Laboratorium. Ku przestrodze przed
judeobolszewizmem


chemical-laboratory     I jak, pani magister C – rozległ się głos koordynatora badań – czy obiekt MINCIN 3 jest gotowy?

        Tak proszę pana, w ciągu ostatnich czterech dni masa mięśniowa wzrosła o 250%.

Koordynator uśmiechnął się. Tak, już wkrótce ci żołnierze… nie, nie żołnierze. Monstra, zgładzą Wielką Federację Obu Ameryk a wtedy Wszech Unia Euroazjatycka stanie się supermocarstwem. No i ta dwusetletnia wojna skończy się, a rok 2302 będzie pierwszym od dwóch wieków rokiem spokoju. Tak, armia genetycznie zmodyfikowanych ludzi będzie niezwyciężona.

Bestie. Tak pani magister C – zwana niegdyś Dorotą – nazywała swych przełożonych w myślach. Czemu tu u licha pracuję? Po co udawałam się na studia z zakresu genetyki nowoczesnej? Chyba po to, by żyć  – odpowiedziała sobie patrząc na wielką kadź.

W owej kadzi pływała wielka kupa mięśni o wyłupiastych oczach z fioletowymi powiekami. Pokryta była zieloną skorupą z kolcami. A kiedyś był to zwykły człowiek z własnymi problemami i radościami. Został jednak żołnierzem. Poddawano go zmianom które zniszczyły jego człowieczeństwo. Mowa przekształciła się w warkot , rozsądek w instynkt a ciało w groteskowy pancerz.

        No dobra zobaczmy co potrafi – krzyknął koordynator – weźcie to… coś na ,,plac zabaw” i niech pokaże na co go stać – wszyscy wiedzieli, że ,,plac zabaw” był torem śmiercionośnych przeszkód.

Z początku wszystko wyglądało niewinnie. Monstrum wykonywało wszystkie zadania jak należy. A potem wyskoczyło poza obręb pola doskoczyło do najbliższej kadzi i nim ktokolwiek go powstrzymał rozbił ją a potem drugą, trzecią ,pięćdziesiątą, setną. Uwolnione potwory jęły rozrywać swych twórców. Krwawe ochłapy latały po laboratorium.

        Błagam, nie, daruj mi życie, miejże litość… uuurrrrraaaaaahhhh – urwał rozszarpany koordynator

Magister C obserwowała to spod biurka. Widziała jak giną naukowcy a potem potwory. Chciała zemdleć ale niestety, tak się nie stało.

Gdy wszystko ucichło wygramoliła się spod biurka. Jakby w transie minęła pobojowisko i weszła do nietkniętego magazynku. Zapaliła światło i włączyła zasilanie ostatniej pustej kadzi. Zrzuciła z siebie całe odzienie i stanęła przed kadzią.

        I tak po raz ostatni czuję się jak człowiek – westchnęła patrząc na swoje odbicie w kadzi. Wstrząsnęła kruczoczarnymi włosami, rzuciła ostatnie spojrzenie na swe prawdziwe, ludzkie ciało i drżąc z zimna oraz z przejęcia weszła do kadzi. Podłączyła odpowiednie przyssawki do piersi, brzucha i głowy i zapadła w śpiączkę. Dwa dni później była już pokryta małymi kolcami, tydzień później groteskowa hybryda człowieka i bestii dryfowała w niebieskiej cieczy, a po dwóch tygodniach bezmyślne monstrum opuściło teren ośrodka naukowego i ruszyło na żer…

                                                                                      Stefan Aleksander Dziekoński

 

 

Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Laboratorium. Ku przestrodze przed
judeobolszewizmem

  1. maniek mówi:

    …potem sie rozmnozyło ….no i skutki widać!….

    http://www.youtube.com/watch?v=Ht0DTxmUO2M