Krystyna Pawłowicz o ustawie o
funkcjonariuszach: Rządowy projekt
głęboko narusza suwerenność
Polski i Polaków w sferze
symbolicznej i daje fatalne
świadectwo zdrady


fot. PAP G. Jakubowski

fot. PAP G. Jakubowski

Rządowy projekt ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium RP doprecyzowany nieco w sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych, który w ostatniej chwili został wykreślony z porządku obrad obecnej sesji Sejmu, budzi zasadniczy sprzeciw.

W uzasadnieniu podano, iż projekt ma na celu wykonanie trzech decyzji Rady z Prüm z 2008 r. dotyczących współpracy transgranicznej, w szczególności zwalczania terroryzmu i przestępczości transgranicznej i dostosowanie polskiego porządku prawnego do tych decyzji Rady. Ustawa – według uzasadnienia – ma umożliwić funkcjonariuszom państw członkowskich Unii Europejskiej udział we wspólnych operacjach na terytorium RP, gdyby Polska „potrzebowała międzynarodowej pomocy w postaci interwencji odpowiednich służb w przypadkach ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego, zapobiegania przestępczości, w trakcie zgromadzeń, imprez masowych, klęsk żywiołowych, katastrof oraz innych poważnych zdarzeń”.

Interweniować w Polsce mogłyby „zaproszone” służby nie tylko z państw Unii Europejskiej, ale też spoza niej (Rosja nie jest tutaj wykluczona). Projekt, jak w soczewce skupia liczne szkodliwe skutki członkostwa Polski w Unii Europejskiej, ukazuje sprzeczność samego tego członkostwa, jak i postanowień projektu z wartościami polskiej Konstytucji i zasadami polskiego prawa. Członkostwo Polski w Unii Europejskiej doprowadziło do upadku roli polskiej ustawy jako najwyższej rangą (poza Konstytucją) formy pierwotnej woli polskiego Suwerena (Narodu – Sejmu).

Członkostwo Polski w Unii Europejskiej faktycznie przekształciło ustawę w podrzędny akt, akt wykonawczy dla decyzji faktycznego suwerena jakim od przyłączenia Polski do Unii Europejskiej stały się struktury UE, które realizują własne, odmienne od narodowych, polskich interesy. Polska ustawa nabrała cech rozporządzenia. Projekt ustawy taką właśnie wykonawczą, podrzędną funkcję spełnia i wdraża w Polsce trzy unijne (cudze) decyzje.

Projekt posługuje się bardzo ogólnikowymi pojęciami, które w przyszłości będą mogły być dowolnie rozciągliwie interpretowane. Np. iż „interwencja zagranicznych funkcjonariuszy” w Polsce będzie mogła odbyć się „w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami”. Projekt nie wyklucza żadnych zgromadzeń, choć nie wyobrażam sobie, by np. spotkania przedwyborcze opozycji, protesty społeczne związkowców czy obrońców życia mieli współpacyfikować wezwani na interwencję Niemcy czy Rosjanie, ubrani przy tym w uniformy swych narodowych formacji czy służb. Nie wyobrażam sobie takich prowokacji!

Sam fakt przygotowywania przez rząd ustawy jako podstawy prawnej dla wprowadzania na polskie terytorium obcych formacji zbrojnych, odwiecznie okrutnie zwalczających polską państwowość i Polaków, by pomogły rządowi w pacyfikowaniu nastrojów społecznych i politycznych w Polsce, jest niezwykle groźnym aktem upokorzenia Polaków.

Projekt nie stwarza ograniczeń co do liczebności zapraszanych do interwencji obcych formacji. Teoretycznie jest też możliwe, iż wezwani na pomoc rządowi do „zaprowadzania porządku i bezpieczeństwa publicznego” zbrojni funkcjonariusze państw ościennych odmówią opuszczenia polskiego terytorium i podejmą różne, prowokacyjne działania wrogie Polsce.

Obecność funkcjonariuszy tych służb zwiększa też zagrożenie szpiegostwem i rozbudowywaniu wpływów tzw. piątej kolumny. Projekt obraża nasze uczucia narodowe, godność i wrażliwość Polaków, których wolności konstytucyjne będą mogli tłumić pałkarze rosyjscy czy niemieccy lub inni ubrani w stroje swych formacji, mówiący w swych – często źle kojarzących się nam – językach. Będą mogli nas bić, podsłuchiwać, nagrywać, zatrzymywać samochody itp. Rządowy projekt głęboko narusza suwerenność Polski i Polaków w sferze symbolicznej i daje rządowi, który taki projekt forsuje fatalne świadectwo zdrady. Nikt nie uwierzy bowiem, iż trzeba niemieckich lub rosyjskich pałek, by opanować awantury po jakimś meczu piłkarskim w Warszawie czy Poznaniu. Nikt nie uwierzy, że rząd nie dysponuje odpowiednimi własnymi siłami (policji, wojska, żandarmerii, straży pożarnej itp.) by zaprowadzić spokój naruszony jakimiś zgromadzeniami w Sieradzu czy Zakopanem. Poza względami ratunkowymi, wszystkie inne powody „zapraszania” zagranicznych funkcjonariuszy na teren Polski są nie do przyjęcia.

Projekt dowodzi przede wszystkim, iż polski rząd bezmyślnie, z naruszeniem narodowych interesów oddaje kolejnymi krokami prawnymi suwerenne polskie kompetencje ośrodkom zewnętrznym, realizując „unijne interesy integracyjne”, mające m.in. zacierać suwerenne odrębności między państwami członkowskimi. Projekt bezwstydnie idzie w tym kierunku.

Projekt obraża mnie jako Polkę i narusza moja dumę i polską godność narodową. Uchwalenie tej ustawy tylko dla wykonania oczekiwań z Brukseli, ale z naruszeniem polskich interesów wywoła u wielu Polaków lęk przed nieprzewidzianymi skutkami jakie „zaproszeni do interwencji” w wewnętrzne polskie sprawy naszych odwiecznych konkurentów politycznych mogłoby wywołać. Zresztą, jakikolwiek udział tych zagranicznych funkcjonariuszy w zaprowadzaniu w Polsce „porządku i bezpieczeństwa publicznego” zakończy się z pewnością również falami ogromnej niechęci Polaków do zaproszonych zagranicznych pałkarzy.

Krystyna Pawłowicz

Źródło: http://wpolityce.pl

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

2 odpowiedzi na „Krystyna Pawłowicz o ustawie o
funkcjonariuszach: Rządowy projekt
głęboko narusza suwerenność
Polski i Polaków w sferze
symbolicznej i daje fatalne
świadectwo zdrady

  1. Pepiczek Cech mówi:

    Sobota 14.12.2013 Piekny kabaret odstawili wsystkie partie, co prawda.
    No to tez im cos powiem albo lepiej wylicze :

    Wybudowanie jednej fabryki produkcyjnej na zielonej lace,ktora da prace na stale 40 pracownikom to koszt 4miliony Zl.(*)
    Za 300miliardow Zl podzielic 4 milionami kosztow (*) = 75 tys. malych zakladow produkcyjnych,ktore zatrudnia 3 miliony pracownikow (poszukujacych pracy) .
    ” Abraka dabra” i niema 13,5 % zdolnych i chetnych do pracy, ktorzy przestana korzystac z zasilku.
    Kontrolne komisje niech premiuja dobre pomysly biznes planow. Mysle ze znajdzie sie 75 tys. zdolnych polskich nowatorskich pomyslow w glowach ludzi. Bo jezeli pojdzie Polska na dno, to i EU ucierpi.

    Ps: przepraszam za bledy. Zdrowych i wesolych swiat. Ceski Pepiczek

  2. Genek mówi:

    nie widzę i nie wyobrażam sobie aby „pałkownik” z niemiec czy rosji panoszył się na naszym terytorium.To jest dodanie „oliwy do ognia” ( w moim przypadku z podwojoną agresją zaatakowałbym takiego „stróża”
    Tak samo będą się odnosić obcokrajowcy wobec naszych „obronców” na usługach UE.
    Bronek to jest CHORE!!!