Inżynierowie strachu i manipulacji zrobią
wszystko, by emocjami przesłonić prawdziwe
problemy kraju


foto: European People's Party EPP (Flickr.com / CC 2.0)

foto: European People’s Party EPP (Flickr.com / CC 2.0)

Mieliśmy kilkumiesięczny serial pod tytułem „Mama Madzi”. Z naturalnych powodów z czasem temat się wypalił (mama Madzi poszła siedzieć), a tym samym wyczerpała się formuła promowania nowych newsów. Z uwagi na powyższe dla polskojęzycznych telewizji trzeba było wymyślić coś nowego. Propozycje nowych seriali są konkretne: „Płonąca tęcza” oraz „Zalewający Polskę faszyzm”. Byleby tylko nic nie wspominać o sprawach NAPRAWDĘ istotnych dla naszego państwa i społeczeństwa. 

Niestety tzw. „przemysł przykrywkowy” (polegający na promowaniu i nagłaśnianiu tematów mało istotnych dla funkcjonowania państwa) rozwinął się w polskojęzycznych mediach mainstreamowych do granic sąsiadujących z absurdem. Mieliśmy „Mamę Madzi”, „Dopalacze”, „Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego” czy „Pedofilę wśród kleru”. Teraz pojawiła się „Płonąca tęcza/budka” oraz „Faszyzm, który zalewa polskie społeczeństwo”. Wokół tego ostatniego narosła już prawdziwa histeria. – „Ja się wstydzę, że jestem Polką” – mówi pisarka Joanna Bator (laureatka nagrody Nike) odnosząc się do Marszu Niepodległości. – „Polska to jest straszny kraj w którym do władzy dochodzą osoby, które są psychotycznymi szkodnikami napełnionymi nienawiścią i resentymentem” – kontynuuje. Jej słowa są oczywiście szeroko komentowane i cytowane w „zaprzyjaźnionych” z rządem mediach…

Warto się zastanowić dlaczego wspomniane media tak bardzo promują tematy zastępcze, zamiast rzetelnie informować o najważniejszych informacjach z kraju i świata? Odpowiedź jest bardzo prosta: mainstream, nagłaśniając tematy „przykrywkowe” – przy odpowiednim uwypukleniu ich sfery emocjonalnej – jest w stanie całkowicie zająć uwagę milionów odbiorców medialnego przekazu. W ten sposób zmiatane pod dywan (zasłaniane) są tematy naprawdę ważne dla funkcjonowania całego państwa, za które odpowiedzialność ponosi władza. Taka sytuacja jest z pewnością patologiczna, bowiem o sprawach publicznych, czyli ważnych dla nas wszystkich, powinniśmy być informowani na co dzień w sposób rzetelny i kompleksowy. Im większa świadomość społeczna dotycząca mechanizmów władzy, tego czym się władza zajmuję, tym większa presja wywierana jest na rządzących. Niestety mam nieodparte wrażenie, że niektórym, wpływowym środowiskom w Polsce bardzo zależy, aby zwykli ludzie nie interesowali się polityką i sprawami publicznymi. Stąd też z gorliwością neofity promowane są tematy zastępcze, uprawiany jest na szeroką skalę inwazyjny „przemysł przykrywkowy” deformujący prawidłową percepcję tego co się wokół nas dzieje. W takim układzie, na najwyższych szczeblach władzy, bardzo łatwo przeforsować można pewne decyzje i rozwiązania legislacyjno-prawne, o których miliony obywateli nie będą miały pojęcia, a które będą niosły katastrofalne skutki dla naszego kraju (jak choćby podpisanie przez rząd niekorzystnej umowy gazowej z Rosją; gdyby istniała realna presja społeczna Tusk nigdy nie zdecydowałby się na zawarcie z Gazpromem aż tak niekorzystnego kontraktu).

Na marginesie powyższego – Piotr Skwieciński, w jednym ze swoim artykułów na temat wolności mediów, napisał: „Programy informacyjne lubią lekkie wiadomości ze świata. Widzowi, który kiedyś czytał Kapuścińskiego, przypomina się jego refleksja, że gdy trafia do nieznanego mu kraju i włącza nieznana mu stację radiową, to jeśli słyszy, że nadaje ona tylko muzykę przeplataną serwisami informacyjnymi w stylu „w Urugwaju urodziło się dwugłowe cielę”, wie od razu, iż jest to radiostacja prorządowa. Wie, że tak jest, chociaż w programie rozgłośni nie ma żadnej agitacji na rzecz władzy, i w ogóle słowa o polityce. Bo władzy sprzyja cisza…”

Tak się składa, że obecna władza potrzebuje ciszy wokół siebie niczym człowiek tlenu. Szczególnie teraz, kiedy wprowadzany jest plan grabieży pieniędzy z OFE. Stąd sprzyjające jej media eskalują do granic możliwości tematy zastępcze nacechowane silnymi emocjami. Chodzi o odciągnięcie uwagi od problemów kraju i skupienie jej na rzeczach wręcz nieistotnych. Można zadać pytanie – co musi się wydarzyć, aby ta sytuacja uległa zmianie i czy to w ogóle jest możliwe…?

wpis z dnia 15/11/2013

Źródło: http://niewygodne.info.pl

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.