Dom św. Marcina i kochane przedszkole


SRzadko zdarza się, by po tylu latach i z tak serdecznym sentymentem niegdysiejsi absolwenci przedszkola wracali doń wspomnieniami. Moje dzieci do dziś  z rozrzewnieniem wspominają czas, gdy chodziły do Przedszkola Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Domu św. Marcina.

Zdobyły tam wiele umiejętności praktycznych, stworzyły więzi, których nie zatarł upływ czasu. Do dziś w ich wspomnieniach żywe są uroczystości  i chwile codzienne przedszkola, panie wychowawczynie i siostry, które się nimi opiekowały. Choć  z racji moich zainteresowań i działań  pedagogicznych widziałam już wiele, wiele przedszkoli – również elitarnych, o których matki zapisują swoje dzieci w kolejce, nim te przyszły na świat; przedszkoli Paryża, Warszawy i  Czachówka Dolnego czy Górnego, to drugiego takiego przedszkola nie spotkałam! Nazwy poszczególnych grup: Dolina Muminków,  Smerfy, Chatka Puchatka,  Skrzaty, Tajemniczy Ogród, Krasnale to także odrębne, Piękne Światy, nauka estetyki, kolorowe, wręcz bajkowe wnętrze i dobroć po prostu. Wspaniała pani logopeda, która… miała wpływ już wtedy na tęsknoty teatralne moich dzieci. Kochana, jedyne Panie – pani Maria, pani Ula, kochana Siostra Jadwiga, WSPANIAŁE WSZYSTKIE NIE WYMIENIONE TU Z IMIENIA SIOSTRY I WSPANIAŁE WYCHOWAWCZYNIE, których nie sposób zapomnieć! Uroczystości religijne i rodzinne, bajkowy Dzień Dziecka i wzruszające  jasełka, wyprawy i zabawy, serdeczne więzi między dziećmi  i rodzicami dzieci uczęszczających do tej samej grupy.

Dom Św. Marcina ufundował i wybudować kazał na kilka lat przed śmiercią Jan Klemens Branicki z przeznaczeniem na szpital i szkółkę. Osadził w nich właśnie Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego à Paulo, którym zabezpieczał na dobrach tykocińskich  byt i możliwość prowadzenia działalności opiekuńczej i wychowawczej.

Nie wszyscy wiedzą, że wyjątkowo dramatyczne były dzieje tego miejsca. Po 1863 roku z rozporządzenia Murawiejwa „Wieszatiela” Zgromadzenie zmuszone było opuścić Białystok. Siostry wróciły dopiero w 1923 roku.

Dramatyczny los tego miejsca powtórzył się już w uroczystość Wszystkich Świętych 1939, gdy to  siostry i oraz ich podopieczne zostały wypędzone przemocą z zakładu, ale tego samego dnia powróciły (protest społeczeństwa okazał się skuteczny!). Znów były zmuszone opuścić Dom św. Marcina w maju 1940 roku, pozostawiając dzieci pod opieką… sowieckich wychowawców.  Tuż przed wycofaniem się z Białegostoku w lipcu 1944 roku Niemcy spalili Dom, jednakże ruiny i zgliszcza nie zniechęciły dzielnych Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego à Paulo. Już w miesiąc później za przyczyną księdza dziekana Aleksandra Chodźko powstał  Komitet Odbudowy Domu Sióstr Szarytek i Dom św. Marcina rozpoczął ponownie swą działalność w dniu 1 października 1947.

Cóż, gdy po serii kolejnych dramatycznych zdarzeń, w dniu 26 sierpnia 1954 r. władze komunistyczne odebrały Domowi spokój  i umieściły w nim Wydział Oświaty Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, pozostawiając siostrom jedynie…dwa pokoiki! Pamiętam, że  jeszcze do września1984 roku istniał tu Państwowy Dom Dziecka.

Kiedy znów moje dzieci odwiedzą Przedszkole Zgromadzenia Sióstr św. Wincentego à Paulo? Kiedy znów pójdziemy na kolorowy plac zabaw koło przedszkola?

Wszyscy doroślejemy…tęskniąc.

Marta Cywińska

Tagi , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.