Genderowy Piotruś, czyli o kryzysie
ojcostwa trochę inaczej


fot. sxc.hu

fot. sxc.hu

Felieton piątek, 26-07-13 06:55 Marta Cywińska.

Piotruś Pan to tytułowy bohater książki Jamesa Matthew Barrie. Odnajdujemy go także  w znamiennym tytule słynnej książki Dana Kinleya Syndrom Piotrusia Pana.

Dziś jest pacjentem w gabinecie psychoterapeuty – symbolem niedojrzałości naszych czasów. Przewlekłej jak choroba.
Współczesny Piotruś Pan potrafi być czarujący, dowcipny, familiarny, wylewny i w błyskawicznym tempie zyskuje zaufanie kobiet. Szybko angażuje się w związek i szybko w nim wypala. Jego zachowanie to gra pozorów. Nie jest w stanie trwałej więzi z drugą osobą i nie potrafi na siebie wziąć żadnej odpowiedzialności. Podejmowanie decyzji  graniczy w jego przypadku z niemożliwością.
Najważniejsze są zawsze jego potrzeby, jego wygoda, jego zadowolenie. Wielkie „ja” przesłania mu praktycznie cały świat i uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie. Jak może wychowywać i wprowadzać innych w dorosłość, skoro sam jest „wiecznym  chłopcem”?


Dorosłość przeraża go, wręcz paraliżuje jego nieokiełznaną wyobraźnię. Oznacza ona dlań założenie rodziny, posiadanie dzieci, poświęcanie im czasu, uwagi, siebie, a do tego w głębi duszy nigdy nie będzie gotowy. Nie potrafi tworzyć trwałych więzi. Jest typem biorcy doskonałego. Nie ukrywa irytacji wobec tych, którzy potrafią dzielić się. Zarazem nie ma żadnych skrupułów, by od nich brać. Brać wręcz nałogowo. Rzekomą miłość zamienia na rzeczy materialne. Nie potrafi kochać, nie potrafi przyjaźnić się. Nie potrafi być ojcem. U progu demencji usiłuje czasem być dobrym dziadkiem, ale już za późno.
Zdarza się jednak, że poślubi zapatrzoną w niego Wendy. To ona będzie  dźwigać na swoich barkach wszystkie domowe obowiązki, łożyć często na utrzymanie całej rodziny podczas gdy on się będzie świetnie bawił z kumplami albo uprawiał sporty ekstremalne.
Jeśli nawet ma dzieci, to są dlań „atrakcyjne” do pierwszego roku życia. Wendy i tak sama kąpie je, przewija, karmi, podczas gdy zmęczony Piotruś zasypia na kanapie. Synowi kupuje zabawki, którymi sam najczęściej się bawi, a córce daje się po prostu podziwiać. Nie bierze normalnego udziału w wychowaniu, bo nie czuje takiej potrzeby. Męczy go posiadanie dzieci i najchętniej uciekłby, gdzie pieprz rośnie, co też często czyni.
Jego gonitwa za bliżej niesprecyzowanym światem powtórnego dzieciństwa może zamienić się w gonitwę za tysiącem znajomości internetowych, którym będzie wciskał mit o swojej niezwykłości. Nie umie dochować wierności, kłamie, konfabuluje. Nie ma poczucia winy. Często popada też w hazard internetowy, uzależnienie od gier komputerowych i pornografii.
Przelotne przygody seksualne są dlań normą. Gdy tylko mu się kolejna kobieta znudzi, wrzuca ją ze swego życia jak naczynie jednorazowe. Rozwodzi się bez poczucia winy, choć to z niego winy najczęściej ów rozwód następuję. W sądzie odgrywa nieszczęśliwego, niedocenianego przez żonę doskonałego małżonka i idealnego ojca. Alimenty płaci tylko na początku, przecież zobowiązania finansowe też go męczą i w końcu dołącza do grona tysiąca innych Piotrusiów- alimenciarzy. Musi przecież zaspokoić swoje potrzeby. Szybko staje się zakupoholikiem, skrzętnie inwestującym w ubrania, kosmetyki, poprawianie urody, tabletki na odchudzanie albo inne kosztowne placebo.
Literacki Piotruś Pan to chłopiec ”zatrzymany w czasie” . Po rozwodzie dzieci widuje rzadko, nie ma z nimi przecież żadnej więzi. Nawet będąc po czterdziestce chciałby mieć znów siedem lat. Doskonale wszak wie, że dorosłość oznacza zanik umiejętności latania Z kim jednak miałby o tym porozmawiać? Potrafi tylko monologować pod pozorami dialogu.
We wrześniu 2012 r. odbyła się piąta ogólnopolska studencko-doktorancka konferencja „PISANIE W TOKU. GENDER – METODOLOGIE, GENDER – INTERPRETACJE”. Wśród proponowanych tematów znalazły się m.in. „Studia gejowsko-lesbijskie: reaktywacja, Wciąż na nowo – o narracji tożsamościowej lesbijki w toku pisania” oraz „Czy Norwid był feministą? Analiza ostatnich tragedii twórcy „Promethidiona”. Bohaterem był również symbol niedojrzałości naszych czasów. Tytuł referatu mu poświęconego brzmiał „Niemożliwy Piotruś Pan. Pozanormatywne przedstawienie płci, seksualności, rodziny w powieści J.M. Barriego”. Może chociaż zwolennicy gender docenią Piotrusia?
Marta Cywińska

fot. sxc.hu

Źródło: http://www.prawy.pl/felieton/3542-genderowy-piotrus-czyli-o-kryzysie-ojcostwa-troche-inaczej

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.