Dzień: 14 kwietnia 2013

VI Liceum – jedna kartka

               W gmachu na rogu ulicy Warszawskiej i Kościelnej pozostawiłam cztery lata młodzieńczych VI liceumwspomnień, które ze względu na liczne meandry osobowe(!), dykteryjki nie zawsze bawiące i uczniów, i nauczycieli, perturbacje ideologiczne oraz damsko –męskie, rozczarowania oraz rywalizacje zostaną opublikowane dopiero w 50 lat po mojej śmierci. Czymże wobec tak sprzecznego bagażu licealnych doświadczeń będzie anemonowo blada historyjka piątkowej uczennicy, która ze mną nie chciała siedzieć w ławce, bo przecież samych piątek nie miałam oraz choćby opowieść o klasowej pasjonatce… stanu wojennego, która węszyła solidarnościowy spisek nawet na dnie worka na kapcie.

         O naszej Szkole A.D. 1927 wzruszająco pisał Marian Piotr Rawinis na kartach „Dworku pod malwami”:

Szkoła cieszyła się zasłużoną renomą jako zakład o wysokim poziomie nauczania i surowej dyscyplinie.Wykładali tu znakomici pedagodzy, ludzie światli i otwarci, zasłużeni i w mieście popularni,z niewielką domieszką dziwaków i nieudaczników.”[1] Continue reading „VI Liceum – jedna kartka”

Gęba Kalisza – felieton Janusza Sanockiego

Rafał Ziemkiewicz ukuł kiedyś bon mot: Mamy dwie wiadomości: złą i dobrą. Zła to taka, że rządzi nami gang. Dobra, że jest to gang Olsena.

KaliszCzy rządzą nami gangsterzy, nie wiem. Ale że na pewno są to komedianci – widać na każdym kroku. Tylko że jakoś ta komedia wcale nie jest śmieszna.
W telewizorni pół wieczornych wiadomości zajmuje kwestia czy jakaś marginalna partia, jaką jest dzisiaj SLD, wyrzuci jakiegoś grubego pajaca, który w normalnej demokracji, salę sejmową widziałby w telewizji. Kto to jest jakiś tam Kalisz? Jakie ma zasługi? Co zrobił dla Polski, dla ludzi? O tym, że ludzie wiedzą kto to taki zadecydowali szefowie telewizorni pokazując nam jego tłustą gębę rano, wieczór i w południe.
Telewizyjni dziennikarze pytają o los Kalisza takich samych dupków z innych partii, którzy w Sejmie znaleźli się, bo ich partyjny szef umieścił na czołówce wyborczej listy i którzy dzięki temu zostali „politykami”.
Potem kiedy taki „polityk” wypada z orbity (najczęściej w ramach partyjnej dintojry), zapada się w czarną dziurę i pies z kulawą nogą nie zna dalszych losów wczorajszego „opatrznościowego męża” czy „żony”. Continue reading „Gęba Kalisza – felieton Janusza Sanockiego”