Gęba Kalisza – felieton Janusza Sanockiego


Rafał Ziemkiewicz ukuł kiedyś bon mot: Mamy dwie wiadomości: złą i dobrą. Zła to taka, że rządzi nami gang. Dobra, że jest to gang Olsena.

KaliszCzy rządzą nami gangsterzy, nie wiem. Ale że na pewno są to komedianci – widać na każdym kroku. Tylko że jakoś ta komedia wcale nie jest śmieszna.
W telewizorni pół wieczornych wiadomości zajmuje kwestia czy jakaś marginalna partia, jaką jest dzisiaj SLD, wyrzuci jakiegoś grubego pajaca, który w normalnej demokracji, salę sejmową widziałby w telewizji. Kto to jest jakiś tam Kalisz? Jakie ma zasługi? Co zrobił dla Polski, dla ludzi? O tym, że ludzie wiedzą kto to taki zadecydowali szefowie telewizorni pokazując nam jego tłustą gębę rano, wieczór i w południe.
Telewizyjni dziennikarze pytają o los Kalisza takich samych dupków z innych partii, którzy w Sejmie znaleźli się, bo ich partyjny szef umieścił na czołówce wyborczej listy i którzy dzięki temu zostali „politykami”.
Potem kiedy taki „polityk” wypada z orbity (najczęściej w ramach partyjnej dintojry), zapada się w czarną dziurę i pies z kulawą nogą nie zna dalszych losów wczorajszego „opatrznościowego męża” czy „żony”.

Nysanie pamiętają zapewne mój słynny obiad jako burmistrza z ówczesną marszałek Senatu. W konstytucyjnej strukturze III RP marszałek Senatu to trzecia osoba w państwie – po prezydencie RP i marszałku Sejmu. Podejmowana przeze mnie z honorami Marszałek (której nazwiska nie wymienię) okazała się zwykłą, głupią, rozwydrzoną stanowiskiem babą. Na moje pytanie o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, które jej partia obiecywała w kampanii, a potem nic nie uczyniła dla realizacji swojej obietnicy, zrobiła mi karczemną awanturę, a jej kolega, senator z Kędzierzyna, zwrócił się do Rady Miejskiej w Nysie, żeby mnie odwołać ze stanowiska burmistrza.
Przypominam o tym głośnym podówczas wydarzeniu, bo oto natychmiast po tym jak partia pani marszałek przegrała wybory, ona sama jako polityk skończyła się raz na zawsze. Nie jedyny to taki przykład.
Wydmuszki polityczne bez żadnego osobistego wkładu, beż żadnego oparcia w społeczeństwie, sztuczna sfera istniejąca dzięki mediom, nakręcana przez telewizor, ludzie, którzy nie są w stanie nawet zrozumieć problemów Polski, a co dopiero je rozwiązać.
Dlatego polskie państwo przypomina niesterowny, rozlatujący się wrak. Ponad 2 mln bezrobotnych w kraju, drugie tyle pojechało szukać chleba za granicą, wyprzedany do cna przemysł, banki, wyzierająca zza węgła bieda, a na górze zadowolone z siebie pseudo-elity politycznych zer, (które udają, że rządzą), wspierających je celebrytów, suto przepłacanych dziennikarzy, podstarzałych aktorów. Za tymi pozorantami stoją jednak nieliczni oligarchowie, którym ten system służy jak żaden. Miliardowe majątki wyrosłe na zwykłych oszustwach, bo przecież nie na pracy, nie na wynalazczości ani przedsiębiorczości.
Jest jasne, że ten masowy proceder rabowania naszej własności, przekreślania przyszłości Polaków jest możliwy tylko dlatego, że Sejm właśnie zapełniają polityczne kreatury, niezdolne do rządzenia, ani do naprawy np. takiego wymiaru sprawiedliwości. Zresztą niesprawność sądów i prokuratur też jest warunkiem trwania hossy dla gangsterów.
Czy z tej sytuacji jest wyjście? Konieczna byłaby zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu i wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, ale to oznacza rozpad obecnych partii politycznych i oligarchia oczywiście robi wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Przeciwko naprawie ustroju państwa jest też lider największej partii opozycyjnej, z powodów całkowicie osobistych. W warunkach JOW on także straciłby swoją pozycję i nie mógłby dowolnie „po uważaniu” wyznaczać SWOICH posłów i dyrygować bezwzględnie SWOJĄ partią.
I tak oto do prawdziwej debaty na ważne tematy dla państwa polskiego nie dopuszcza ani rząd, ani nie chce jej opozycja.
Czy można się dziwić, że w tej sytuacji tłusta gęba Kalisza wypełnia połowę antenowego czasu?
Janusz Sanocki – Nowiny nyskie
Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.