany.
Stodoła cała słomą kryta.
Tłum pewnie już też polany…..

Lecz cóż to widać ???
Płomienie jakieś.
To inni Niemcy strzelają.
Też z karabinów ! miotają ogień……

Co mokre podpalają……

Dziewczynka widzi,

TAM SĄ LUDZIE !!!

Mężczyźni, kobiety, dzieci !
Widziała przecież jak tam weszli….

NIC JEJ SIĘ NIE ŚNI !

Dziewczynka czuje lęk jakiś straszny.
Lęk wielki i przerażenie…
TAM przecież ludzie !
TAM z dziećmi matki !

a teraz tylko płomienie……

TAM, gdzie stodoła – tam wszystko płonie,
TAM żywi płoną ludzie.
TAM matki z dziećmi ! Żywe pochodnie !

mordują ŻYDÓW nadludzie !!!……………

Ona do mamy teraz chce.
Przytulić się chce do mamusi.
Odwraca się. Zaczyna biec.
Daleko biegiem musi…..

Już nie jest – jak był – piękny dzień.
Lipcowy, pachnący sianem.
Tam za nią straszna, ognista śmierć.
nieludzki mord !

Zostanie o zbrodni pamięć…….

Wpadła do domu po długim biegu
przez pola, las i łąki.
Mama :
– – gdzie byłaś moja córeczko ???
Zły dla mnie był czas tej rozłąki…..

– Niemcy po naszej jeździli wiosce,
by siedzieć w domach !
wołali….
kazali okna mieć zamknięte.
Nie chodzić !

Gaz dzisiaj będzie puszczany.

– Strasznie martwiłam się o ciebie
Córeczko moja kochana.
Gdzieżeś ty była moje dziecię ?
– Nie było cię od rana……

Dziecko tuliło się do mamy.
Milczało nic nie mówiąc…..
Dziewczynka miała już w sercu rany.
Ośmioletni brzdąc…….

Mamusia dała dziecku jeść.
Dała wody ze studni.
– Zmęczyłaś się, musiałaś biec…..

Serduszko ci tak dudni…..

Dziewczynka w domu przy stole siadła.
Mama zaczęła się krzątać.
Brała poduszki – uszczelniała okna.
– gaz mają puszczać !

A dzieci swoje pod pierzyny :
– przykryć się ! Mało oddychać…
– niemieckie pany, barbarzyńcy,
gazem nas będą traktować !

Tak minął dzień. Minęła noc
W domu naszej dziewczynki.
Wciąż małe dziecko i wielki szok.

i Niemcy….i ich uczynki….

Po nocy nastał następny dzień.
Już lipiec jedenasty.
Znów jest gorąco.
Chłodno gdzie drzew cień.
W pamięci obraz straszny……

Nasza dziewczynka niezwykła jest.
Może TO Anioł Wcielony ???
Ona znów biegnie gdzie śmierci cień.
Gdzie ogień !
Co z żywych płonie…..

Anioł Wcielony znów biegnie TAM.
Pobiegła mała dziewczynka.
Zobaczyć :
czy żniwo diabelskie wciąż jeszcze trwa.
Jak z popiołów w Jedwabnem wyrasta rzesza.
panów niemieckich raj……..

Dobiegła przez pola, przez las i przez łąki :
Stodoła już TAM nie stoi.
Tam zgliszcze straszliwe….
Popioły i Szczątki…..

i kordon gestapo wciąż stoi……

Dobiegła i patrzy i zbliża się chyłkiem,
Ukrywa się za krzakami.
Wczoraj była stodoła – dziś pogorzeliskiem
Z Żydów spalonych szczątkami…..

Podchodzi wciąż bliżej i bliżej i bliżej
I patrzy i patrzy i patrzy…….
Wczoraj był tłum ludzi – dziś góra popiołów……
Spłonęły dzieci i matki…….

Czuje już gorąco tego miejsca kaźni,
Dym, woń spalonego ciała…..
Popioły i kości…. Ona nie zapomni !
TEGO co TAM Widziała………

Patrzy i patrzy i patrzy i patrzy
I szary popiół widzi.
Górę szarego popiołu.
Ta góra nagle do życia się budzi !!!

Ręka żywa wyłania się z grobu………..

Ręka szara jak popiół, który ją skrywał.
Ręka – pod nią żywego człowieka…..
Wczoraj w morzu płomieni człowiek dogorywał.

Ale żyje !

Na pomoc czeka ???

Przysypany szczątkami swoich braci i sióstr !
Popiołem z matek i z dzieci !
Przetrwał wszystko.
Ból straszny, żar piekielny zniósł…..
O coś woła nim DUCH z niego uleci………….

A dziewczynka…..

Mały Anioł widzi ten ruch.
Widzi rękę co jak Feniks z popiołów.
Skok przez murek gdzie gestapo,
Gdzie oprawców sznur
grodzi dostęp do z popiołów grobu……

WODY dajcie !

On tam żyje ! On chce pić !

Krzyczy Anioł do niemieckich zbrodniarzy……
donnerwetter ! donnerwetter !!!
Słyszy krzyk…..

ręce Niemca blisko dziecka twarzy……

złapał ją „pan” Niemiec za kołnierz
zaszwargotał i kazał jej patrzeć.
Drugi podszedł gestapowski „żołnierz”
i po ruski przetłumaczył rzecz :

ponimajesz czto on tiebia skazał ???

– on powiedział żebyś się TU napatrzyła,
– bo TO dzisiaj co robimy TU z Żydami,
to jak skończy się TA „praca” niemiła
TO się zacznie robić z wami !!!

POLAKAMI………

TO już cała jest ta straszna historia.
TO już cała jest opowieść Dziecka Wojny.
TAK dziewczynka ją zapamiętała.

Może po TO się ANIOŁ Narodził ???

Może Po TO Przyszło Dziecko Na Świat ?
Może Po TO Heronima Dziś Jest Z Nami ?
Aby żywym –
TAK Jak Kiedyś Jezus
ŚWIADECTWO PRAWDY dać !

gdy ŚWIAT kłamcy zalewają kłamstwami………………….

Adam Szeluga, za oceanem, Lipiec 2013

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/1601/oczami-dziecka-jedwabne-10-lipca-1941tak-bylo

Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.