Dworzec kolejowy w Białymstoku


DworzecCzytając opisy niegdysiejszego Białegostoku, ze zdumieniem odkrywam, jak bardzo historycy są zdolni do pozbawiania tekstu (!) jakichkolwiek emocji.
Mam pełną świadomość, że tekst naukowy rządzi się swoimi ściśle określonymi prawami, ale smutnymi bardzo…

Prostszym rozwiązaniem będzie domowej produkcji wehikuł czasu. Ot taki, który mógłby w dniu 18 września 1862 roku wyjechać ze stacji kolejowej na warszawskiej Pradze – zwany w dalej w tekście pociągiem osobowym – zatrzymać się kolejno w Białymstoku oraz Wilnie, by pokonawszy tysiąc kilometrów i trzydzieści osiem godzin jazdy, po czym dotrzeć wreszcie do Petersburga.

Można też – tu myślę o realistach – wsiąść było do pociągu Sud-Express jadącego do Nicei i zasmakować podróży w luksusach przedziału sypialnego w koronkowej bieli i do tego w asyście obsługi troskliwej niczym francuska guwernantka z najlepszymi referencjami.. Stamtąd jeszcze dwie noce jazdy do kurortu w Biarritz i wielki świat  prawie na wyciągnięcie dłoni!

 Do Berlina – pierwsza klasa miała miękkie kanapy, ściany obite materiałem i oszklone okna. Wówczas w wagonach nie było korytarzy – a z każdego przedziału można było wybiec… bezpośrednio na peron!155x220

Budynek białostockiego dworca – przedziwny… może to przez niego zaczytywałam się opowiadaniami „kolejowymi” Stefana Grabińskiego i napisałam „Dworce księżyca”?

Przed kilkoma laty uznany przez jedno z wyjątkowo tendencyjnych mediów za najpiękniejszy w Polsce. Wybudowany w 1861 w stylu klasycystycznym. Żaden z podróżnych nie zastanawia się dziś nad jego walorami architektonicznymi siedząc w poczekalni w nosem wetkniętym w nudną, najczęściej babską gazetkę. W poczekalni – ochroniarz, który pięknie zaciąga „po białostocku”, wylewny, serdeczny, wręcz opiekuńczy. Kilka razy zdążył mnie zapytać, czy ja NIETUTEJSZA.

Liczy się, bowiem TUTEJSZOŚĆ.

Przed I wojną światową TUTEJSZY dworzec był faktycznie atrakcją, szczególnie dla tych, którzy do Białegostoku przybyli po raz pierwszy i potrafili wzrok konesera skupić na ścianach ozdobionych malunkami oraz sufitach przykrytych stiukami. A jaka była poczekalnia! Szezlongi wyściełane aksamitem! I pomyśleć, że wówczas nikomu nie przyszło do głowy, by je uszkodzić czy pobrudzić! A jakiż restaurant! Co za przysmaki godne metropolii!

To dworzec, który pojawia się i znika. Podczas I światowej został spalony przez wycofujące się wojska rosyjskie. Znów odbudowany… jak zachwycał! W trakcie II wojny został zbombardowany, tym razem przez Niemców. Spalili go zostawiając stosy gruzu, zwęglonych kawałków desek, jakiś przedziwnych drobnych przedmiotów o nieznanym zastosowaniu. Przygodni  gapie wyciągali je ze zgliszcz…

W 1946 roku – hurrrrrrra! Znów odbudowa dworca, trwająca trzy lata. Potem lata nijakości budynku rekompensowane przez wysokie temperatury powitań i pożegnań na peronach. Kolejny remont: 1989-2004 i dworzec z zewnątrz raczej zaczął przypominać niegdysiejszy budynek.

Dworzec 2

Niestety, nie da się wyremontować Historii…

Marta Cywińska

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.