Notka o „modzie na Bodo”


Eugeniusz Bodo ze swoim psem Sambo - Źródło Wikipedia

Eugeniusz Bodo ze swoim psem Sambo – Źródło Wikipedia

Czytelnicy pamiętają zapewne mój tekst o renesansie zainteresowania historią. Ostatnio jednak pojawił się  w mediach ( i na ustach odbiorców) temat szczególny: Eugeniusz Bodo. W związku z serialem TVP nastąpił wysyp jego biografii książkowych.

Wczoraj w supermarkecie widziałem cztery różne książki traktujące o jego życiu, dziś w kiosku kolejną. Sądzę, że Aleksander Żabczyński nie spotkałby się  z takim zainteresowaniem, gdyż pomimo (jednorazowej) niewierności z żoną był do końca życia, a poza tym śmierć Bodo była tragiczna i wyjątkowo niesprawiedliwa. Ponadto przeciętny Kowalski lubuje się w historii sensacyjnej, pełnej romansów i pikanterii, natomiast  Bodo był człowiekiem nie stroniącym od kobiet, zaś jego abstynencja była wynikiem tragicznego wypadku samochodowego w którym brał udział.

Obecny wysyp biografii Bodo jest starym jak handel korzystaniem ze wzrostu zainteresowania jakimś tematem, możemy to zaobserwować w przypadku premier filmów lub – głównie w USA  – komiksów bądź gier wideo. U nas jednak stanęło na Bodo!

Oczywiście, godne pochwały jest poznawanie historii swojego narodu, choć nie wiem, czy moda na Bodo przeżyje serial. ,,Czas honoru” rozbudził zainteresowanie Cichociemnymi i choć po jego zakończeniu rozmowy na ich temat umilkły, to serial odcisnął swoje piętno w obecnym zainteresowaniu Polaków historią. Bodo to jeden człowiek, więc gdyby jego temat miałby przeżyć serial, musiałoby się to wiązać z zainteresowaniem kinem międzywojennym w ogóle. Sądzę jednak, że już niedługo ,,moda na Bodo” dobiegnie końca. Wyschnie po prostu jej źródło  w postaci serialu. A może jestem w błędzie? Zapraszam Państwa do przemyśleń.

Stefan Aleksander Dziekoński

Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.