Historia w popkulturze


popkulturaPo tekście poświęconym fenomenowi Tracza znów wracam do tematu historii. Dzisiaj garść  spostrzeżeń na temat obecności historii w popkulturze. Ze względu na obszerność tematu, jak i długość tekstu nie jestem w stanie poruszyć wszystkich aspektów, postaram się jednak choć pobieżnie napisać o swoich przemyśleniach.

Literatura

Mówiąc o Polsce i książkach historycznych nie sposób nie wspomnieć o twórczości Henryka Sienkiewicza. Pisane ,,ku pokrzepieniu serc” książki swego czasu budziły wielkie kontrowersje, a i dziś często padają ofiarą krytyki w związku z luźnym podejściem do historii. Wspomniane kontrowersje dotyczyły epatowaniem brutalnością, prostym podziałem na dobro i zło i, oczywiście naginaniem historii. Uważam, że po pierwsze, Sienkiewiczowi chodziło mniej o tworzenie „podręczników”, a bardziej o historie przygodowe, przyprawione o klimat minionych czasów. Po wtóre, niektóre fakty musiały być zmienione dla dobra opowieści, przecież Skrzetuski i Wołodyjowski wzorowani są na prawdziwych postaciach o zgoła odmiennych życiorysach!

Warto również wspomnieć o tzw. trylogii husyckiej Andrzeja Sapkowskiego, która łączy okres wojen husyckich z magią i potworami. Bohater, – Reynevan musi unikać zarówno historycznej zawieruchy, jak i sił nadprzyrodzonych. Historia prawdziwa często idzie w parze z  fantastyką

Gry wideo

Historia w grach wideo wiąże się najczęściej z grami strategicznymi. Tworzenie takich gier jest szczególnie podchwytliwe, gdyż to gracz tworzy w niej historię. Jej walory edukacyjne zależą więc głównie od tego, jak oddano fazę początkową rozgrywki, a także realia i informacje na temat epoki.  Znamienne w historycznych strategiach jest to, że każda epoka ma swoje własne wyzwania. I tak  w grze „Empire”: Total War gracz zmaga się z niezadowoleniem społeczeństwa wynikającego z nieufności wobec nowych idei epoki oświecenia, natomiast w grze „Polskie Imperium” musi uporać się on ze średniowiecznymi epidemiami dżumy. Wpływ wydarzeń historycznych, nawet w dziejach pisanych na nowo   pomaga często zrozumieć prawa rządzące naszą przeszłością.

Seria „Assassin’s Creed”, pomimo fabuły czerpiącej z literatury science-fiction i teorii spiskowych rozgrywa się w wirtualnie zrekonstruowanych miastach takich, jak renesansowa Florencja czy Londyn epoki wiktoriańskiej. Nawet najwięksi krytycy tych gier przyznają, że miasta zostały odtworzone z dużą pieczołowitością.

Filmy i seriale

O filmach i serialach historycznych można by napisać całą książkę. Przeszłość to wdzięczny temat dla scenarzystów, reżyserów i – nie wolno o tym zapominać – „propagandowców”.

W Polsce filmy historyczne bardzo często powstają na podstawie powieści i trudno się temu dziwić – wiele z tych powieści to kulturowe dziedzictwo Polaków obowiązujące w kanonie lektur szkolnych. Ostatnio jednak ten trend się zmienia, głównie, jeśli chodzi o seriale. Takie produkcje jak „Czas Honoru” mają wielu miłośników ( choć na przykład sami Cichociemni mocno się od niego zdystansowali), a już planowana jest jego żeńska wersja – „Morowe Panny”.

Największą oglądalnością z polskich filmów historycznych ( i polskich filmów w ogóle) są „Krzyżacy”, wykorzystywani w antyniemieckiej propagandzie PRL.

Hollywood uwielbia tworzyć pełne patosu filmy rozgrywające się w realiach starożytności, takiej jak „Gladiator” czy „Aleksander”. Realizowane są one z olbrzymim rozmachem. Zamiłowanie Amerykanów do takich filmów wynika moim zdaniem z krótkiej historii ich kraju, która nota bene służy jako pretekst do wyrażania dumy z własnego narodu w filmach o dzielnych, prawych patriotach walczących za swój kraj. Te filmy, jakkolwiek przerysowane i uproszczone są u nich szeroko komentowane oraz stanowią charakterystyczny element Fabryki Snów

Historia to potęga, a popkultura szeroko z niej czerpie. Od twórców książek, filmów, gier oczekujmy rzetelności w prezentowaniu historii, wyraźnego oddzielenia fabularnej fikcji od faktów. Oczekujmy współpracy specjalistów i badaczy. Jeśli fabuła ma naginać historię niech będzie to wyraźnie oraz od początku zaznaczone. Niech historycy komentują i tłumaczą. I choć nawet najlepsze dzieło fikcji nie zastąpi podręcznika to kto wie, a nuż przygody jakiegoś Skrzetuskiego wychowają nowych miłośników historii

Stefan Aleksander Dziekoński

 

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*