Kamienica Pana Trembitzkiego


Białystok_ulStoję na schodach kamienicy przy ulicy Warszawskiej 63.

Mieściło  się tutaj  kolejno liceum budowlane, gimnazjum mechaniczne, liceum ogólnokształcące, technikum handlowe,  znów  technikum, następnie liceum ekonomiczne, a teraz  Wydział Ekonomii i Zarządzania UwB. Ponoć w II połowie XIX wieku odbywały się tu przedstawienia wystawiane przez wędrownych aktorów.

To niejaki Trembitzki lub Trębicki był jej pierwszym właścicielem, a nawet jeśli w 1867 sprzedał ową cudną kamienicę  Hermanowi Commichau, to i tak jego nazwisko  do owej kamienicy przylgnęło. Któż uwierzy, że znajdowały się w środku cztery mieszkania oraz wielka sala do wspólnego muzykowania i przyjmowania gości! W 1892 kamienica stała się własnością rodziny Moesów, tych od manufaktury sukiennej w Choroszczy.

Od 1909 roku kamienicą administrowało Towarzystwo Krzewienia Wiedzy Handlowej. Po pierwszej wojnie światowej budynek został przejęty przez państwo. Od 1925 roku mieściło się tu Gimnazjum im Króla Zygmunta Augusta, od 1930 zaś – samodzielne Państwowe Gimnazjum Męskie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Po raz pierwszy przekroczyłam progi tego budynku w 1974 jako sześciolatka, która uparła się, by do szkoły podstawowej pójść o rok wcześniej ( cóż za niezrozumiałe po latach marzenie!) i w związku z tym musiała zdać egzamin pozwalający jej zostać uczennicą Szkoły Podstawowej nr 22.

 W budynku czekały już  (niezbyt tłumnie) inne dzieci – ofiary tego samego przedziwnego marzenia i  niezrozumiałej dla rówieśników determinacji. Czekali też (znacznie tłumniej) rodzice, dla niektórych z nich to był moment ich niezrealizowanych wcześniej ambicji ( po oczach widać było, w jakim przypadku decydentem wkwestii przystąpienia do egzaminu był rodzic, a w jakim dziecko). Pamiętam, że kostyczna, niezdolna do szczerego uśmiechu egzaminatorka kazała mi  w trakcie egzaminu policzyć do dziesięciu, a mnie to tak rozbawiło, że zaśpiewałam jej… od jednego do dziesięciu i jeszcze wspak na melodię kujawiaka. Zwróciła mi uwagę, że nie musiałam zbyt wyczerpująco odpowiadać na pytanie(!). Kazała mi  też narysować pieska, po czym narysowałam budę mówiąc, że piesek śpi w środku i nie można go budzić. Na co zaczęła mnie strofować, że mogłam narysować tylko pieska i już. Wiejący od niej chłód, przywiązanie do odpowiedzi ograniczających wyobraźnię dziecka i niekonwencjonalną ekspresję przyćmiło moją radość z tytułu zdanych wszystkich egzaminów i przyjęcia mnie o rok wcześniej do podstawówki.

Dziś prowadzę zajęcia dla studentów pedagogiki, w tym przyszłych nauczycieli i egzaminatorów. Brzmi to trochę surrealistycznie w świetle różnych moich  przeżyć i obserwacji. Boję się, że  niektórzy z nich będą beznamiętnie wypełniać schematyczne założenia sytemu i zatracą szybko świadomość misji. Ulegną pryzmatowi pozornego  „czytania ze zrozumieniem” nad mądrym i wnikliwym czytaniem.

Marta Cywińska

 

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.