Kapelusze od Nowika


mm_bialystok-fabryka_wlokiennicza_przy_augustowskiej_01        W tej części dzielnicy Mickiewicza tylko niezmienni są  mieszkańcy – ci od pokoleń, dla których dzielnica mojego dzieciństwa jest Dzielnicą. W ich opowieściach przetrwały wątki rodzinne, towarzyskie, sąsiedzkie, muzyczne, apteczne, bibliotekarskie, ale i fabryczne… snute wokół intrygującej wieży ciśnień przy ulicy Augustowskiej. W jej sąsiedztwie znajduje się Szkoła Sióstr Misjonarek, do której uczęszczały u samych początków jej istnienia moje dzieci i Szkołę wspominają do dziś z rozrzewnieniem.W metropolii takich szkół po prostu nie ma.

 

           Niespiesznie (w kapeluszu z dużym rondem) spaceruję po Augustowskiej, odwracając wzrok od antyestetycznej Galerii Białej,wyobrażając sobie natomiast  jak wyglądała na przełomie XIX i XX wieku fabryka sukna wybudowana przez Całko Nowika. Cel: sukna i kapelusze.

 6571_Kapelusz_pla_owy_26_vu6x

         Babcia zawsze powtarzała mi, że elegancka kobieta musi miećstarannie dobranydo okazji kapelusz (takoto zaczęła mnożyć się moja kolekcja).

 

         „Całko Nowik i Synowie“ – tak brzmiała nazwa firmy. Czterech synów Całko miał, ale to Paweł dzierżył fabryczny ster władzy oraz inwencji. Przez pewien czas pracował w jednej z niemieckich fabryk jako zwykły robotnik, po powrocie przy ulicy Brzeskiej (Mickiewicza)  uruchomił zakład produkcji kapeluszy, po kilku latach już tworzył kolejną fabrykę w okolicach Moskwy, aż po różnych przedziwnych perypetiach znalazł się w bolszewickim więzieniu. To tylko kilka wątków potraktowanych „en passant” z tajemniczej historii jego życia  i serii  domniemanych przekleństw ciążących nad jego rodziną.

 

                W 1944 wojska radzieckie zrabowały urządzenia techniczne, maszyny i surowce z białostockich fabryk. W 1946 roku narodziła się fabryka Sierżana.

 kapelusz_damski_02_M227

                Są kobiety, które noszą kapelusze z naturalnym wdziękiem, jakby w kapeluszu – nie w czepcu – były urodzone.Są też takie, które uginają się pod kapeluszem jak głazem.

 

           mm_bialystok-fabryka_wlokiennicza_przy_augustowskiej_14Ulica Augustowska aż rozedrgana od wspomnień: przeraźliwie szczekające psy  skrzętnie ukryte za wysokim, parkanem. Porzucony – w połowie budowy – okazały dom. Niezwykle wysoka kobieta z parasolem rozpostartym w pogodny dzień. Turkoczący ,,lalczyny wózek z budką”. Roześmiane dziewczynki z rudymi warkoczykami.

 

           Tędy szły codziennie do szkoły moje dzieci i tamtędy też wychodziłam im na spotkanie, gdy wracały. Na Augustowskiej, od strony Mickiewicza mieszkała w latach siedemdziesiątych moja Przyjaciółka ze szkolnej ławy  – Ala (jej mama pracowała kiedyś w zakładach Sierżana). Przyjaźń z Alą  trwa niezmiennie już lat trzydzieści dziewięć.To czasy, w których autentycznych przyjaźnie, opartych na honorowych zasadach nie istnieją  – nasza jednak wyjątkowa, niezależnie od burz dziejowych i meandrów przetrwała  i upływ czasu jedynie ją umocnił.

 

                A nad Augustowską obłoki – wielkie kapelusze…

Marta Cywińska

           

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.